Panika na Białorusi. Masowo wzywają do wojska. "Czegoś takiego jeszcze nie było"
Na zachodzie Białorusi panuje poruszenie. Od trzech dni mężczyźni dostają wezwania na nieplanowane ćwiczenia wojskowe. Dotyczy to nawet ojców trójki dzieci czy księży. Od 16 stycznia w kraju trwa sprawdzian gotowości bojowej, a 17 lutego Alaksandr Łukaszenka dodatkowo ogłosił ćwiczenia rezerwistów. Białorusini piszą, że czegoś takiego jeszcze nie było. Niektórzy wezwani przez armię mówią o miesięcznych ćwiczeniach, z częścią kontakt się urywa.
2026-02-20, 07:38
Białoruś masowo wzywa rezerwistów
16 stycznia białoruski przywódca Alaksandr Łukaszenka zapowiedział niespodziewaną inspekcję sił zbrojnych kraju. Trwa ona do tej pory. Miesiąc później, 17 lutego, na Białorusi rozpoczęły się nagłe masowe wezwania rezerwistów. Otrzymują je mężczyźni z zachodu Białorusi. Oficjalnie chodzi o ćwiczenia wojskowe. Co o nich wiadomo? Informacje są skąpe, głównie pochodzą z mediów społecznościowych. Mężczyźni piszą, że są wzywani do punktów zbiórki. Potem dostają kolejne wezwania na przydział w konkretnych jednostkach wojskowych - wymienia się m.in. Słonim w obwodzie grodzieńskim i Baranki w obwodzie brzeskim. Liczne głosy paniki i informacje o tych ćwiczeniach zebrał ukraiński portal Suspilne, informują o nich niezależne media białoruskie.
Jeden z mężczyzn pisze, że w jego przypadku ćwiczenia potrwają do 23 marca. Inny, że został wezwany do wojskowego biura rejestracji i poboru w Łogojsku. Na ćwiczenia jedzie na 35 dni i jest szeregowym.
W sieciach społecznościowych ludzie wyrażają zaskoczenie i niepokój tym, że mężczyźni zabierani są nagle, bez przygotowania. Jedna z kobiet pisze, że jej mąż, najwyraźniej pracujący w komisji wojskowej, jednego dnia przyjął 1500 osób z Grodna, nawet duchownego, który chrzcił ich dziecko. Inna Białorusinka skarży się, że męża zabrano w ciągu niewielu godzin od wezwania. Z kolei strażnik graniczny zamieszcza swoje zdjęcie i komentuje: "Prawie każdy znajomy dostał wezwanie... Za 5,5 roku znowu będziemy służyć".
Panika, jakiej nie było
Ukraiński portal Suspilne stwierdza, że takiego poruszenia nie było przed wcześniejszymi tego rodzaju ćwiczeniami. Olga z Grodna niepokoi się, że po tym, jak jej mąż został zabrany na zbiórkę i wsiadł do autobusu, kontakt z nim się urwał. Inny mieszkaniec tego miasta, Kyryło, odnotowuje, że gdy w ciągu jednego dnia zbiera się więcej niż 4-5 tysięcy osób naraz, to już nie jest regularna zbiórka rezerwistów.
Są też inne głosy, choć rzadsze. Jeden z internautów zauważa, że "nie ma powodów do paniki", bo podobnie odbywały się ćwiczenia w 2023 roku, gdy jego osobiście wezwano do Słonimia. "W 2023 roku w Słonimiu w czasie wojny sformowano brygadę: cały sprzęt był na miejscu, personel opuścił teren brygady, a 3500 żołnierzy zostało powołanych z rezerwy, w tym pielęgniarki. I zostali oni wówczas sprowadzeni nie tylko z Grodna i regionu, ale z całej republiki".
"Może nie słyszeliście, że Republika Białorusi jest państwem związkowym? Że wojna trwa dłużej niż ta 'ojczyźniana'? Że Białoruś produkuje broń? Że Ukraina jest bombardowana z Białorusi (oficjalnie nie, ale mój ukraiński znajomy ma krewnych niedaleko granicy z Republiką Białorusi i są bombardowani z terytorium Białorusi)? Wojna jest bliska, a Białorusini są powiązani z agresorem jako wspólnicy" - zauważa z kolei jedna z kobiet.
Osoby mające trójkę dzieci mogą dostać odroczenie
Jak pisze ukraiński portal Suspilne, zastępca Komisarza Wojskowego miasta Grodna i obwodu grodzieńskiego Ołeksandr Rowgacz tak skomentował wezwania na zgromadzenia rezerwistów: "Oficerowie, chorążowie, sierżanci i szeregowi rezerwy przybywają na punkt zbiórki dla osób podlegających służbie wojskowej, gdzie zostają podzieleni na zespoły. Uformowane zespoły są kierowane do punktów zbiórki jednostek wojskowych zgodnie z ustalonym harmonogramem".
Wojskowe komisje rekrutacyjne poinformowały dziennikarzy, że mężczyźni, którzy zostali skierowani do służby, otrzymają rekompensatę finansową. Małe dzieci nie są powodem do odroczenia służby, ale mogą je dostać osoby opiekujące się niepełnosprawnymi krewnymi, pracujące w rolnictwie, uczące się lub mające troje lub więcej dzieci poniżej 18. roku życia.
Dziennikarze portalu Zerkalo zauważyli, że poborowi mogą być powołani na szkolenie specjalne na okres do dwóch miesięcy. A białoruskie prawo ogranicza również łączny czas trwania szkolenia wojskowego lub specjalnego na cały czas pobytu poborowego w rezerwie - nie może on trwać dłużej niż 12 miesięcy.
Suspilne zauważa, że 19 lutego, białoruskie Ministerstwo Obrony opublikowało na swoim profilu w Telegramie oświadczenie generała dywizji Walerija Rewenki, asystenta ministra obrony, naczelnika Departamentu Międzynarodowej Współpracy Wojskowej w białoruskim Ministerstwie Obrony. Stwierdza on, że "działania w zakresie szkolenia operacyjnego i bojowego są przede wszystkim związane z działaniami i agresywną retoryką państw zachodnich, które otwarcie deklarują, że przygotowują się do wojny".
Poligon w obwodzie homelskim
Białoruski opozycjonista zaś powiedział Suspilnemu, że Ukrainę należy zaalarmować o czymś jeszcze: o utworzeniu brygady powietrznodesantowej i budowie nowego poligonu i miasteczka wojskowego w obwodzie homelskim, 40 kilometrów od granicy z Ukrainą O tej budowie pisała w 2024 roku.in. białoruski portal Radia Swoboda. Wówczas odnotowano prace budowlane na terenie byłego obozu pionierskiego "Czajka" w obwodzie homelskim, w połowie drogi między Homelem a Rzeczycą, skąd asfaltowa droga prowadzi do granicy z Ukrainą. Przejście graniczne w Nowej Hucie oddalone jest o około 40 kilometrów, wskazano. Potem jesienią informowano, że budowa została wstrzymana. Nie jest jasne, czy i kiedy ruszyła, co do tej pory zbudowano i co dzieje się tam teraz.
Sankcje Ukrainy. Kluczowa informacja, która umyka mediom
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w środę podpisał dekret o sankcjach na Aleksandra Łukaszenkę. W komunikacie na ten temat zawarł szereg kluczowych informacji, na które nie dość zwraca się uwagę. Jak zauważa, Łukaszenka nie tylko udostępnił terytorium Białorusi dla systemu rakietowego średniego zasięgu Oriesznik, ale również białoruskie przedsiębiorstwa dostarczały Rosji kluczowe komponenty do tej broni.
Zełenski dodał, że 3000 przedsiębiorstw Białorusi pracuje na rzecz armii Rosji - czyli produkują na jej potrzeby.
Ale i to nie wszystko. - W drugiej połowie 2025 roku Rosjanie rozmieścili na terytorium Białorusi system stacji przekaźnikowych do sterowania dronami bojowymi, co zwiększyło możliwości armii rosyjskiej w zakresie przeprowadzania ataków na nasze północne regiony - od obwodu kijowskiego po Wołyń. Rosjanie nie byliby w stanie przeprowadzić niektórych ataków, zwłaszcza na obiekty energetyczne i linie kolejowe w naszych regionach, bez takiego wsparcia ze strony Białorusi - wskazał Zełenski.
Dodał, że Białoruś "dostarcza maszyny, urządzenia i komponenty sklasyfikowane jako krytycznie ważne", w tym komponenty do produkcji pocisków, które "terroryzują ukraińskie miasta i wsie".
- Ukraina nakłada sankcje na Łukaszenkę. Podpisano dekret
- Do Polski wleciały obiekty z Białorusi. Wojsko wydało komunikat
Źródła: Suspilne.media/Zerkalo/Radio Swoboda/inne