Falcon 9 rozsiał nad Polską "chemiczny ślad"? Nowe fakty ws. wybuchu rakiety Muska
Rakieta Falcon 9, która w lutym 2025 roku w niekontrolowany sposób deorbitowała m.in. nad Polską, zostawiła po sobie coś więcej niż spektakularną kulę ognia i rozsiane szczątki. W górnych warstwach atmosfery nad Europą Środkową wykryto wyraźną smugę litu. Naukowcy opublikowali właśnie przełomowe wyniki badań, które po raz pierwszy bezpośrednio potwierdzają, że powroty śmieci kosmicznych mogą zanieczyszczać mezosferę.
2026-02-25, 19:00
Falcon 9 nad Europą Środkową. "Pozostawił po sobie smugę litu"
Gdy 19 lutego 2025 roku górny stopień rakiety Falcon 9 wszedł w atmosferę nad zachodnim wybrzeżem Irlandii, europejskie niebo rozświetliła spektakularna kula ognia. Szczątki obiektu rozpadły się nad Europą Środkową. Kilka dni później fragmenty rakiety Falcon 9 - w tym zbiornik paliwa - odnaleziono w pobliżu Poznania.
Około 20 godzin po niekontrolowanym wejściu w atmosferę zespół kierowany przez Robina Winga z instytutu astrofizyki Leibiniza uruchomił w Kühlungsborn na północy Niemiec, około 160 km od Polski, rezonansowy lidar fluorescencyjny. Przez sześć godzin - w nocy z 19 na 20 lutego - naukowcy mierzyli profile gęstości atomów litu w mezosferze.
Naukowcy stwierdzili, że tuż po północy zarejestrowano nagły, dziesięciokrotny wzrost sygnału. Pióropusz litu pojawił się o godz. 1.21 i utrzymywał przez około 40 minut, na wysokości między 94,5 a 96,8 km. Warstwa była wyraźnie ograniczona pionowo, co wskazywało na punktowe źródło emisji. Modele cyrkulacji atmosferycznej (ICON wsparty danymi ECMWF) oraz trajektorie wsteczne mas powietrza pozwoliły powiązać wykryty sygnał z trasą powrotu rakiety nad Atlantykiem i Europą.
Wyniki, opublikowane 19 lutego w czasopiśmie Communications Earth & Environment, stanowią pierwsze bezpośrednie wykrycie zanieczyszczenia górnych warstw atmosfery pochodzącego z ponownego wejścia w atmosferę śmieci kosmicznych.
Dlaczego właśnie lit?
Lit nie został wybrany przypadkowo. Naukowcy wybrali go, bo w meteorytach przelatujących nad Ziemią występuje w ilościach śladowych, natomiast w przemyśle kosmicznym jest powszechnie stosowany - m.in. w bateriach litowo-jonowych oraz w stopach litowo-aluminiowych (Li-Al) używanych w konstrukcjach statków kosmicznych.
Podczas spalania i odparowywania materiału w trakcie wejścia w atmosferę, lit uwalnia się stosunkowo wcześnie. To sprawia, że może tworzyć wyraźny "chemiczny podpis" zdarzenia. W badaniu wykryto stężenie litu aż 10 razy wyższe niż typowe wartości tła.
Co istotne, analiza warunków geomagnetycznych, dynamiki atmosfery i pomiarów jonosferycznych wykluczyła naturalne źródło anomalii. Wszystko wskazuje na to, że był to bezpośredni efekt spalania elementów rakiety.
Kosmiczne śmieci. Jakie są możliwe skutki?
Przykładowo, tlenek glinu i współemitowane metale mogą kumulować się w stratosferze i mezosferze przez lata. Potencjalne konsekwencje obejmują:
- zaburzenia chemii ozonu stratosferycznego,
- zmiany w składzie i rozkładzie aerozoli,
- wpływ na temperaturę i bilans radiacyjny atmosfery,
- możliwe oddziaływanie na powstawanie polarnych chmur stratosferycznych.
Szczególne obawy budzą pierwiastki rzadko występujące w naturalnych meteoroidach, które mogą wprowadzać nowe reakcje chemiczne.
Uczymy się wykrywać kosmiczne zanieczyszczenia
Kontekst opisywanego badania jest istotny. Jeszcze dekadę temu na orbicie znajdowało się o dziesiątki tysięcy satelitów mniej niż dziś. Obecnie niemal każdego dnia kolejne obiekty wchodzą w atmosferę. Elon Musk, którego firmy SpaceX i Starlink odpowiadają za znaczną część startów i deorbitacji satelitów, zapowiada dalsze zwiększanie liczby misji. Oznacza to potencjalny wzrost liczby ponownych wejść w atmosferę, a tym samym - emisji metali do jej górnych warstw.
Autorzy podkreślają, że to dopiero początek badań nad wpływem śmieci kosmicznych na atmosferę. Nie wszystkie materiały można dziś wykryć metodą lidarową, a długoterminowe skutki ich obecności pozostają w dużej mierze nieznane. - To nowa dziedzina nauki. Trudno spekulować, bo wszystko zmienia się bardzo szybko - przyznał Robin Wing w rozmowie z BBC.
Czytaj także:
- Naukowcy przewidują Wielki Chłód. Zimną apokalipsę o kosmicznej skali
- "Krwawy deszcz" nad Polską? Saharyjski pył uderzy już w weekend
Źródła: Nature.com/BBC