Miłość w świecie zwierząt. Nie zawsze jest tak, jak nam się wydaje
Miłość romantyczna to zjawisko, które istnieje tylko w ludzkiej kulturze, jednak u wielu zwierząt możemy zauważyć zachowania podobne do naszych obyczajów. I choć łatwo o błędne interpretowanie pewnych sytuacji, to niektóre mogą pomóc wyjaśnić także ludzkie emocje związane z dobieraniem się w pary, utrzymywaniem związków oraz ich rozpadem.
2026-02-14, 06:00
Biologia miłości
"Kochać to nie znaczy zawsze to samo" – śpiewał Andrzej Krzywy w wielkim przeboju grupy De Mono z 1989 roku. I jak w każdym banalnym stwierdzeniu, w tym także kryje się wiele prawdy.
Koncepcja miłości ulegała w ciągu wieków (i do dziś ulega) przeobrażeniom pod wpływem przemian kulturowych i społeczno-politycznych. Ta zmienność od lat budzi zainteresowanie uczonych, którzy spierają się o to, jak wiele w ludzkiej miłości jest uwarunkowań biologicznych, a ile wpływów kultury.
Z punktu widzenia biologii to, co nazywamy miłością - rozumianą jako uczucie silnego pociągu do drugiej osoby i przywiązania do niej - to oparty m.in. na aktywności hormonów i neuroprzekaźników stan naszego ciała, który stwarza optymalne warunki nie tylko do spłodzenia potomstwa, lecz także do opieki nad nim przynajmniej w pierwszych latach życia, jako że ludzkie dzieci długo po narodzeniu są niesamodzielne i zdane na innych członków rodziny (lub plemienia).
Gdy obserwuje się niektóre zwierzęta, można zauważyć, że tam, gdzie okoliczności wymagają szczególnego zaangażowania rodziców w ochronę potomstwa, tam też nierzadko mamy do czynienia z relacjami przypominającymi - przynajmniej zewnętrznie - więzi oparte na pewnych ideałach ludzkiej miłości.
Świat zwierząt jest jednak tak różnorodny, że słowa piosenki De Mono pasują do niego nawet bardziej, niż do ludzkiej rzeczywistości. Każdy gatunek został bowiem przez ewolucję zaprogramowany w sposób niepowtarzalny, a zarazem podległy jednej żelaznej regule - by jak najefektywniej przekazać swoje geny i przedłużyć ich trwanie.
W tej perspektywie uczucia zwierząt motywują je do takich zachowań, które mogą nas wzruszać i budzić nasz podziw, oraz takich, które budzą przerażenie, wstręt i współczucie. Nie brakuje też kontrowersji i sytuacji, które nazwalibyśmy groteskowymi.
Altana zbudowana przez samca altannika w Australii. Fot. BIOS/EAST NEWS Czas na zaloty
Tak jak dziewczyna i chłopiec szczególnie dbają o wygląd, gdy chcą kogoś poznać lub idą na randkę, tak i zwierzęta – tym razem niemal wyłącznie samce - starają się wyglądem i zachowaniem zwrócić uwagę samic, z którymi będą mogły dokonać reprodukcji swoich genów. Kolorowe i okazałe części ciała, śpiewy czy tańce godowe to jednak nie wszystko. Są zwierzęta, które niczym zakochani poeci uprawiają coś, co można uznać za twórczość.
Samce altanników to mistrzowie zdobnictwa. Aby przekonać do siebie przyszłe partnerki, budują dla nich misternie uplecione patyczkowe altanki (stąd nazwa ptaków), a następnie rozkładają wokół kolorowe lub wyróżniające się przedmioty. Mogą to być pióra, muszle ślimaków, a nawet wytworzone przez ludzi śmieci.
Wielką kreatywnością popisuje się rozdymka z gatunku Torquigener albomaculosus. Samiec tej ryby, by zdobyć serce samicy, przez cały tydzień pracowicie rozgarnia i formuje płetwami piasek na dnie morza. W ten sposób tworzy zaskakująco geometryczną strukturę - koliste, gwiaździście rozchodzące się gniazdo o średnicy dwóch metrów.
Gdy samicy (niekoniecznie tylko jednej) spodoba się dzieło artysty, wpływa ona na środek kręgu, gdzie dochodzi do kopulacji i złożenia jaj. Na tym ich związek się kończy. Samica odpływa, a samiec pozostaje na miejscu, by chronić jaja aż do wyklucia się potomstwa.
Rozdymka Torquigener albomaculosus i jej koliste gniazdo. Fot. Paulo de Oliveira/Biosphoto/East News Co jednak w sytuacji, gdy zaloty zostaną odrzucone? Czy zwierzęta cierpią z powodu zawodu miłosnego? Badania pokazują, że tak, choć oczywiście jest to innego rodzaju cierpienie, niż ludzkie.
Większość gatunków różni się od człowieka (i innych małp człekokształtnych) przede wszystkim tym, że może rozmnażać się tylko w określonym sezonie zwanym okresem godowym. Już samo to bywa to źródłem wielu stresów. Do godów potrzeba wiele energii, a ograniczony czas sprawia czasem, że samce bardzo mało jedzą. Ponadto nierzadko zmuszone są walczyć z konkurentami.
Podobnie jak u nas, w naturze nie każdy samiec osiągnie tzw. sukces kopulacyjny. Wówczas także obserwuje się reakcję stresową. W 2024 roku naukowcy opublikowali wyniki badań nad muszkami owocówkami. Samce, którym "podstawiono" samice niereagujące na zaloty, wpadały w stan przypominający frustrację. Były agresywne, ograniczały interakcje społeczne z innymi samcami, za to wiele energii poświęcały na bezowocne poszukiwania okazji do kopulacji.
Łabędź symbolem miłości? Jest kilka "ale"
U znacznej części zwierząt - jak u wspomnianych rozdymek - rodzice rozchodzą się od razu po akcie rozrodczym. Są jednak i takie, u których kopulacja to dopiero początek nowego etapu w życiu. Choć monogamię praktykuje zaledwie kilka procent gatunków, to w wielu środowiskach łatwo wskazać takie, w których pary tworzą się na bardzo długi czas - niekiedy aż do śmierci jednego lub obojga partnerów.
Na całe życie łączą się m.in. wilki szare, które wbrew czarnej legendzie są bardzo czułymi partnerami i rodzicami, norniki preriowe, które dzielą się wszystkimi obowiązkami i przytulają swoją drugą połówkę, gdy jest w stresie, oraz papużki nierozłączki – ich polska nazwa zwyczajowa to nie przypadek, podobnie jak łacińska (agapornis powstało z połączenia greckich słów agapē i ornis, czyli "miłość" i "ptak") czy angielska (lovebird - "ptak miłości").
Papużki nierozłączki z gatunku Agapornis fischeri. Fot. PAP/CTK Żadne zwierzę nie obrosło jednak tyloma mitami, co łabędź. Uważa się go za wzór monogamicznej miłości wśród zwierząt, mówi się, że po śmierci jednego z partnerów drugi może umrzeć przez złamane serce.
Istotnie ptaki te należą do tych przedstawicieli fauny, które przeżywają żałobę po stracie bliskich (w tym jaj) - mogą być wówczas apatyczne, izolować się i odmawiać posiłków. W związku z tym osłabiony organizm bywa podatny na choroby lub atak drapieżnika. Wciąż brak jednak naukowych dowodów na to, że łabędź umiera dlatego, że "pękło mu serce".
Innym mitem jest bezwarunkowa monogamia tych ptaków. Mówi się, że po śmierci partnera nie łączą się ponownie z żadnym łabędziem. To jednak uproszczenie. Choć faktycznie znaczna większość łabędzi pozostaje "małżeństwem" przez całe życie, to po śmierci jednego z ptaków drugi z reguły jest gotowy połączyć się w par z innym.
Co więcej: według danych w niewielkiej części populacji (mniej niż 10 procent) zdarzają się "rozwody" - związek łabędzi rozpada się i oboje poszukują nowych partnerów. Udowodniono poza tym, że w łabędzich rodzinach dochodzi czasem do "zdrad". Naukowcy opisali przypadek pary, w której samiec był bezpłodny, a mimo tego samica złożyła zapłodnione jaja.
"Miłość" łabędzi, choć z naszej perspektywy wygląda na pełną uczuć, jest raczej przystosowaniem ewolucyjnym i strategią przetrwania. Osobniki wiążą się ze sobą na długi czas, bo wówczas ich szanse ochronienia potomstwa (a więc własnych genów) znacząco wzrastają.
Dlatego właśnie gatunek ten ma zaprogramowaną potrzebę nawiązywania silnej i trwałej więzi. Nie jest ona kwestią wyboru, jak w przypadku człowieka. Wręcz przeciwnie - wpływa tak silnie na zachowanie ptaka, że dochodzi niekiedy do zaskakujących sytuacji.
Zaobserwowano kiedyś dwie samice, które weszły w relację homoseksualną. Samo w sobie nie jest to nadzwyczajne, bo w świecie zwierząt czasem dochodzi do powstawania par jednopłciowych. Więź między łabędzicami rozwinęła się jednak w tak standardowy sposób, że złożyły jaja - oczywiście puste, bo nie miał kto ich zapłodnić. Innym przypadkiem było dobranie się w parę łabędzi z dwóch różnych gatunków. Siłą rzeczy "kochankowie" pozostali bezdzietni.
Para łabędzi. Fot. Roy Glen / ardea.com/EAST NEWS Najbardziej kuriozalnym przypadkiem była jednak historia Petry, samicy łabędzia czarnego żyjącej samotnie w jeziorze w niemieckim Münster. Kierowana nieopanowanym instynktem, Petra zapałała uczuciem do... roweru wodnego w kształcie łabędzia. Ta więź miała tak wielkie znaczenie dla jej dobrostanu, że gdy łabędzica zamieszkała w zoo, rower przeniesiono tam razem z nią.
W pewnym sensie więc rzeczywiście można uznać łabędzie za symbol miłości – zwłaszcza tej, z którą kojarzymy na przykład zakochanych do szaleństwa romantycznych bohaterów, takich jak słynny Werter czy Mickiewiczowski Gustaw.
Źródło: Polskie Radio/Michał Czyżewski