Zespół ds. afery Epsteina. "Trzeba sprawdzić, czy szlak wiódł ze wschodu przez Polskę"

Donald Tusk zapowiedział powołanie zespołu do zbadania polskich wątków afery Epsteina. - Są dwa polskie nazwiska i to jest bardzo ewidentny ślad polskiej obecności w tej aferze. Ważne jest, żeby to sprawdzić, bo chodzi o handel ludźmi - powiedział Jacek Czarnecki w "Strefie Wpływów". - Tam nie ma polskich wątków politycznych, nie ma polskiego establishmentu politycznego - stwierdził z kolei Roch Kowalski. - Trzeba sprawdzić, czy jakiś szlak ze wschodu wiódł przez Polskę do Stanów Zjednoczonych i czy organizowano młode, często nieletnie kobiety - zaznaczyła Renata Grochal.

2026-02-14, 08:00

Zespół ds. afery Epsteina. "Trzeba sprawdzić, czy szlak wiódł ze wschodu przez Polskę"
Zespołowi badającemu polskie wątki afery Epsteina będzie przewodniczyć Waldemar Żurek. Foto: JACEK DOMINSKI/REPORTER/East News

Najważniejsze informacje w skrócie: 

  • W Polsce wkrótce zacznie działać zespół, który ma zbadać polskie wątki afery Epsteina
  • W USA w tę sprawę było zamieszanych wielu znanych polityków zachodnich, na których - według medialnych doniesień - wpływ chciały mieć rosyjskie lub izraelskie służby specjalne
  • O polskich wątkach afery w podcaście "Strefa Wpływów" rozmawiali: Renata Grochal, Roch Kowalski i Jacek Czarnecki

OGLĄDAJ. Renata Grochal, Roch Kowalski i Jacek Czarnecki w "Strefie Wpływów"

Premier Donald Tusk zapowiedział powołanie specjalnego, niejawnego zespołu, który ma zbadać możliwe polskie wątki w sprawie Epsteina. Jak poinformował minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek, w przestrzeni publicznej pojawiają się informacje o udziale dwojga Polaków w otoczeniu Epsteina, w tym w strukturze zarządzającej procederem werbowania kobiet, być może także nieletnich, w Polsce. Na razie nie zgłosiły się żadne potencjalne ofiary. Żurek zapowiedział, że kluczowe dla ustaleń mogą okazać się dokumenty ze Stanów Zjednoczonych. Zespół ma zwrócić się do amerykańskich władz o udostępnienie nieujawnionych dotąd materiałów, które mogłyby rzucić nowe światło na ewentualne zaangażowanie osób z Polski. Minister nie wykluczył, że w zależności od treści dokumentów konieczne będą przesłuchania osób, których nazwiska pojawiają się w aktach.

Niektórzy politycy, jak na przykład Roman Giertych, polskie wątki sprawy Epsteina łączą z aferą podkarpacką. Ta ostatnia dotyczyła wieloletniego układu korupcyjnego między lokalnymi politykami, biznesmenami i funkcjonariuszami służb a właścicielami agencji towarzyskich na Podkarpaciu, którzy oferowali darmowe usługi w zamian za ochronę i wpływy. Skandal zyskał ogólnopolski rozgłos ze względu na podejrzenia o nagrywanie wpływowych osób w sytuacjach intymnych w celu ich późniejszego szantażowania.

Afera Epsteina. "Ewidentny ślad polskiej obecności"

Zdaniem Jacka Czarneckiego w ujawnionych mejlach opisujących aferę Epsteina "są spore ślady, świadczące o tym, że w województwie małopolskim był prowadzony werbunek dziewcząt, które były później wysyłane, teoretycznie przez agencję modelek, do Stanów Zjednoczonych”. - Są dwa polskie nazwiska i to jest bardzo ewidentny ślad polskiej obecności w tej aferze. Jednym z głównych zarządców, numerem trzy, był pan Banasiak, który zarządzał posiadłościami Epsteina, a numerem cztery była pani, która podpisywała się w korespondencji jako Rose. Według opisów poszkodowanych dziewcząt ona wprowadzała je do tych domów i mówiła im, co mają robić. Zarządzała dziewczętami - zaznaczył dziennikarz. - Ważne jest, żeby to sprawdzić, żeby służby wiedziały czy w Polsce są ludzie, którzy są za to odpowiedzialni. Bo to jest handel ludźmi - powiedział Czarnecki. W jego opinii istotne jest także zbadanie tej sprawy pod kątem działań rosyjskich służb specjalnych i możliwości szantażu zachodnich polityków przez Kreml.

- Ale mnie przede wszystkim interesuje to, żeby zbadać mechanizmy handlu ludźmi w Polsce i kto za to odpowiada. Pamiętajmy, że ta afera to lata dziewięćdziesiąte i początek lat dwutysięcznych, a w 2008 roku Epstein został po raz pierwszy skazany za pedofilię - dodał dziennikarz. Przypomniał również, że w Polsce w prokuraturach mają być specjalne wydziały, które będą się zajmowały tą sprawą.

Roch Kowalski podkreślił, że nie jest pewien czy polska prokuratura powinna to robić, bo już teraz "nie ma sił i środków do tego, żeby się zajmować obecnymi postępowaniami". - A ma się zajmować jeszcze Epsteinem? Kiedy usłyszałem premiera, który przed posiedzeniem rządu nagle zaczyna się zajmować sprawą Epsteina, to pomyślałem, że ktoś robi ze mnie durnia. Tam nie ma polskich wątków. Nie ma polskich wątków politycznych, nie ma polskiego establishmentu politycznego. Jest tam oczywiście kwestia handlu kobietami, przemytu ludzi i inne sprawy - powiedział.

Badanie polskich wątków. "Jestem sceptyczny, co z komisją gen. Stróżyka?"

- Jestem sceptyczny. Bo kiedy słyszę premiera, który powołuje kolejny zespół, albo kolejną radę do spraw czegoś tam, to mam wątpliwości. Co się stało na przykład z komisją gen. Stróżyka? Jakie wnioski wyciągnięto na temat wpływów rosyjskich i białoruskich na polską politykę? O kim się dowiedzieliśmy? Mamy Włodzimierza Skalika, który biega po polskiej polityce i jest otwarcie prorosyjski. Mamy coraz więcej prorosyjskich polityków w Polsce. Gdzie są służby? Oczywiście jestem za tym, żeby prokuratura i służby wyjaśniły sprawę Epsteina, szczególnie krzywdę zmanipulowanych, porwanych kobiet - dodał Roch Kowalski. Zaznaczył jednocześnie, iż ma wrażenie, że "premier, wstawiając tę sprawę na tak wysoki piedestał, pokazał definicję zasady «igrzysk, nie chleba»".

Według Renaty Grochal w sprawie Epsteina należy nie tyle oczekiwać polskich wątków politycznych, co właśnie wątków handlu ludźmi. - Bardzo ważne jest sprawdzenie tego czy jakiś szlak ze wschodu wiódł przez Polskę do Stanów Zjednoczonych. Chodzi o sprawdzenie tego czy te osoby, które były jednak blisko Donalda Trumpa - była modelka i ten pan Banasiak - organizowały młode, często nieletnie kobiety - zaznaczyła dziennikarka.

Pod koniec stycznia amerykański Departament Sprawiedliwości opublikował około trzech milionów stron dokumentów związanych z działalnością Epsteina. Z materiałów wynika, że finansista utrzymywał kontakty z wieloma wpływowymi osobami ze świata polityki i biznesu, w tym m.in. z Donaldem Trumpem, Billem Gatesem czy Richardem Bransonem. W dokumentach pojawiają się także polskie nazwiska. Epstein zmarł 10 sierpnia 2019 roku w areszcie, gdzie oczekiwał na proces. Według oficjalnych ustaleń popełnił samobójstwo.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio/Robert Bartosewicz

Polecane

Wróć do strony głównej