Dzięki niemu Polacy wiedzieli, jak żyć. Ten poradnik był hitem dawnej Polski
Na którym boku należy spać? Czy dzieciom można okazywać miłość? Kiedy warto sięgnąć po olejek z posiekanych żab? Przy jakiej dolegliwości pomóc może mózg gęsi, a przy jakiej upieczony jeż? Odpowiedzi na te i inne pytania udzielał popularny w dawnej Polsce poradnik Jakuba Haura.
2026-03-13, 08:00
Poszukiwanie praktycznych porad dotyczących zdrowia, relacji międzyludzkich czy prowadzenia gospodarstwa domowego nie jest domeną współczesności. Mieszkańcy XVII i XVII-wiecznej Rzeczypospolitej korzystać mogli z poradników i kompendiów wiedzy przygotowanych przez Jakuba Kazimierza Haura (1632-1709).
Pochodził on z warszawskiej rodziny mieszczańskiej, ale w latach 60. XVII wieku otrzymał tytuł szlachecki. Studiował na Akademii Krakowskiej, podróżował po Europie, przez kilka dekad administrował majątkami magnackimi i królewskimi. Sam określał się mianem "ekonoma królewskiego". W latach 70. swoje niemałe doświadczenie zaczął przelewać na papier, wydając dwa poradniki na temat dobrego gospodarowania.
Nie dłużej niż 7 godzin
Dziełem życia Haura był ponad 500-stronicowy "Skład abo skarbiec znakomitych sekretów oekonomiej ziemiańskiej". Praca ta wydana w 1689 roku była skierowana do szlacheckich gospodarzy i cieszyła się wśród nich dużą popularnością. Zawierała praktyczne w gospodarowaniu informacje na temat prac rolnych, hodowli zwierząt, weterynarii, meteorologii, medycyny czy… skutecznych sposobów obrony przed czarami.
Czytelnicy mogli znaleźć tam również porady dotyczące spraw codziennych, które wpływają na zdrowie człowieka. Haur pisał więc m.in. jak należy jeść i spać. Słusznie zauważał, że objadanie się jest bardzo niezdrowe. Niedobrze jest też kłaść się do łóżka z pełnym żołądkiem. Po obfitej kolacji Haur zalecał godzinny spacer, nawet po izbie.
Gdy w końcu nadchodzi czas spania, należy najpierw położyć się na prawym boku i po godzinie (lub pół), przed zaśnięciem, przekręcić się na lewy bok. "Takiego leżenia dispositia jest zdrowa", tłumaczył autor. Wystrzegać się trzeba spania na wznak, które "ciężkie jest". Przed snem należy zapomnieć o problemach i frasunkach, aby "w głowie nie dzwoniły i snu nie przeszkadzały". Sen nie powinien przekraczać siedmiu godzin. Rady te w dużej mierze pokrywają się z tym, co dziś na temat snu mówią eksperci.
"Kochanowski bawiący się z Urszulką". W. Gerson, 1870 r. Fot. Cyfrowe MNW "Kochać ich, ale im tego nie pokazować"
W pracy dotyczącej prowadzenia gospodarstwa domowego nie mogło zabraknąć kwestii rodzinnych. Jak czytamy, "słusznie się może na ten czas nazwać gospodarstwo gospodarstwem, kiedy w zgodnej jedności z sobą rządzi się małżeństwo". Haur podkreślał, jak szkodliwe są kłótnie małżeńskie ("znak upadku i nieszczęścia"). Zaznaczał przy tym, zgodnie z ówczesną obyczajowością, że gospodarz "ma być nad wszystkim głową i panem", kobieta zaś "tylko pomocnicą, abo towarzyszem", która bez zgody "swego gospodarza" nie może "niczym władać i dysponować".
Naturalną powinnością małżonków, jak pisał Haur, jest posiadanie potomstwa. Autor przestrzegał jednak, że nie należy współżyć ("zażywać Wenery") zbyt często, ponieważ, jak twierdził, osłabia to organizm, a więc prowadzi do różnych chorób i śmierci. O dzieci najlepiej starać się rano na czczo lub kilka godzin po obiedzie. Po wszystkim małżonkowie powinni "poleżeć sobie cicho", a zwłaszcza żona.
Bywa jednak, że para nie może doczekać się potomstwa. Dzisiejsi lekarze zapewne zgodziliby się z Haurem, który wśród przyczyn problemów z zajściem w ciążę wymieniał zażywanie tytoniu (w tym przypadku tabaki) i nadmiar stresu ("frasunki, turbacye"). Z jakiegoś powodu autor "Składu…" dodawał do szkodliwych zwyczajów również "częste pisania i ustawiczne czytania".
Jeśli jednak para doczekała się dzieci, musiała zadbać o ich wychowanie. Należy "nauką, przykładem, ćwiczeniem do przystoynych ich naganiać obyczajów", pisał Haur. Radził, by "kochać ich, ale im tego co jest w sercu nie pokazować". Inaczej może ucierpieć powaga rodzicielska.
Zaznaczał z ubolewaniem, że zdarzają się przypadki wyrodnych dzieci, które krzywdzą swoich rodziców ("rzecz zaprawdę straszna i żałosna"). Uratować dzieci przed zejściem na złą drogą mogła pewna, zapomniana już, metoda. Dawniej, pisał z rozrzewnieniem Haur, był "piękny i potrzebny młodym zwyczaj", gdy rodzice wysyłali dzieci na egzekucje złoczyńców. Po powrocie do domu "bito ich po gębie, mówiąc, pamiętaj, jako to złych karzą".
Upieczone jeże, posiekane żaby, sok z łajna
Żyjących w nawet najlepiej prowadzonym gospodarstwie domowym spotkać mogły problemy zdrowotne. Jakub Haur opisał w swoim poradniku chyba wszystkie możliwe dolegliwości i zaprezentował liczne sposoby radzenia sobie z nimi. Zbiór tych porad wydany został również osobno długo po śmierci autora. Haur niekiedy zachęcał do kupowania w aptece specjalnych preparatów, przede wszystkim jednak przywoływał domowe sposoby z wykorzystaniem naturalnych składników.
Jak na przykład Haur polecał radzić sobie z popularnym wówczas kołtunem, czyli uciążliwym kłębem brudnych włosów na głowie? By się go pozbyć, można było np. pić piwo ze startymi na proch ususzonymi wnętrznościami wydry. Pomóc miało też zjedzenie ugotowanego jeża. Zwierzaka tego można było również spalić na popiół ("choćby i kilku jeżów"), wyrobić z niego roztwór, którym należy myć "kołtunowatą głowę". Jako "przeciwkołtunowy" szampon sprawdza się również sadło jeża lub bociana.
Na kolkę ponoć dobre jest starte na proch suszone wilcze jelito. Można też zetrzeć "ząb wieprzowy wielki" i dodać do piwa lub wina. Dla bardziej zdeterminowanych Haur proponuje sok "wyciśniony z łayna wołowego" jako dodatek do piwa. Przy czkawce pomóc może upuszczenie krwi lub picie syropu z mięty i "bobrowego stroju". Ten drugi składnik był wydzieliną narządów rozrodczych i służył do oznakowania terytorium przez bobra. W dawnej medycynie stosowano go na wiele dolegliwości.
Jak czytamy w "Składzie…", sprawdzoną metodą na krosty na twarzy jest olejek przyrządzony z posiekanych żab usmażonych na oliwie.
"Niesmaczno, ale bardzo pomocno"
Zdaniem Haura glisty zwalczyć pomoże np. "sok z limoniowy z cukrem", ale także grzanka z utartym czosnkiem przyłożona do pępka. "Dobre są" również czopki ze smoły albo "mięsa solonego tłustego". Hemoroidy można leczyć okładem z pieczonej cebuli z masłem. Sprawdzi się też "mózg z gęsi z jejże smalcem i proszkiem Melliloty". Zapewne chodziło tu o nostrzyk (łac. melilotus), ziele stosowane przy tej dolegliwości do dzisiaj w medycynie naturalnej.
Wśród wielu sposobów radzenia sobie z biegunką Haur zalecał m.in. zjedzenie koziego łoju zmieszanego z pszenną mąką. Pisał, że "bardzo wielką ma moc przeciwko biegunce" wódka z dębowego liścia. Można też np. "jęczmiennej kaszy w occie bez soli uwarzyć i tego kilka łyżek zjeść, chociaż niesmaczno, ale bardzo pomocno".
Ten sam zestaw sprawdzi się jako płukanka przy bólu gardła. Z kolei na chrypkę dobrze jest zjeść smażony imbir. Kaszel pomoże wyleczyć mieszanka czosnku, świńskiego sadła i świeżych jaj wcierana w "podeszwy i grzbiet". Bolącą głowę warto obwiązać szmatką nasączoną wódką koprową. Można też przykładać ciepłe okłady np. z chleba nasączonego octem lub z ugotowanej kapusty.
Chorób i dolegliwości opisanych przez Haura było oczywiście dużo więcej. Autor pisał również m.in. o problemach psychicznych takich jak "mania", "szaleństwo" czy "melancholia".
Niektóre porady życiowe zebrane przez Jakuba Haura mogą mieć zastosowanie również dziś. Gdy jednak czytamy o sprawach zdrowotnych, możemy docenić, jakiego postępu dokonano przez ostatnie wieki w medycynie.
Źródła: Polskie Radio/th
J. Haur, Skład abo skarbiec znakomitych sekretow oekonomiey ziemianskiey, 1693;
J. Haur, Ekonomika lekarska albo domowe lekarstwa, 1793;
J. Partyka, "Skład abo skarbiec..." Jakuba Kazimierza Haura: sylwa czy encyklopedia?, "Napis", 1998/4.