Dawniej Polacy mówili do siebie z "miłością". Tego wymagała kultura

"Waszmość", "Waćpanna", a nawet pogardliwy "Acan". Wszystkie te popularne wśród polskiej szlachty tytuły wzięły się z miłości. Nie chodzi tu o romantyczne uczucie, ale o określenie, które początkowo przysługiwało jedynie królowi, a które z czasem rozpowszechniło się i uległ deformacji. Walentynki to dobra okazja, by pochylić się nad tym tematem.

2026-02-14, 08:10

Dawniej Polacy mówili do siebie z "miłością". Tego wymagała kultura
Ilustracja do "Pamiętników" Jana Chryzostoma Paska, J. David, 1850 r.Foto: Polona

Rozbudowana tytulatura i przesadne formy grzecznościowe są jednym z fundamentów kultury szlacheckiej. W społeczeństwie dawnej Rzeczypospolitej odrębność stanową podkreślano m.in. przez sposób, w jaki się do danej osoby zwracano. Chłopów nazywano "pracowitymi", mieszczan "sławetnymi", z kolei każdy szlachcic był "urodzonym".

W teorii wszyscy przedstawiciele stanu szlacheckiego byli sobie równi, co odzwierciedla znane powiedzenie "szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie". To poczucie równości odzwierciedlało określenie "brat", jaki przynależał każdemu herbowemu. Powszechnie więc mówiono do siebie "panie bracie". Uchylenie temu zwyczajowi było bardzo źle postrzegane. Gdy raz marszałek Żeromski nazwał w liście Jana Chryzostoma Paska jedynie "przyjacielem" (tak zwracano się do mieszczan lub niżej postawionych w hierarchii szlachciców), wywołało to oburzenie i skargę znanego pamiętnikarza.

"Od tronu do zagonu"

Przez cały okres istnienia Rzeczypospolitej szlacheckiej język i formy grzecznościowe ewoluowały. Bez problemu dziś można prześledzić, jak pewne zwroty schodziły z samego szczytu drabiny społecznej na jej dół, powszedniały i traciły na znaczeniu.

Władysław Łoziński, wybitny badacz dziejów staropolskich, pisał ponad sto lat temu:

"Bardzo ciekawa rzecz śledzić, jak tytuły i formuły polskie biorą swój początek od majestatu, a dogasają gdzieś nisko pod słomianą strzechą szlachecką, jak formalnie złażą na dół po szczeblach społecznej drabiny, schodzą od tronu do zagonu, od szczytu do samego dna, przeciekając niejako, że się tak wyrazimy, powoli przez wszystkie warstwy szlacheckiego społeczeństwa aż do najspodniejszej, i tam wreszcie osiadają parodją".

I tak znane od średniowiecza określenie "wielmożny" jeszcze w XVI wieku należało się jedynie senatorom. W XVII wieku tytuł ten zaczął zdobywać popularność wśród szlachty, a w następnym stał się zupełnie powszechnym. Domagano się więc dookreślników typu "jaśnie oświecony".


Posłuchaj

O dawnych zwrotach grzecznościowych rozmawiają językoznawcy Józef Porayski-Pomsta i Jerzy Podracki. Audycja "O kulturę słowa" prowadzona przez Wiesławę Zychowicz (PR, 21.04.1984) 14:39
+
Dodaj do playlisty

 

- Pod koniec XVIII wieku nikt z szanujących się "urodzonych" nie chce być "wielmożnym" – oceniał w radiowej audycji z 1984 roku językoznawca prof. Józef Porayski-Pomsta, podkreślając jak bardzo przez wieki zdegradowane zostało to niegdyś bardzo dostojne określenie.

Pięciu szlachciców polskich zajętych rozmową, Józef Ignacy Kraszewski, XIX w. Fot. Polona Pięciu szlachciców polskich zajętych rozmową, Józef Ignacy Kraszewski, XIX w. Fot. Polona

Wśród "mościów" i "acanów"

Podobną ewolucję przeszły tytuły "miłościwy Pan", "Wasza miłość", czy najbardziej doniosły "Wasza miłość Pan". Początkowo zarezerwowane dla króla z czasem zaczęły przysługiwać dostojnikom, by w końcu rozpowszechnić się wśród braci szlacheckiej. Jak pisał cytowany już Władysław Łoziński, tytuły te "zmarniały, sponiewierały się i zdeformowały".

I tak z "Wasza miłość" powstał "Waszmość", "Wasze" i "Waszeć", z kolei "Wasza miłość Pan" ewoluował w "Waszmość Pan", "Waćpan" oraz już nieco pogardliwe "Aspan", "Asan" i "Acan". Do szlachcianek zwracano się np. "Waszmość Pani", "Waćpani", "Waćpanna". Gdy mówiono o kimś w trzeciej osobie, używano tytułu "Jegomość" lub "Jejmość", w liczbie mnogiej byli to "Ichmościowie".

Przez rozmnożenie się różnych "Waszmościów", których można było spotkać w każdym szlacheckim zaścianku, zaczęto wzbogać tę tytulaturę. Używano więc zwrotów takich jak "Waszmość Miłościwy Pan", czy "Wasza Miłość Mój Miłościwy Pan", jeśli chciało się komuś oddać szczególną cześć. By nieco ułatwić sobie życie, w korespondencji stosowano skróty typu "JM Pani", "IchMM Panowie" czy "WMMM Pan".

- Powszechność i częstość użycia spowodowały utratę wartości tych tytułów, które w formie skróconej i okrojonej z dawnej świetności dostały się w spadku całej szlachcie, a potem nawet i innym stanom – mówił audycji językoznawca Jerzy Podracki.

W ten sposób opisywane formy grzecznościowe rozpowszechniły się również wśród plebejuszy. Dziś pamiątką po tych procesie są określenia "pan" i "pani", które stosujemy powszechnie. 

Źródła: Polskie Radio/th

W. Łoziński, Życie polskie w dawnych wiekach, 1921;

Z. Kuchowicz, Obyczaje staropolskie XVII-XVIII wieku, 1975.

Polecane

Wróć do strony głównej