Rewolucja w niemieckich służbach. "Zasady już nie obowiązują"
Niemcy zamierzają wyraźnie poszerzyć uprawnienia swojego wywiadu zagranicznego, przygotowując się na możliwość, że USA ograniczą lub całkowicie wstrzymają przekazywanie im informacji wywiadowczych.
2026-02-18, 20:55
Berlin szykuje wywiad na "świat bez USA"
Władze w Berlinie przygotowują szeroki pakiet reform, które mają wzmocnić działania Bundesnachrichtendienst (Federalnej Służby Wywiadowczej/ BND). Reformy te umożliwią służbie prowadzenie operacji sabotażowych, ofensywnych działań w cyberprzestrzeni oraz bardziej zdecydowanego wywiadu.
Decyzja ta wynika z rosnących obaw, że prezydent Donald Trump mógłby ograniczyć przekazywanie Europie informacji wywiadowczych lub wykorzystać tę zależność jako narzędzie nacisku politycznego.
- Chcemy nadal ściśle współpracować z Amerykanami - powiedział Marc Henrichmann, przewodniczący parlamentarnej komisji nadzorującej służby specjalne w Bundestagu. - Ale jeśli jakiś (amerykański - red.) prezydent, kimkolwiek by był, zdecyduje się w przyszłości działać bez Europejczyków (…) musimy być w stanie stanąć na własnych nogach - dodał.
Dziedzictwo II Wojny Światowej
BND powstała w 1956 roku jako instytucja ściśle ograniczona prawnie, w odpowiedzi na nadużycia nazistowskich służb, takich jak Gestapo czy Schutzstaffel. Agencja była podporządkowana kanclerzowi i podlegała surowej kontroli parlamentu. Jej zadaniem było tylko zbieranie i analizowanie informacji - bez prawa do bezpośredniego działania czy operacji ofensywnych.
Te ograniczenia obowiązują do dziś. Agenci BND mogą wykrywać przygotowania do cyberataków, ale nie mają narzędzi, by je sami powstrzymać. Mogą prowadzić podsłuchy, zawsze pod ścisłą kontrolą sądu, ale nie wolno im przeprowadzać aktów sabotażu wobec wykrytego zagrożenia.
Dodatkowo przepisy o ochronie danych osobowych, wypracowane również w reakcji na doświadczenia ze Stasi, zmuszają BND do anonimizowania informacji, zanim trafią do partnerów zagranicznych.
Zależność od Waszyngotonu
W praktyce restrykcje te sprawiły, że Niemcy stały się silnie uzależnione od amerykańskich informacji wywiadowczych. To USA ostrzegały Berlin m.in. przed rosyjskim planem zamachu na prezesa koncernu Rheinmetall oraz przed planowanym atakiem na izraelską ambasadę w Berlinie.
Według medialnych doniesień jedynie około 2 proc. ostrzeżeń dotyczących zagrożeń terrorystycznych pochodzi bezpośrednio od BND. - Bez wymiany informacji wywiadowczych z USA jesteśmy bezbronni. To czysta rzeczywistość, od której nie mogę nikogo uchronić - przyznał szef niemieckiej dyplomacji, Johann Wadephul.
Niepokój w Berlinie wzrósł szczególnie po tym, jak Waszyngton czasowo wstrzymał przekazywanie danych wywiadowczych Ukrainie, by wywrzeć presję w trakcie negocjacji pokojowych z Rosją. W Niemczech odebrano to jako dowód, że administracja USA jest gotowa używać dominacji w sferze wywiadu jako narzędzia nacisku.
Kanclerz Niemiec: sprawdzone zasady już nie obowiązują
Kanclerz Friedrich Merz zapowiedział znaczące zwiększenie możliwości operacyjnych BND. - Stare pewniki straciły na wartości, sprawdzone zasady już nie obowiązują - powiedział w przemówieniu do funkcjonariuszy agencji. - Biorąc pod uwagę odpowiedzialność, jaką ponosimy w Europie ze względu na naszą wielkość i siłę gospodarczą, naszym celem jest, aby BND działała na absolutnie najwyższym poziomie - dodał.
Budżet wywiadu wzrósł w tym roku o około 26 proc., do 1,51 mld euro. Rząd planuje również złagodzenie części przepisów dotyczących ochrony danych, co umożliwiłoby szersze wykorzystanie sztucznej inteligencji i technologii rozpoznawania twarzy.
Pakiet reform ma trafić pod głosowanie jesienią. Rozszerzone uprawnienia BND miałyby być jednak uruchamiane tylko w przypadku ogłoszenia przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego "szczególnej sytuacji wywiadowczej" i wymagałyby zgody dwóch trzecich członków komisji parlamentarnej nadzorującej służbę.
Rosja taka sama jak naziści?
Zwolennicy reform przekonują, że w obliczu rosyjskich działań sabotażowych i cyberataków Niemcy nie mogą dłużej same nakładać na siebie ograniczeń. - Ci, którzy działają przeciwko nam - rosyjscy aktorzy państwowi, rosyjskie fabryki cybernetyczne - funkcjonują w taki sam sposób, jak niegdyś nazistowskie służby wywiadowcze - powiedział Henrichmann. - W grze bez zasad nie możemy stać z boku i narzucać sobie sztucznych ograniczeń - dodał.
- Niemcy coraz bardziej wkurzeni sukcesem Polski. "Zazdrość i zawiść"
- Rosja kpi z Polski ws. reparacji wojennych. Zacharowa proponuje link do opery
- Referendum ws. SAFE? "Mamy różne upartyjnione retoryki"
Źródło: politico.eu/KZ