Zakupy uzbrojenia w Korei. Miliardy złotych trafiły do USA, Niemiec i Izraela

Polska wydała 22 mld dolarów na zakup uzbrojenia w Korei, a pula ta może jeszcze się powiększyć, jeśli wszystkie plany zostaną zrealizowane. Część tych środków, dzięki postępującej polonizacji sprzętu, trafi do naszego przemysłu zbrojeniowego. Kto jeszcze zarobił na naszych nowych czołgach, armatohaubicach samobieżnych, samolotach i systemach artylerii rakietowej? Miliardowe przelewy poszły do USA (10%), Niemiec (3%) i potencjalnie Izraela (1%). Pokazujemy konkretne kwoty.

2026-03-03, 06:20

Zakupy uzbrojenia w Korei. Miliardy złotych trafiły do USA, Niemiec i Izraela
Czołgi K2 na paradzie wojskowej w Warszawie. Foto: Wojciech Olkusnik/East News

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Gigantyczna skala koreańskich zakupów: Polska przeznacza około 22 miliardów dolarów na pozyskanie czołgów K2 Black Panther, armatohaubic K9 Thunder, lekkich samolotów bojowych FA-50 oraz wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych K239 Chunmoo.
  • Azjatycki integrator i polski zysk: Z tej całościowej kwoty do Korei Południowej według szacunków trafia około 14,3 miliarda dolarów, podczas gdy drugim największym beneficjentem jest Polska, która dzięki polonizacji sprzętu i przenoszeniu produkcji zatrzyma w kraju blisko 4,4 miliarda dolarów.
  • Amerykańskie technologie lotnicze i nawigacyjne: Trzecie miejsce w zestawieniu zajmują Stany Zjednoczone z przybliżoną kwotą około 2,2 miliarda dolarów, którą tamtejsze firmy inkasują za dostarczenie kluczowych silników odrzutowych, radarów AESA, awioniki oraz systemów GPS do samolotów.
  • Niemiecki "podatek" od ciężkiego sprzętu pancernego: Do niemieckiego przemysłu zbrojeniowego trafi około 600 milionów dolarów, co stanowi zapłatę za silniki i przekładnie montowane w początkowych transzach dostarczanych nam czołgów oraz haubic.

Czołg K2 Black Panther. Niemcy, Francja, Izrael

Nowy polski czołg podstawowy, K2 Black Panther, to konstrukcja generacji 3+/4, która choć narodziła się w sacheońskich zakładach Hyundai Rotem, w pierwszej transzy dostaw do naszego kraju była głęboko uzależniona od europejskiej myśli technicznej. Przy analizie finansowej tego zakupu kluczowe jest rozróżnienie ceny samej maszyny od kosztu całego pakietu operacyjnego.

Podczas gdy „nagi” czołg w wersji zjeżdżającej z linii produkcyjnej jest wyceniany na około 8,5 miliona dolarów, koszt uśrednionego pakietu w drugiej umowie wykonawczej szybuje w górę, osiągając pułap ponad 36 milionów dolarów za sztukę. Ta dysproporcja wynika z faktu, że Polska płaci nie tylko za pancerz ze stali dostarczany przez koreański gigant POSCO, ale przede wszystkim za transfer technologii do zakładów Bumar-Łabędy, zaplecze logistyczne oraz dziesiątki tysięcy sztuk amunicji 120 mm.

Największym beneficjentem ubocznym pierwszej fazy polsko-koreańskiego kontraktu jest przemysł niemiecki, który dostarcza najbardziej newralgiczne elementy pojazdu, czyli układ napędowy. Z powodu historycznych wyzwań z niezawodnością rodzimych rozwiązań, pierwsze 180 polskich czołgów otrzymało niemiecki system napędowy składający się z silnika MTU Friedrichshafen o mocy 1500 koni mechanicznych oraz automatycznej przekładni RENK. Szacuje się, że koszt takiego gotowego bloku napędowego wynosi od 1 do 1,5 miliona dolarów, co stanowi nawet 18 procent wartości czystego sprzętu bojowego.

Kolejne strumienie pieniędzy płyną do Francji, gdyż system kierowania ogniem oraz zaawansowane celowniki produkowane przez koreańskie konsorcja wywodzą się wprost z technologii francuskiego koncernu Thales, stosowanych wcześniej w czołgach Leclerc. Polska dąży jednak do emancypacji finansowej i w ramach polonizacji standardu K2PL coraz większa część środków ma zasilać polskie fabryki, choć w tle o udziały walczy jeszcze izraelski Rafael oferujący systemy aktywnej ochrony.

Składowe ceny czołgu K2

Szacunkowy kosztorys podzespołów (bazowa cena maszyny: 8,5 mln USD)

Komponent / ObszarKraj pochodzeniaGłówny producentUdział w cenieSzacunkowa wartość
(na 1 egzemplarz)
Integracja i kadłubKorea PołudniowaHyundai Rotem~35-40%~3,0 - 3,4 mln USD
Silnik i przekładnia (Transza I)NiemcyMTU / RENK~12-18%~1,0 - 1,5 mln USD
System kierowania i optykaFrancja / Korea Płd.Thales / Samsung~15%~1,2 - 1,3 mln USD
Armata CN08 120mmKorea PołudniowaHyundai WIA~10-12%~0,85 - 1,0 mln USD
Pancerz i stalKorea PołudniowaPOSCO / Samyang~20-25%~1,7 - 2,1 mln USD


Przekładając te jednostkowe koszty na makroekonomiczną skalę podpisanych umów, obraz międzynarodowych transferów finansowych staje się wyraźny. Tylko z tytułu pierwszej umowy wykonawczej na 180 wozów do kas niemieckich firm MTU i RENK popłynęła kwota szacowana na 180 do 270 milionów dolarów. Z kolei opłaty licencyjne za francuskie technologie optoelektroniczne w horyzoncie całego projektu to kolejne setki milionów.

Największa rewolucja kapitałowa dotyczy jednak Polski, ponieważ drugi kontrakt o wartości 6,5 miliarda dolarów na wersję K2PL gwarantuje, że znaczna część tych środków zostanie wchłonięta przez naszą krajową zbrojeniówkę. Budowa linii produkcyjnej w gliwickim Bumarze-Łabędy oraz produkcja dziesiątek specjalistycznych wozów wsparcia na podwoziu K2 sprawiają, że inwestycja ta staje się dodatkowym kołem zamachowym dla polskiej gospodarki, generując miejsca pracy i zatrzymując odpływ setek milionów dolarów za granicę.

Haubica K9 Thunder. Niemcy, USA, Wielka Brytania

System artyleryjski K9 Thunder kalibru 155 mm to globalny fenomen, który od 2000 roku zdobył ponad połowę światowego rynku samobieżnych haubic. Polska zdecydowała się na gigantyczny zakup tych maszyn w obliczu ograniczeń produkcyjnych krajowego Kraba i konieczności natychmiastowego uzupełnienia luk sprzętowych po masowych donacjach uzbrojenia dla walczącej Ukrainy.

Koszty tego przedsięwzięcia doskonale pokazują różnicę między cennikiem producenta samego pojazdu a rzeczywistym kosztem wdrożenia systemu do służby. Szacunkowa cena jednostkowa "fabryki" samej koreańskiej haubicy wynosi od 3,5 do 4 milionów dolarów. Tymczasem uśredniony koszt jednego zestawu w pierwszej umowie wykonawczej na 212 maszyn wyniósł około 11,3 miliona dolarów, a w drugim kontrakcie na 152 sztuki wzrósł aż do 17,1 miliona dolarów. Ta nadwyżka finansowa pokrywa niezbędne wozy dowodzenia i wsparcia amunicyjnego, transfer technologii do Huty Stalowa Wola oraz dziesiątki tysięcy sztuk amunicji precyzyjnej, której rynkowa cena oscyluje od 3 do 8 tysięcy dolarów za pojedynczy pocisk.

Choć system integrowany jest przez południowokoreański koncern Hanwha Aerospace, to w jego wnętrzu kryją się newralgiczne technologie państw zachodnich, co gwarantuje im stały strumień dochodów z polskiego budżetu obronnego. Sercem napędowym większości zbudowanych do tej pory egzemplarzy jest potężny, ośmiocylindrowy silnik wysokoprężny o mocy 1000 koni mechanicznych produkowany przez niemieckie zakłady MTU Friedrichshafen. Za każdy taki motor przemysł zza naszej zachodniej granicy inkasuje od 300 do 400 tysięcy dolarów.

Układ napędowy spięty jest z amerykańską, w pełni automatyczną przekładnią Allison Transmission, z której tytułu do Stanów Zjednoczonych płynie od 150 do 200 tysięcy dolarów od każdej zmontowanej sztuki. Dodatkowo zawieszenie haubicy opiera się na modułach hydropneumatycznych, na które licencję pierwotnie zakupiono od brytyjskiej firmy inżynieryjnej Horstman, co buduje kolejne powiązania w łańcuchu kosztów.

Na tle tych zagranicznych przepływów kapitałowych, kontrakty na haubice K9 wyróżniają się wyjątkowo silnym zastrzykiem finansowym dla polskiego prywatnego przemysłu zbrojeniowego. Warszawa wymogła integrację koreańskich wozów z polskim Zautomatyzowanym Zestawem Kierowania Ogniem TOPAZ oraz zintegrowanym systemem łączności wewnętrznej Fonet. Rozwiązania te, stanowiące w praktyce zaawansowany mózg i układ nerwowy pojazdu, są produkowane przez krajową Grupę WB.

Docelowo polski wariant K9PL otrzyma również krajowy system samoosłony przed opromieniowaniem laserowym OBRA-3 oraz przeniesiony agregat prądotwórczy. Taka architektura umów skutecznie przechwytuje strumień kilkudziesięciu milionów dolarów, kierując go bezpośrednio na konta krajowych przedsiębiorstw.

Składowe ceny haubicy K9

Analiza kosztów podzespołów armatohaubicy samobieżnej K9 Thunder

Komponent bazowyPochodzenie technologiiGłówny producent / DostawcaUdział w cenieSzacunkowa wartość
(cena jedn.: 4,0 mln USD)
Silnik (Transza I)NiemcyMTU / STX Engine~8-10%~300 - 400 tys. USD
PrzekładniaStany ZjednoczoneAllison / SNT Dynamics~4-5%~150 - 200 tys. USD
Zawieszenie (HSU)UK / Korea Płd.Horstman / Mottrol~5%~200 000 USD
Armata (CN98 155mm)Korea PołudniowaHyundai WIA~15-20%~600 - 800 tys. USD
Łączność i kierowanie (FCS)PolskaWB Electronics (TOPAZ)~10%~400 000 USD


Przeskalowanie tych bazowych kwot na całościowy wolumen 364 zamówionych przez wojsko haubic w ramach umów wartych łącznie 5 miliardów dolarów doskonale obrazuje, jak lukratywnym rynkiem stały się zbrojenia nad Wisłą.

Do samych tylko Stanów Zjednoczonych z tytułu dostaw skrzyń biegów Allison popłynie z obu transz łącznie kwota rzędu 54 do ponad 72 milionów dolarów. Niemiecki koncern MTU za jednostki napędowe do polskiej artylerii zainkasuje szacunkowo między 109 a 145 milionów dolarów.

Niemniej, to wymuszona integracja z polskimi systemami dowodzenia okazuje się najbardziej opłacalnym strategicznie manewrem z perspektywy krajowego budżetu. Wyposażenie kilkuset pojazdów w systemy Grupy WB gwarantuje, że przy wycenie pakietu C2 na poziomie blisko 400 tysięcy dolarów za wóz, ponad 140 milionów dolarów docelowo pozostanie w polskim krwiobiegu gospodarczym, budując suwerenne kompetencje technologiczne na kolejne dekady.


Lekki samolot bojowy FA-50. USA, USA i USA

W konstrukcji samolotu FA-50 najwyraźniej uwidacznia się rola Korei Południowej jako sprawnego integratora komponentów pochodzących niemal wyłącznie z zachodu. Maszyna ta jest de facto mniejszym, jednosilnikowym kuzynem amerykańskiego myśliwca F-16, a jej powstanie było możliwe dzięki bliskiej współpracy koreańskiego KAI z gigantem Lockheed Martin.

Polska, kupując 48 egzemplarzy FA-50, finansuje w dużej mierze amerykański przemysł lotniczy, ponieważ to tam bije „serce” i znajduje się „mózg” tej maszyny. Choć płatowiec i ostateczny montaż odbywają się w zakładach w Sacheon, to bez zgody Waszyngtonu te samoloty nigdy nie opuściłyby hangaru.

Najbardziej kosztownym elementem importowanym jest amerykański silnik General Electric F404, którego rynkową wartość szacuje się na około 4,5 do 6 milionów dolarów za sztukę. Stanowi to blisko 20% ceny samego płatowca. Kolejnym strategicznym elementem jest nowatorski radar AESA PhantomStrike produkcji koncernu Raytheon, wart około 1,2–1,5 miliona dolarów, oraz awionika i systemy sterowania lotem fly-by-wire, za które tantiemy pobiera Lockheed Martin.

Ciekawym przypadkiem jest rola Wielkiej Brytanii – każdy polski FA-50 wyposażony jest w fotele wyrzucane Martin-Baker Mk16. To właśnie ten, pozornie drugoplanowy, system ratunkowy stał się narzędziem politycznym w przeszłości, gdy Londyn zablokował sprzedaż koreańskich samolotów do Argentyny ze względu na historyczny spór o Falklandy.

Składowe ceny samolotu FA-50

Analiza kosztów podzespołów lekkiego samolotu bojowego (cena jedn.: 30-35 mln USD)

Komponent / ObszarKraj pochodzeniaGłówny producentUdział w cenieSzacunkowa wartość
(na 1 egzemplarz)
Silnik odrzutowyUSAGeneral Electric (F404)~15-18%~4,5 - 6,0 mln USD
Radar główny AESA (wersja PL)USARaytheon (PhantomStrike)~4-5%~1,2 - 1,5 mln USD
Awionika i systemy sterowaniaUSALockheed Martin~10-15%~3,0 - 4,0 mln USD
Fotel wyrzucanyWielka BrytaniaMartin-Baker (Mk16)~1-1,5%~350 - 450 tys. USD
Nawigacja i sensoryUSAHoneywell~2-3%~500 - 800 tys. USD


Patrząc na całościowe zamówienie 48 samolotów dla Sił Zbrojnych RP, skala transferu kapitału do państw trzecich robi wrażenie. Same Stany Zjednoczone, dzięki dostawom silników, radarów i elektroniki od GE, Raytheon i Lockheed Martin, absorbują z tego kontraktu ponad 500 milionów dolarów bezpośrednich płatności za komponenty.

Wielka Brytania, jako dostawca foteli wyrzucanych, inkasuje z polskiego zamówienia około 20 milionów dolarów, podczas gdy Izrael, dostarczający stacje radiolokacyjne Elta do pierwszej transzy maszyn, notuje wpływy rzędu kilkunastu milionów dolarów. Choć Polska buduje własne centrum serwisowe w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 2, to większość „inteligentnych” podzespołów i praw licencyjnych pozostaje domeną amerykańskich hegemonów.

System Homar-K. Teraz Polska!

Zakup przez Polskę mobilnych systemów artylerii rakietowej K239 Chunmoo, znanych w kraju pod kryptonimem Homar-K, to przykład finansowych zawiłości ukrytych w nowoczesnym uzbrojeniu. Zakupy rozłożono na gigantyczne umowy wykonawcze, z których pierwsza opiewa na 3,55 miliarda dolarów za 218 modułów wyrzutni, a kolejna z kwietnia 2024 roku na 1,6 miliarda dolarów za 72 moduły.

Prosta matematyka wskazuje, że uśredniony koszt jednego modułu bojowego w pakiecie wynosi imponujące 16 milionów dolarów. Tymczasem archiwalne dane z Korei Południowej ujawniają, że bazowy koszt jednostkowy samej oryginalnej wyrzutni wynosił w 2020 roku zaledwie około 2,94 miliona dolarów. Różnica w wydatkach przypada na uzbrojenie ofensywne i logistykę. W przypadku systemów precyzyjnego rażenia dalekiego zasięgu, lwia część z zaksięgowanych 5,15 miliardów dolarów to fundusze na pociski kierowane CGR-080 o zasięgu 80 km oraz rakiety balistyczne CTM-290 rażące cele na dystansie do 290 kilometrów.

Program Homar-K wyróżnia się na tle innych zakupów bezprecedensową skalą polonizacji, która skutecznie zatrzymuje wypływ kapitału za granicę. Rządowa decyzja wyłączyła z kontraktu koreańskie pancerne ciężarówki na rzecz krajowych, trójosiowych nośników Jelcz 882.57 produkowanych przez spółkę wchodzącą w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Kolejnym strategicznym posunięciem było całkowite odrzucenie koreańskiego oprogramowania dowodzenia i wpięcie modułów do polskiego Zautomatyzowanego Systemu Kierowania Ogniem TOPAZ oraz zintegrowanego systemu łączności wewnętrznej Fonet od Grupy WB.

Prawdziwym przełomem finansowym jest jednak trzecia umowa wykonawcza z 29 grudnia 2025 roku, na mocy której powołano joint venture Hanwha WB Advanced System. Nowy podmiot wyprodukuje w zakładach w Gorzowie Wielkopolskim ponad 10 tysięcy rakiet CGR-080 za kwotę 14 miliardów złotych, czyli około 3,3 miliarda dolarów. Dzięki temu Polska nie tylko reinwestuje środki we własny przemysł zbrojeniowy, lecz także może stać się docelowym hubem eksportowym zaopatrującym w amunicję innych europejskich operatorów systemu K239, takich jak Norwegia czy Estonia.


Kosztorys systemu Homar-K

Szacunkowe wartości podzespołów i statusy produkcyjne wyrzutni K239 Chunmoo

Komponent bazowyKraj pochodzeniaGłówny producentStatus i szacunkowa wartość
Zasobniki i wyrzutnie (Launcher)Korea Płd. / PolskaHanwha Aerospace / HSW~2 940 000 USD
(historyczna cena bazowa K239 z 2020 r.)
Amunicja 239 mm CGR-080Korea Płd. / PolskaHanwha WB Advanced System (JV)~330 000 USD / szt.
(umowa 3,3 mld USD / 10 tys. szt.)
System Kierowania Ogniem i C2PolskaWB Group (TOPAZ / Fonet)~400 000 USD
(szacunek na bazie integracji w K9)
Nośnik opancerzony (podwozie)PolskaJelcz (część PGZ)~300 000 - 500 000 USD
(wartość ciężarówki taktycznej 8x8)
Naprowadzanie pocisków (INS/GPS)USA / Korea Płd.Honeywell / ADD / HanwhaImportowane układy
(koszt wliczony w cenę rakiety)


Biorąc pod uwagę całą architekturę programu Homar-K, obejmującego 290 wyrzutni, przepływy kapitałowe układają się w sposób korzystny dla polskiej gospodarki. Dzięki wielomiliardowemu kontraktowi amunicyjnemu oraz pełnej polonizacji podwozi i systemów dowodzenia, to zakłady nad Wisłą – w tym Jelcz i Grupa WB – absorbują kwotę szacowaną na zauważalną część budżetu całego programu, budując fundament pod polskie udziały sięgające łącznie około 4,4 miliarda dolarów we wszystkich zbrojeniowych projektach koreańskich.

Korea Południowa i koncern Hanwha Aerospace nadal inkasują miliardy za same moduły startowe, transfer praw intelektualnych oraz technologię niezbędną do uruchomienia fabryk. W łańcuchu dostaw nie zabrakło również miejsca dla Stanów Zjednoczonych, dokąd płyną istotne fundusze dla producentów takich jak Honeywell, dostarczających globalnie patentowane układy mikroelektroniki nawigacyjnej, systemy bezwładnościowe (INS) oraz moduły GPS niezbędne do precyzyjnego naprowadzania pocisków.

Kto naprawdę zarobił na polskich zakupach broni w Korei?

Południowokoreański przemysł na obecnym etapie wciąż jest klientem zachodnich firm posiadających absolutny monopol na wyrafinowane podzespoły, takie jak amerykańskie radary AESA czy niemieckie silniki. To nie tylko przepływy finansowe - to także ryzyko geopolityczne, co udowodniła przeszłość, kiedy to Niemcy skutecznie blokowały eksport haubic K9 do niektórych państw arabskich ze względu na własne wewnętrzne embarga na eksport broni.

Podobny mechanizm zastosował rząd w Londynie, który zablokował transakcję sprzedaży myśliwców FA-50 do Argentyny, wykorzystując weto eksportowe na zamontowane w nich brytyjskie fotele Martin-Baker. Z tego powodu możliwości stopniowego uniezależnienia się przez Seul od zachodnich dostawców, czego przykładem są całkowicie nowe, wolne od europejskich restrykcji pakiety silnikowe, oraz przenoszenie produkcji podzespołów do polskich zakładów, staje się ruchem wysoce sprzyjającym docelowemu bezpieczeństwu samej Polski.

Brak groźby nałożenia na zakupiony w Azji sprzęt embarga od zaprzyjaźnionego kraju sojuszniczego pozwala na znacznie lepsze zabezpieczenie nieprzerwanych dostaw części zamiennych w krytycznych okresach operacyjnych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Finalnie, proces, w którym Polska adaptuje południowokoreańskie technologie na europejski teatr działań, prowadzi do stopniowego i strategicznego osadzania krajowych centrów produkcyjnych nad Wisłą. Przekazanie polskim inżynierom z zakładów podległych Polskiej Grupie Zbrojeniowej dokumentacji licencyjnej, wymuszenie integracji z krajowymi systemami informatycznymi oraz wmurowywanie fundamentów pod produkcję zaawansowanych rakiet w ramach joint venture, to manewr na drodze absorpcji części gigantycznego wydatku wojskowego we własny rynek.

Docelowe plany zakładają wykorzystanie polskiego huba przemysłowego do zaopatrywania w taktyczną amunicję rakietową wszystkich innych europejskich operatorów systemu K239, w tym powiązanych z umowami z Norwegią oraz Estonią. W długofalowym horyzoncie zjawisko to znacząco redukuje koszty cyklu życia systemów uzbrojenia i sprawia, że duża część wydatków, finansowanych długiem publicznym, zostaje trwale w polskim systemie podatkowym.

Podział kapitału: „Koreański koszyk”

Gdzie trafiają środki z puli ~22 mld USD przeznaczonej na modernizację techniczną?

Kraj docelowySzacunkowy udział (%)Szacunkowa wartość
(z puli ~22 mld USD)
Główny obszar absorpcji kapitału
Korea Południowa~65%~14,3 mld USDIntegracja końcowa, prawa IP, konstrukcje kadłubów, armaty, pancerze, amunicja bazowa (Hanwha, Hyundai Rotem, KAI)
Polska~20%~4,4 mld USDLokalna produkcja rakiet (JV), podwozia Jelcz, systemy C2 TOPAZ, offset, docelowy montaż K2PL i K9PL w zakładach PGZ
Stany Zjednoczone~10%~2,2 mld USDSilniki lotnicze (GE), radary AESA (Raytheon), awionika (Lockheed Martin), przekładnie K9 (Allison), systemy nawigacji INS/GPS
Niemcy~3%~0,6 mld USDCiężkie układy napędowe (silniki i przekładnie) dla wozów I transzy K2 i haubic K9 (MTU, RENK)
Izrael / Francja i inni~1%~0,3 mld USDRadary impulsowo-dopplerowskie (Elta), licencje i moduły optoelektroniczne, sensory zwiadowcze (Thales)
Wielka Brytania~1%~0,2 mld USDFotele wyrzucane dla myśliwców (Martin-Baker), systemy zawieszenia hydropneumatycznego (Horstman)


Patrząc na całościowy rachunek zbrojeniowy, weryfikacja globalnych przepływów kapitałowych przynosi uderzające wnioski. Z całkowitej puli około 22 miliardów dolarów amerykańskich przeznaczonych na zawarte i zaplanowane kontrakty południowokoreańskie, największa część, bo aż około 14,3 miliarda dolarów, trafia bezpośrednio na konta azjatyckich konglomeratów za integrację ostateczną, rozwój intelektualny, produkcję pancerzy oraz luf.

Drugim największym, co może stanowić zaskoczenie dla wielu obserwatorów, wygranym na tych kontraktach jest sama polska gospodarka, która dzięki twardym negocjacjom offsetowym oraz budowie fabryk w Gliwicach, Stalowej Woli czy Gorzowie Wielkopolskim, reinwestuje w krajowy sektor zbrojeniowy blisko 4,4 miliarda dolarów.

Stany Zjednoczone, dostarczając newralgiczne systemy nerwowe do czołgów, silniki odrzutowe oraz radary do samolotów, gwarantują swojemu przemysłowi obronnemu stały dopływ około 2,2 miliarda dolarów z polskich środków.


Pozostali europejscy i bliskowschodni partnerzy, w tym silny sektor niemiecki, francuski i izraelski, inkasują łącznie ponad miliard dolarów za licencje na optykę, ciężkie układy przeniesienia napędu oraz radary, udowadniając, że zakupy na Półwyspie Koreańskim zasilają żywą gotówką cały militarny krwiobieg Zachodu.

Źródło: PolskieRadio24.pl/Michał Tomaszkiewicz

Skąd to wiemy? Jak to wyliczyliśmy?

Ponieważ szczegółowe specyfikacje handlowe umów wojskowych są z reguły utajnione, nasze wyliczenia opierają się na sprawdzonych metodach analitycznych stosowanych na globalnym rynku zbrojeniowym:

Różnica między ceną „z półki” a kosztem pakietu: Zastosowaliśmy rynkowe rozróżnienie między jednostkową ceną bazową platformy bojowej (ang. flyaway/driveaway cost) a całkowitym kosztem pakietu (ang. program acquisition cost). Wartości pakietowe obliczono dzieląc całkowitą kwotę danej umowy wykonawczej przez liczbę pozyskiwanych maszyn. Różnica ukazuje realny koszt transferu technologii, logistyki i uzbrojenia.

Analiza rynków międzynarodowych (FMS/DCS): Wycenę pochodzenia poszczególnych podzespołów (np. amerykańskich silników czy niemieckich przekładni) oszacowaliśmy na podstawie oficjalnych cen rynkowych analogicznych układów udostępnianych innym państwom w ramach procedur Foreign Military Sales (FMS) lub Direct Commercial Sales (DCS). Na przykład, wartość amerykańskiego silnika F404 do samolotu FA-50 wyliczono w oparciu o publiczne dane z kontraktu rządu Indii na identyczne napędy dla myśliwców Tejas.

Wycena historyczna i stałe ceny referencyjne: W przypadku braku bezpośrednich danych z przetargów, posiłkowaliśmy się publicznymi wycenami z lat ubiegłych (np. koszt oryginalnej wyrzutni K239 w 2020 roku wyceniany na 3,6 mld koreańskich wonów) oraz szacunkami kosztów dla samego rządu południowokoreańskiego.

Przedstawione w materiale przepływy kapitałowe, parametry techniczne oraz informacje o blokadach politycznych (np. w przypadku brytyjskich foteli wyrzucanych) zostały opracowane na podstawie szerokiej bazy otwartych źródeł (OSINT), w tym:

Oficjalne dane producentów i rządów: Komunikaty i raporty Ministerstwa Obrony Narodowej RP, Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ), południowokoreańskiej agencji ds. zakupów obronnych (DAPA) oraz koncernów takich jak Hanwha Aerospace, Hyundai Rotem, Korea Aerospace Industries (KAI) czy Raytheon.

Międzynarodowa prasa branżowa: Raporty i analizy wiodących portali zajmujących się obronnością, w tym m.in. Defense News, Breaking Defense, Military Watch Magazine, EurAsian Times, The War Zone, Defense Mirror oraz Global Defense Corp.

Polskie portale analityczno-obronne: Publikacje specjalistyczne serwisów Defence24 oraz MILMAG, śledzące na bieżąco proces polonizacji sprzętu i wdrażania systemów Grupy WB.

Bazy danych sprzętu wojskowego: Katalogi technologiczne i wojskowe, takie jak ODIN (baza armii amerykańskiej), Army Technology, Air Force Technology oraz specyfikacje techniczne komponentów lotniczych i napędowych udostępniane przez wykonawców.

Polecane

Wróć do strony głównej