Sławomir Cenckiewicz na celowniku ABW. "Spodziewałem się dużo wcześniej"
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego złożyła do prokuratury zawiadomienie po lutowej Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Chodzi o udział w posiedzeniu Sławomira Cenckiewicza. - Mamy tutaj do czynienia z sytuacją po prostu kuriozalną - powiedział w Polskim Radiu 24 senator Koalicji Obywatelskiej Adam Szejnfeld.
2026-03-18, 18:43
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Po lutowym posiedzeniu RBN minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak zapowiedział kontrolę ABW w związku z udziałem w obradach szefa prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomira Cenckiewicza
- Według służb szef BBN nie ma dostępu do informacji niejawnych ze względu na trwające postępowanie sądowo-administracyjne
- Takie łamanie przepisów jest niedopuszczalne - stwierdził Adam Szejnfeld
OGLĄDAJ. Adam Szejnfeld gościem Pawła Pawłowskiego
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego skierowała do Prokuratury Krajowej zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego 11 lutego tego roku. Poinformował o tym w serwisie X rzecznik koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. Jak czytamy, naruszenie polegało na udziale w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego osoby nieposiadającej dostępu do informacji niejawnych.
W posiedzeniu 11 lutego brał udział Sławomir Cenckiewicz, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, który w ocenie koordynatora służb specjalnych nie ma dostępu do informacji objętych klauzulami tajności.
Posłuchaj
Adam Szejnfeld gościem Pawła Pawłowskiego (24 Pytania) 14:20
Dodaj do playlisty
Konieczny ruch ABW? "Ja się go spodziewałem dużo wcześniej"
Adam Szejnfeld stwierdził, że ruch ABW był nie tylko słuszny, ale też konieczny. - Ja go się spodziewałem dużo wcześniej - przyznał. - Być może ABW potrzebowało czasu, żeby udokumentować bardzo dokładnie swoje stanowisko - dodał. Senator przypomniał, że o braku uprawnień Cenckiewicza wiadomo od chwili, gdy został powołany na szefa BBN.
- Mamy tutaj do czynienia z sytuacją po prostu kuriozalną - ocenił gość Polskiego Radia 24. Podkreślił, że takie łamanie przepisów jest niedopuszczalne nawet jeżeli "byśmy żyli w sielance" i nie było żadnego zagrożenia. Argumentował, że w zaistniałej sytuacji, "gdy obrady dotyczą spraw, które są niejawne, to pan Cenckiewicz nie powinien brać w nich udziału". - Tutaj wziął - dodał.
"Pan Cenckiewicz nie powinien brać udziału w tych obradach"
- Kancelaria Prezydenta ciągle dowodzi, że pan Cenckiewicz ma te uprawnienia - zauważył senator. - Jeżeli ma, jeżeli wszystko jest zgodne z prawem, to po co dostał drugi raz czasowo na na te obrady? - głośno się zastanawiał. - To jest zaprzeczenie właśnie tego twierdzenia i dowód na to, że pan Cenckiewicz nie powinien brać udziału w tych obradach i nie ma tych uprawnień - dowodził.
Szejnfeld przekonywał, że do czasu rozstrzygnięcia przez Naczelny Sąd Administracyjny sprawy dostępów Cenckiewicza, szef BBN nie powinien uczestniczyć w spotkaniach dotyczących bezpieczeństwa państwa. - Udział osoby, która nie ma uprawnień, w obradach, które są objęte klauzulą, a potem wyjaśnianie sprawy. To jest postawienie sprawy na głowie - podsumował.
Czytaj także:
- Sprawa Cenckiewicza w prokuraturze. "Personalna walka"
- Cenckiewicz kłopotem dla prezydenta? "Nie przyzna się, że popełnił błąd"
- Mocne słowa Tomczyka po posiedzeniu RBN. "To się kończy prokuraturą"
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Paweł Pawłowski
Opracowanie: Filip Ciszewski