Nadzy, zabijani w błocie, rażeni prądem. To codzienny sadyzm w armii Rosji

Dowódcy armii Rosji sadystycznie znęcają się nad żołnierzami swojej armii. Na przykład, trzymają ich nagich zimą w błocie, przywiązanych za szyję do drzewa. Dokonują egzekucji, każą im się wzajemnie zabijać. I to nie incydenty, a systemowy model patologii społecznej. - W Rosji kto ma choć trochę władzy, maksymalnie jej nadużywa - wyjaśnia ekspert Keir Giles.

2026-03-22, 15:45

Nadzy, zabijani w błocie, rażeni prądem. To codzienny sadyzm w armii Rosji
Rosyscy dowódcy znęcają się nad żołnierzami. Foto: Daily Mail/Telegram

Filmy dokumentują sadyzm rosyjskich dowódców

Dowódcy sadystycznie znęcają się nad rosyjskimi żołnierzami. Rażą ich prądem, rozbierają do naga podczas zimy, kopią, biją, głodzą, trzymają na sznurze w błocie. Grożą śmiercią, oddają na nich mocz. To tylko niektóre z udokumentowanych sadystycznych tortur, jakie dowódcy rosyjscy stosują wobec podwładnych. Są też przypadki zabójstw.

Redakcja brytyjskiego dziennika Daily Mail dotarła do licznych filmów, które pochodzą m.in. z rosyjskiej 132. brygady oraz z 60. brygady wojsk lądowych. Na części filmów zdegenerowani dowódcy mówią o tym, że torturowani po przejściu "kary", nie będą już uciekać, udawać chorych, będą w końcu wykonywać rozkazy. Inni żołnierze słyszą, że zginą, zostaną zabici. Niektórzy każą walczyć wojskowym ze sobą na śmierć i życie.

Wojskowi rosyjscy na froncie są codziennie wysyłani na tzw. mięsne szturmy, de facto samobójcze. Ich zadaniem jest przebijanie się bez broni przez linię frontu, aż do wyczerpania amunicji Ukrainy. Odmowa rozkazu karana jest drastycznie. Do walk wysyłane są nie tylko osoby bez broni, ale także ranne, np. o kulach. Dokumentuje to wiele nagrań. Rekordowa liczba żołnierzy, która zginęła podczas mięsnych szturmów jednego dnia to 1700 osób - pisze Daily Mail.

132 brygada pod dowództwem degeneratów

Duża grupa drastycznych filmów, jak przekazał anonimowo jeden z żołnierzy, pochodzi z 132. brygady armii Rosji. Z tej jednostki pochodzi wiele niewyobrażalnie okrutnych nagrań.

Na jednym z nich widać dwóch mężczyzn zmuszonych do czołgania się w błocie, podczas gdy dowódcy kopią w nich brudami i biją ich po głowie. Słychać, jak dowódca krzyczy "czy nadal będziesz chory?", bijąc jednego z żołnierzy. Na innym nagraniu dowódca wrzeszczy do żołnierzy uwięzionych w dole, że pozostaną tam do czasu, aż nauczą się wypełniać rozkazy.

Na innym filmie widać półnagich mężczyzn przykutych łańcuchem do drzewa, a następnie zmuszanych do szczekania jak psy.  "To nasze psy, które uciekły przed nami" - słychać, jak mówi dowódca - "ale je złapaliśmy". Następnie zmusza dwóch żołnierzy do szczekania jak psy, po czym oddaje na nich mocz. Na jeszcze innym widać mężczyznę z głową w pudełku, niby w dybach, dowódca rzuca mu w twarz jedzeniem i wrzeszczy "jedz, psie, zginiesz tam, wiesz".

Są też nagrania wijącego się żołnierza, rażonego prądem. Zaś w 60. brygadzie rosyjskich wojsk lądowych ma dochodzić do tatuowania numerów na skórze wojskowych.

Ktokolwiek w Rosji ma trochę władzy nad innymi, nadużywa jej

Ekspert ds. Rosji Keir Giles, pytany przez Daily Mail o te filmy, mówi, że odzwierciedlają one naturę Rosjan. Armia rosyjska odzwierciedla społeczeństwo, z którego się wywodzi. A to społeczeństwo, w którym przemoc, wymuszenia i korupcja są powszechne -  powiedział w wywiadzie dla "Daily Mail".

- Nie powinniśmy być zaskoczeni, gdy takie zachowania będą kontynuowane i pokazywane, czy to wobec narodu podbitego przez armię rosyjską, czy wobec własnego narodu, ponieważ struktura społeczna w Rosji zawsze opierała się na tym, że każdy, kto miał choćby odrobinę władzy, wykorzystywał ją w maksymalnym możliwym stopniu - wskazał.

Zaznaczył, że wojska NATO mają problem ze zrozumieniem odmienności rosyjskiej armii, podczas gdy np. umieją dostrzec okrucieństwa talibów. Dodał, że rosyjska armia ma nadal problem z tzw. diedowszczyzną, znęcaniem się starszych nad młodszymi, nad rekrutami, prowadzącym nierzadko do śmierci czy okaleczeń.

Według szacunków ekspertów, obecnie Rosja traci dziennie około 40 tysięcy żołnierzy. Udaje się rekrutować około 35 tysięcy na miesiąc. Często są to osoby z małych miasteczek, wsi, biedne.  osoby bezdomne, mniejszości etniczne i więźniowie. Bardzo często tacy ludzie są po prostu wysyłane na śmierć podczas samobójczych mięsnych szturmów. Policjanci dostają pieniądze za zwerbowane osoby - takie przypadki odnotowywały rosyjskie media. Jak mówi Giles, ludzie z Moskwy unikają służby, a  Putin nie chce mobilizować masowo ludności z miast, bo mogą oni w lepszy sposób wymieniać się informacjami. Wielu biednych Rosjan zaciągnięcie się do wojska wiąże się z obietnicą wypłaty dużej sumy -  nawet 200 tysięcy złotych.

"Jednorazowa gąbka na ukraińskie kule"

Giles mówi, że rosyjska armia działa w oparciu o system, w którym ludzie są traktowani jak jednorazowe przedmioty. - Jeśli twoim jedynym celem jest bycie gąbką pochłaniającą kule, nie ma znaczenia, czy chodzisz, o kulach, czy jesteś już ranny, i tak spełnisz swoje zadanie - wyjaśnia.

O ludzi się nie dba. Jednym z wielu dowodów jest nagranie żołnierzy z 31. pułku 25. armii rosyjskiej,  którzy nie mają ani ubrań, ani jedzenia, piją wodę z kałuży i umarliby, gdyby nie jedzenie znalezione w okopie Ukraińców.

Główną karą na froncie jest natychmiastowe wysyłanie do mięsnych "szturmów". Oznacza to śmierć. Przewiną może być posiadanie smartfona, ale też nieprzedłużenie kontraktu.

Śmierć czeka niekoniecznie na froncie. Ponieważ życie ludzkie nie ma wartości dla dowódców, można zginąć w czasie walki z kolegą. Na jednym z drastycznych nagrań wideo, które widział Daily Mail, widać dwóch żołnierzy z gołymi torsami, znajdujących się w dole, a jednocześnie słychać, jak dowódca mówi: "otóż umowa jest taka. Ten który zabije drugiego, ten będzie mógł opuścić dół". I jeden z żołnierzy udusił drugiego.

W innym przypadku żołnierz został zmuszony do oddania dowódcom pieniędzy i karty bankowej, pod groźbą "wyzerowania", czyli zabicia.

BBC ujawniło, że rosyjscy dowódcy dokonują też egzekucji na własnych żołnierzach. Poinformowali o tym byli żołnierze. Jeden z nich powiedział, że widział ciała 20 mężczyzn leżące w dole po zastrzeleniu, zwanym w slangu wojskowym "zerowaniem". Po wszystkim "po prostu" napisano raport - czytamy.

Czytaj także:

Źródło: Daily Mail/inne

Polecane

Wróć do strony głównej