Pierwsze testy systemu SAN. "Dzisiaj prym wiedzie niebo"
W czwartek po raz pierwszy zaprezentowano działanie antydronowego systemu SAN. - Potrzebujemy systemów antydronowych, ponieważ drony zyskały na znaczeniu. Nie twierdzę, że jest to jedyna i wiodąca broń przyszłości, bo jest to pewnie jeden z wielu elementów, chociaż w najbliższym czasie bardzo ważny - tłumaczył w Polski Radiu 24 ekspert ds. bezpieczeństwa Artur Dubiel.
2026-02-19, 15:56
Najważniejsze informacje w skrócie:
- W podwarszawskiej Zielonce elementy systemu SAN zaprezentowali producenci oraz wojskowe instytuty
- Testy oglądali między innymi premier Donald Tusk i szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz
- Jak podkreślił ekspert, Polska musi wykorzystywać rozwiązania, które nie wiążą się ze zbyt dużymi kosztami ich wykorzystywania
W czwartek na poligonie Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia w Zielonce przeprowadzono pokaz bezzałogowych systemów uzbrojenia Grupy PGZ, w tym elementów systemu antydronowego SAN, którego zadaniem jest zwalczanie szerokiego spektrum bezzałogowych statków powietrznych.
Rząd planuje sfinansować system z unijnego programu SAFE. Całkowity koszt przedsięwzięcia ma wynieść około 15 miliardów złotych, a realizacja została przewidziana na dwa lata. Pierwsze elementy mają trafić do wojska jeszcze w tym roku.
Gość audycji podkreślił, że Polska potrzebuje ochrony antydronowej. - To pokazuje sytuacja na polsko-białoruskiej granicy, również pod tym kątem, że potrzebujemy większego mechanizmu, czyli nadsystemu. Z jednej strony wszystko możemy ująć jako system antydronowy, ale nad nim musi być kolejny, dbający o całe nasze niebo. Należy pamiętać o aerostatach, które także mają wzmocnić nasze bezpieczeństwo na niebie, ponieważ wszystko, co lata nisko, jest trudne do wykrycia. W tym programie, czy tego chcemy, czy nie, musi również znaleźć się czynnik ludzki, a nie tylko technika - wyjaśniał.
Posłuchaj
Drony to niejedyne niebezpieczeństwo
Dubiel dodał, że drony są aktualnie istotnym elementem, który w najbliższej przyszłości nadal będzie odgrywał ważną rolę. - Jestem jednak zwolennikiem teorii, że każdego dnia możemy się obudzić w zdecydowanie przebudowanej i zrewolucjonizowanej rzeczywistości i może się okazać, że będzie to coś innego. Dzisiaj oczywiście prym wiedzie niebo, ale nie zapominajmy o takich urządzeniach, które działają też na wodzie i w wodzie, a idąc dalej, za chwilę być może i pod ziemią - kontynuował.
"Musimy znaleźć balans"
Podczas czwartkowego wydarzenia pokazano między innymi słynnego "potwora z Tarnowa", czyli czterolufowy karabin maszynowy produkowany przez Zakłady Mechaniczne w Zielonce. Broń jest zdolna do zwalczania celów powietrznych, a także naziemnych i ma pozwalać na zwalczanie wrogich obiektów bez dużych nakładów finansowych.
- Były zarzuty, że strzelamy z armaty do kaczki, jeśli chodzi o reagowanie na incydenty graniczne i to właśnie był atut po stronie atakującego, ponieważ niedużym nakładem może on wywołać reakcję po naszej stronie, gdzie koszty będą zdecydowanie większe. Dzisiaj musimy znaleźć pewnego rodzaju balans i rozwiązania, aby ten wydatek nie był zbyt duży - tłumaczył ekspert.
Na pytanie, czy SAN jest nadrabianiem zaległości, Dubiel przyznał, że w kwestiach dotyczących bezpieczeństwa, pewne reakcje najczęściej są spóźnione. - To jest odpowiedź na to, co już się dzieje. To też wyróżnia lub determinuje w pewien sposób nasze miejsce na arenie międzynarodowej, ponieważ ci, którzy są kreatorami danej sytuacji, są w pierwszej lidze (…). Nie ma co gdybać, czy jest za późno, czy nie, tylko trzeba nadążać, aby na razie doraźnie działać i odpowiadać, ale jednocześnie realizować badania związane z rozwojem, które ostatecznie będą prowadziły do wdrożeń - zaznaczył.
- Przydacz na inauguracji Rady Pokoju. "To pokazuje rozsądek"
- Senatorowie PiS przeciwko SAFE. "Kaczyński wpędza ich w ślepą uliczkę"
- Drony uderzeniowe w Ukrainie ewoluują. "Rażą na coraz większych dystansach"
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Maciej Wolny
Opracowanie: Dominika Główka