Wojna z twarzą śmierci i głodu. "Widziałem jak ludzie klękają, by oddać hołd"
Negocjacje pokojowe w sprawie Ukrainy toczą się równolegle do walk, ale dla jeńców i rodzin poległych wojna ma twarz głodu i ciszy przy drodze. - Najgorszą torturą był stały głód - podkreśliła w Polskim Radiu Tatiana Kolesniczenko, autorka książki "Robaków rozgryzać nie wolno". - Widziałem jak ludzie klękają, gdy przejeżdżała furgonetka z ciałem żołnierza - zaznaczył z kolei fotograf Maciej Stanik.
2026-02-24, 21:55
Najważniejsze informacje w skrócie:
- We wtorek 24 lutego mijają cztery lata od rozpoczęcia pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę
- Trwające rozmowy pokojowe nie przynoszą oczekiwanych rezultatów
- Wojna to nie tylko geopolityka, ale także śmierć i ogromne cierpienia wielu ludzi
We wtorek mijają cztery lata od rozpoczęcia pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę. W ciągu kilku ostatnich miesięcy odbył się szereg rozmów, które - przynajmniej w teorii - mają zmierzać do zakończenia walk. Negocjacje obywały się w różnych formatach. Było spotkanie oraz rozmowy telefoniczne Donalda Trumpa z Władimirem Putinem, prezydenta USA z przywódcą Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, a także negocjacje z udziałem stron ukraińskiej i rosyjskiej. Jednak, co podkreśla wielu ekspertów, Rosji nie zależy na zakończeniu wojny, a udział przedstawicieli Moskwy w rozmowach to tylko gra na czas. Ale wojna to nie tylko geopolityka, to również śmierć i ogromne cierpienia wielu ludzi. Takie sytuacje przedstawiają Tatiana Kolesniczenko i Maciej Stanik w książce "Robaków rozgryzać nie wolno".
Jeden z rozdziałów przedstawia historię jeńców wojennych, którzy doświadczyli skrajnego głodu w rosyjskiej niewoli. - Pojechaliśmy z Maciejem, parę dni po wymianie jeńców, do obwodu połtawskiego. Chcieliśmy porozmawiać z ludźmi i zobaczyć w jakim stanie oni wracają. Wiedzieliśmy, że to jest olbrzymi problem, ale nie wiem czy byliśmy przygotowani, żeby usłyszeć i zobaczyć aż tak wielką jego skalę. Rozmawialiśmy z młodymi ludźmi, którzy byli w stanie skrajnego wycieńczenia organizmu, mieli atrofię mięśni, a kończyny u niektórych z nich były zagrożone amputacją, bo nie dostawali żadnej pomocy medycznej - powiedziała Tatiana Kolesniczenko.
Posłuchaj
W rosyjskiej niewoli. "Najgorszą torturą jest głód"
- Oczywiście dochodziło do pobić, do różnej przemocy. Ale oni potem mówili, że po pobiciu jakoś ten ból mija i są w stanie dojść do siebie. Ale najgorszą torturą jest głód. Bo on jest stały, nie znika. Dla mnie uderzające było to, jak ci młodzi ludzie opowiadali o tym, jak bardzo ważny stał się chleb. Bo jedną z najbardziej istotnych części ich pożywienia był właśnie chleb: czarny, niedopieczony i mokry. Zbierali okruszki z nadzieją, że w ciągu tygodnia uzbiera się może parę łyżek i będą one stanowić bardzo istotny dodatek do tej bezbarwnej, bezsmakowej cieczy, którą nazywali zupą - dodała autorka książki.
Jak zaznaczyła, "w takim skrajnym głodzie jeden z bohaterów przyznał się do tego, że oni zaczęli jeść wszystko, co było dostępne w celi - papier toaletowy i mydło". - Potem jeden z nich, niby żartem powiedział, że zje robaka. Potem zaczęli je hodować. I przekaz był taki, że robaków nie wolno rozgryzać, bo są gorzkie. Stąd wziął się tytuł reportażu, a potem książki - zaznaczyła Tatiana Kolesniczenko.
O swojej pracy opowiedział także fotograf Maciej Stanik. - Zwykle było tak, że najpierw Tatiana przeprowadzała wywiad, a ja dopiero potem zaczynałem robić zdjęcia, jak dana osoba przyzwyczaiła się do mojej obecności. Staram się sfotografować tę osobę w sposób najlepszy, w jaki potrafię - aby okazać jej szacunek. Chcę, żeby ci ludzie zachowali swoją godność - relacjonował gość Polskiego Radia 24.
Podkreślił również, że dla niego "najcięższym materiałem", który realizował podczas wojny był reportaż "W ostatnią drogę". Spora jego część polegała na odwiedzaniu kostnic. - To reportaż o zabieraniu ciał, odwożeniu ich do domów - skąd pochodzili zmarli żołnierze. Przyjechaliśmy ze wschodniej Ukrainy z organizacją "Na tarczy", aż do zachodniej Ukrainy - do miejsca, w którym poległy żołnierz się urodził, w którym żył. Obserwowaliśmy jak te miejscowości zamierają, jak ludzie przy drogach klękają, żeby oddać hołd, kiedy przejeżdżała furgonetka. To był dla mnie realizacyjnie najcięższy reportaż jaki zrobiliśmy - powiedział Maciej Stanik.
- Niepokojące słowa z Kremla. "Mają na celu zniszczenie naszego kraju"
- Zełenski z płomienną przemową w PE. Otrzymał owacje na stojąco
- Trump wskazał datę zakończenia wojny w Ukrainie? Ujawniono tajne rozmowy
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Magdalena Skajewska
Opracowanie: Robert Bartosewicz