Chiński smok pokazał pazury. Niesamowity wzrost potęgi sił powietrznych
Chiny dokonały niesamowitego postępu w rozwoju sił powietrznych w ciągu ostatnich pięciu lat - informuje brytyjski tank RUSI. Obecnie Pekin produkuje setki zaawansowanych samolotów rocznie i rozwija najnowsze technologie. Rosja ewoluuje wolniej, ale też rozwinęła rozległą obronę powietrzną, co uderza w samo serce doktryny wojskowej NATO.
2026-02-16, 13:32
Chiński smok rozwinął skrzydła
- Chiny wykonały wielki skok, jeśli chodzi o rozwój sił powietrznych w latach 2020-2025 - zauważa Justin Bronk, analityk RUSI w raporcie "Ewolucja zagrożeń ze strony rosyjskiej i chińskiej siły powietrznej". W Chinach wyprodukowano setki myśliwców czwartej i piątej generacji i dużą liczbę samolotów wspomagających, w tym z systemami wczesnego ostrzegania i walki elektronicznej. Do tego na dużą skalę wytwarzano pociski powietrze-powietrze oraz ziemia-powietrze. Poprawiła się jakość i złożoność szkoleń pilotów i innego personelu sił powietrznych. Wzmocniono komponent powietrzny w siłach lądowych, w marynarce wojennej i w wojskach rakietowych Chin.
Jak podaje RUSI, w 2020 roku Chiny użytkowały 50 myśliwców J-20 piątej generacji i 90-100 samolotów J-16 Flanker-N czwartej generacji. Około 20 J-20 było produkowanych rocznie na liniach montażowych w Chengdu w prowincji Syczuan, a 40 J-16 w Shenyang w prowincji Liaoning. W raporcie RUSI podano, że pod koniec 2025 roku w Chinach produkowano już 120 samolotów rocznie, jeśli chodzi o typy J-20A (i dwumiejscową wersję J-20S).
W połowie 2025 około 300 myśliwców J-20 weszło do służby w co najmniej 13 pułkach sił lądowych. Do tego w wojsku lądowym Chin jest prawdopodobnie 450 myśliwców typu J-16 (w 2024 roku miało ich być 350. Tempo produkcji tych samolotów to około 350 rocznie. To może oznaczać, że do 2030 roku w chińskich siłach zbrojnych będzie służyło około 1000 samolotów J-20/A/S i 900 samolotów J-16.
Szpieg na skrzydłach
W Shenyangu sprawnie funkcjonuje produkcja samolotów walki elektronicznej. To samoloty J-16D i J-15DT/DH. Są wyposażone w specjalistyczne czujnik i są prawie zupełnym odpowiednikiem EA-18G Growler Marynarki Wojennej USA.
RUSI pisze, że taka maszyna to coś bardzo rzadkiego, daje potężną przewagę swojej armii. Think tank zauważa, że EA-18G oprócz USA, użytkowany jest przez siły Australii. Żadne inne państwo Zachodu nie dysponuje podobną maszyną.
Chiny pracują także nad samolotami nowej generacji. To bezogonowy model produkowany w Chengdu, który zachodni analitycy ochrzcili mianem J-36, oraz projekt Shenyang mniej więcej wielkości F-22, nazywany czasem na Zachodzie J-XDS lub J-50.
Wisienką na torcie są pociski powietrze-powietrze i ziemia-powietrze. Chiny pracują też coraz intensywniej nad pociskami dalekiego zasięgu i czujnikami.
Chiny dysponują pociskami powietrze-powietrze, które według RUSI przewyższają zachodnie zdolności - PL-15 i PL-17 (nazwa kodowa NATO: CH-AA-12). Są wyposażone w aktywne głowice radarowe typu AESA, a prawdopodobnie również w tryby naprowadzania pasywnego (passive-homing i home-on-jamming) - pisze RUSI. Think tank przypomina o użyciu wersji eksportowej takiego pocisku. Pakistan utrzymywał, iż pocisk PL-15E, który trafił indyjski samolot Rafale podczas majowych starć, został wystrzelony z odległości 200 km. "Kilka stosunkowo zaawansowanych myśliwców indyjskich sił powietrznych zostało trafionych pociskami PL-15E wystrzelonymi przez myśliwce J-10CE w ich pierwszym w historii starciu bojowym na niespotykanych dotąd odległościach" - alarmuje RUSI.
Wojna w Ukrainie bardzo wiele zmieniła
Wojna w Ukrainie bardzo wiele zmieniła także w armii Rosji. Justin Bronk, ekspert ds. sił powietrznych w brytyjskim Royal United Services Institute alarmuje, że Rosja wzmocniła swoją naziemną obronę powietrzną i to oznacza poważne trudności dla NATO.
Rosyjska obrona powietrzna zajmuje dużą przestrzeń, jest rozległa i stała się jeszcze trudniejszym wyzwaniem dla NATO niż było to przed pełnoskalową inwazją na Ukrainę. NATO musi uwzględnić te zmiany. Doświadczenie zdobyte w walce z Ukrainą zwiększyło potencjał Rosji. Załogi mają większe doświadczenie, systemy zostały zmodernizowane, a Rosja ma wciąż setki systemów obrony powietrznej. I może produkować nowe.
Jak zauważył Bronk, rosyjskie systemy rakietowe ziemia-powietrze są bardzo liczne, a prawdopodobnie stały się teraz bardziej skuteczne.
Samoloty Su-T50 i Su-30MK. Fot. Aviation-images/UIG Diverse/East News Problemy z rosyjską obroną powietrzną
Stając w obliczu tego wyzwania, NATO może mieć trudności z pokonaniem rosyjskiej obrony powietrznej w wojnie w Europie, której celem jest osiągnięcie przewagi powietrznej - kamienia węgielnego doktryny zachodniej siły powietrznej - stwierdza Business Insider.
Z analizy Bronka wynika, że zanim zachodnie samoloty odrzutowe będą mogły swobodnie operować, europejskie siły powietrzne prawdopodobnie będą musiały stłumić lub zniszczyć gęstą sieć rosyjskiej obrony powietrznej. NATO nie ma podobnego arsenału naziemnych systemów obrony powietrznej. A nie jest to problem, który można szybko rozwiązać, ostrzega ekspert RUSI.
Rosyjska obrona naziemna współpracuje z lotnictwem
Rosja wprowadza na pole walki nowy sprzęt obrony powietrznej, w tym w 2020 roku S-350 Witiaź. Do tego, jak wskazał ekspert, Ukraina poinformowała, że od połowy 2023 roku rosyjskie rakiety ziemia-powietrze dalekiego zasięgu częściej współpracują z myśliwcami w pobliżu linii frontu oraz samolotami wczesnego ostrzegania i kontroli A-50U, co pozwala im ostrzeliwać ukraińskie samoloty "z odległości, których systemy ziemia-powietrze nie byłyby w stanie samodzielnie bezpośrednio obserwować".
- Rosja mogłaby zastosować podobną strategię w konflikcie z NATO, "aby zaatakować zachodnie samoloty lecące na niskich wysokościach, ale z większego zasięgu" - powiedział Bronk portalowi Business Insider.
To tylko niektóre wnioski z obszernego raportu. W ramach niniejszego badania autor przeprowadził badania w latach 2024-2025 w szkołach załóg myśliwców w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i Australii, odbył wizyty badawcze w jednostkach sił powietrznych i ministerstwach w wielu krajach europejskich, w Japonii i innych miejscach w regionie Indo-Pacyfiku. Autor wykorzystał również dane pochodzące z Sił Zbrojnych Ukrainy.
Czytaj także:
Źródła: Business Insider/RUSI/inne/