Dowództwo "zeruje" żołnierzy, płacą za przeżycie. Relacja rosyjskiego wojskowego
W mediach społecznościowych opublikowano nagranie rosyjskiego żołnierza, który opowiada o bestialskich metodach dowódców wojskowych. Według jego relacji, mają oni wymuszać od podwładnych pieniądze, a ci, którzy odmawiają zapłaty, są kierowani na najbardziej niebezpieczne odcinki frontu, często "w pierwszej linii".
2026-02-16, 14:10
Zabójstwa i wymuszenia na porządku dziennym
Korespondent wojskowy występujący pod pseudonimem Romanov opublikował zeznania młodszego sierżanta Denisa Kolesnikowa z 1435 pułku szturmowego. Żołnierz stwierdził, że w jego jednostce dowódcy systematycznie "zerowali" (zabijali - przyp. red.) swoich podwładnych.
Z jego relacji wynika, że tylko w jego oddziale ok. 50 żołnierzy zginęło w ten sposób. To najgorsza, choć niejedyna z bestialskich metod stosowanych w rosyjskiej armii. Na porządku dziennym są również wymuszenia pieniędzy.
Życie kosztuje miliony
Kolesnikow opowiadał, że żołnierze muszą płacić miliony rubli za to, aby nie zostać wysłanym na pewną śmierć. - Podczas formowania każdemu mówi się, ile jest winien - od 1 do 3 milionów rubli - tłumaczył.
- To taryfa, która ma na celu uniknięcie wysłania na linię frontu. Gdy pieniądze się skończą, są tam wysyłani lub wyzerowywani - kontynuował. Dodał również, że broń jest zabierana żołnierzom walczącym na froncie i sprzedawana.
Kolesnikowi wyliczono "taryfę" w wysokości 3 mln rubli. Przyjął ofertę, wobec czego przewieziono go do Rostowa. Tam, mając dokonać operacji w bankomacie, zdołał uciec. Podczas nagrywania zeznań - jak twierdzi - znajdował się w Soczi.
- Mieszkanie za śmierć na froncie. Tak Kim Dzong Un nagradza "męczenników"
- Rosja sięga po "złom z ZSRR". T-72A wracają do walki
- "Mogą zadzwonić do Putina i zakończyć wojnę jutro". Zaskakujący głos z USA
Źródło: Polskie Radio/x.com/NEXTA/egz