Czego bał się H.P. Lovecraft? Legendarny autor horrorów żył w cieniu straty
Nie doczekał sławy, dopiero po śmierci stał się postacią kultową, nawet wśród tych, którzy nigdy nie czytali jego książek. Wpłynął nie tylko na XX-wieczną literaturę grozy, lecz także wiele innych obszarów popkultury. Nie wszyscy jednak wiedzą, że koszmarne wizje w prozie Lovecrafta miały źródło w jego lękach i traumach.
2026-03-15, 08:00
Koniec z pisaniem
Howard Phillips Lovecraft zmarł 15 marca 1937 roku w wieku zaledwie 46 lat. Żegnał się ze światem jako człowiek bez majątku, ponadto przeświadczony o literackiej porażce. Większość tekstów, które dziś uważane są za kamienie milowe XX-wiecznego horroru, za życia autora były lekceważone, odrzucane przez wydawców bądź ganione przez krytyków. Pisarz z jednej strony bardzo przeżywał każdą taką sytuację, z drugiej zaś wyniośle dystansował się od pragnienia sławy.
Twierdził, że dżentelmen nie stara się być znanym, pozostawiając to małym, egoistycznym parweniuszom. Dlatego bywało, że wcale nie starał się o wydanie dzieła i dopiero za namową przyjaciół wysyłał tekst do druku. Spotykały go przy tym przykre niespodzianki.
Słynne opowiadanie "W górach szaleństwa" napisane w 1931 roku zostało najpierw odrzucone i dopiero po kilku latach przyjęto je do publikacji. Lovecraft dostał za dzieło zawrotną sumę 315 dolarów (dziś to równowartość 7300 dolarów), ale gdy zobaczył je w gazecie, z rozpaczą stwierdził, że zostało zmasakrowane przez redaktora. Zmieniono interpunkcję, ortografię, podział na akapity, na końcu usunięto pokaźny fragment.
Było to na rok przed śmiercią pisarza. Po publikacji w odcinkach recenzenci nie mieli dobrego zdania o utworze. Gdy pod koniec 1936 roku w nakładzie 400 egzemplarzy ukazało się "Widmo nad Innsmouth", które znów roiło się od literówek i które z trudem znalazło 200 nabywców, Lovecraft był zdecydowany na zawsze porzucić pisanie. Ironią losu jest to, że dotrzymał słowa przez przypadek - kilka miesięcy później zmarł.
Przyczyną zgonu był zaawansowany rak jelita cienkiego, który został rozpoznany dopiero na kilka tygodni przed śmiercią. Dlaczego tak późno? Lovecraft chorobliwie bał się lekarzy. I była to tylko jedna z jego wielu fobii.
Samotnik z Providence
H.P. Lovecraft urodził się 20 sierpnia 1890 roku w Providence w Nowej Anglii. Gdy miał 3 lata, jego ojciec trafił z objawami psychozy do zamkniętego szpitala. Jego matkę podobny los spotkał wiele lat później, gdy pisarz zbliżał się do trzydziestki. Słabe zdrowie psychiczne obojga rodziców rzuca być może nieco światła na kilkukrotne załamania nerwowe samego Lovecrafta, w tym to, które obrosło legendą, a które rozpoczęło się wraz z osiągnięciem przez twórcę dorosłości.
Jako chłopiec Howard Phillips był zafascynowany kosmosem i astronomią. Na jego oczach rodziła się XX-wieczna kosmologia, powstawały coraz znakomitsze teleskopy, za chwilę ludzkość miała odkryć, że Wszechświat ma rozmiar wykraczający poza racjonalne pojęcie.
Młody Lovecraft miał jednak straszne trudności z nauką matematyki, bez której niepodobna marzyć o zawodzie astronoma. W pełni zdał sobie z tego sprawę, gdy jako 18-latek stanął przed koniecznością wyboru studiów. Już to wystarczyło, by się załamać. Ale było coś jeszcze.
W liście pisanym do przyjaciela w 1920 roku Lovecraft opisywał swoje "królestwo wieku dorastania", w którym jako dziecko rządził za pomocą swej wyobraźni i kilku zabawek. Ale przyszedł dzień, w którym to wszystko miało na zawsze zostać mu odebrane.
"Spostrzegłem wówczas, że staję się zbyt dorosły, żeby się tym cieszyć. Bezlitosny czas chwycił mnie w okrutne szpony" – pisał. – "Odtąd już nigdy nie kopałem ziemi, nie wytyczałem ścieżek ni dróg; te czynności wywołują we mnie zbyt wielki żal, bo ulotna radość dzieciństwa nigdy nie może być zaspokojona. Dorosłość jest piekłem".
Przez kilka pierwszych lat tej piekielnej dorosłości Howard Phillips Lovecraft prawie nie ruszał się z domu, w którym mieszkał wraz z matką, prawie nie utrzymywał kontaktów z nikim z zewnątrz, w ogóle prawie nic nie robił. Był to prawdopodobnie długi epizod depresyjny, z którego wyleczyły go dopiero... tanie kryminały i tym podobne dzieła o niskiej wartości artystycznej (w Ameryce zwane "pulp fiction"). Prawdopodobnie to one wyznaczyły mu nowy cel w życiu.
Wycofanie się Lovecrafta z życia nie było zresztą niczym niezwykłym na tle jego postawy życiowej. Pisarz nie przepadał za ludźmi rozumianymi jako ludzkość (jednocześnie potrafił nawiązywać głębokie przyjaźnie z poszczególnymi osobami), miewał arystokratyczne poczucie wyższości nad swym otoczeniem, chętnie spacerował nocami po pustych ulicach, pobudzając przy okazji swoją wyobraźnię.
Nie bez powodu zwano go "samotnikiem z Providence". Miasto to, gdzie z krótkimi przerwami spędził większość życia, gdzie urodził się i zmarł, było miejscem, w którym powstawały jego kultowe dzieła, gdzie otrzymywał tysiące listów i wysyłał tysiące odpowiedzi na nie, gdzie pielęgnował swoje uprzedzenia i lęki, z których także tkał materię swej prozy.
Rasizm, kosmos, mit
Czego bał się H.P. Lovecraft? Poza dorosłością i rysunkami Gustave'a Doré, przez które jako dziecko co noc miał koszmary, pisarz czuł ogromny wstręt do ryb i w ogóle zwierząt morskich, a także równie nieopanowaną niechęć do czarnoskórych i zjawiska "mieszania się ras".
Ten kłopotliwy rasistowski element dorobku twórcy rzuca cień na postać uwielbianą przez miliony czytelników, tym bardziej, że stanowi ona jeden z podstawowych kontekstów jego literackich przedstawień. Na jego obronę zwykle przywołuje się fakt, że w tamtej epoce w Nowej Anglii wszyscy biali mieli podobne poglądy. Jedyną winą pisarza byłoby więc to, że nie zrewidował powszechnych przekonań kultury, w której wzrastał.
Co jeszcze? Jedna z obsesji Lovecrafta, którą szczególnie zgłębiał w swojej twórczości, to przytłaczający bezmiar kosmosu. Naukowe wieści o naturze Wszechświata są zupełnie nie do ogarnięcia przez ludzki umysł, ale, jak stwierdza narrator opowiadania "Zew Cthulhu":
"pewnego dnia, gdy połączymy rozproszoną wiedzę, otworzą się przed nami tak przerażające perspektywy rzeczywistości, a równocześnie naszej strasznej sytuacji, że albo oszalejemy z powodu tego odkrycia, albo uciekniemy od tego śmiercionośnego światła przenosząc się w spokój i bezpieczeństwo nowego mrocznego wieku".
W tej atmosferze - wyraźnie inspirowanej astronomicznymi ciągotami Lovecrafta - zanurzony jest cały cykl opowieści o Cthulhu, przedwiecznym i straszliwym bóstwie, które przybędzie kiedyś, by zetrzeć ludzi w nicość. To właśnie ta seria uczyniła z pisarza legendę. Do kanonicznych tekstów należą tu kolejno (z datami napisania): "Zew Cthulhu" (1926), "Kolor z przestworzy" (1927), "Koszmar w Dunwich" (1928), "Szepczący w ciemności" (1930), "W górach szaleństwa" (1931), "Sen w domu Wiedźmy" (1932), "Widmo nad Innsmouth" (1932) i "Cień spoza czasu" (1934).
Z dzieł tych wyłania się fragmentaryczna, ale dość spójna wizja rzeczywistości, którą wiele lat po śmierci Lovecrafta zaczęto określać "mitologią Cthulhu". Jest to opowieść o świecie, który pod codzienną, widzialną warstwą zwykłego życia skrywa mroczne i koszmarne przestrzenie, mogące przynieść zagładę.
Tak jak bezmiar kosmosu skrywa wiele tajemnic, z których zajęci swoimi sprawami nawet nie próbujemy zrozumieć, tak i pod podszewką rzeczywistości drzemią starsze od życia na Ziemi demony, o których nie wiemy zupełnie nic. Ich przebudzenie będzie oznaczać śmierć dla wszystkich - nie dlatego, że potwory nie lubią ludzi, lecz dlatego, że śmierć to jedyne, co mogą zaoferować. Ludzkość będzie po prostu przypadkowymi ofiarami bezmyślnej siły o kosmicznej skali.
Mit Cthulhu jest tak sugestywny, że na podstawie pozostawionych przez Lovecrafta notatek cała masa autorów mająca pretensje do literackiej spuścizny po pisarzu zabrała się za produkowanie nowych tekstów zanurzonych w świecie wykreowanym przez samotnika z Providence. Ale wywarł on wpływ nie tylko na swych naśladowców. Wystarczy powiedzieć, że bez geniuszu Lovecrafta nie byłoby horrorów Stephena Kinga.
Nie byłoby też całej masy lepszych lub gorszych ekranizacji prozy Lovecrafta, nawiązań literackich i filmowych, gier komputerowych, parodii, internetowych memów, pluszaków i innych gadżetów, wreszcie – przeboju zespołu Metallica "The Call of Ktulu".
Źródło: Polskie Radio/Michał Czyżewski
Bibliografia:
- H.P. Lovecraft, "Selected Letters I. 1911-1924", Sauk City 1965
- Sunand Tryambak Joshi, "H.P. Lovecraft. Biografia", Poznań 2010
- Michel Houellebecq, "H.P. Lovecraft. Przeciw światu, przeciw życiu", Warszawa 2012