Baraże polską specjalnością. Biało-Czerwoni zamieniają w sukces to, co dał los
Wysoka forma i odporność psychiczna, ale też wykorzystanie bardzo sprzyjających okoliczności - dzięki takim atutom piłkarze reprezentacji Polski przeszli udanie przez baraże na mundial 2022 i Euro 2024. Teraz spróbują po raz trzeci z rzędu awansować tą drogą na wielką imprezę.
2026-03-24, 07:52
- Albańczyk zaczepił Polaków. Wspomniał o karze
- Adam Małysz ujawnia. Zapowiada zwrot ws. Tomasiaka po upadku w Vikersund
- Tyle pieniędzy kosztują nowe koszulki reprezentacji Polski. Cena z kosmosu
Reprezentacja Polki na wielkich imprezach w XXI dzięki barażom
Historia występów Biało-Czerwonych w barażach w XXI wieku nie jest długa, ale... bardzo udana. Przystępowali do nich dwukrotnie i w obu przypadkach uzyskali przepustki na mistrzowskie turnieje. W pierwszym chodziło o awans do mundialu 2022 w Katarze. Polscy piłkarze zajęli w grupie eliminacyjnej drugie miejsce, za Anglią, natomiast przed Albanią, Węgrami, Andorą i San Marino.
Już przed ostatnim spotkaniem, 15 listopada 2021 roku z Węgrami na PGE Narodowym, a po wcześniejszym zwycięstwie 4:1 na wyjeździe nad Andorą, byli pewni zajęcia drugiej lokaty i udziału w barażach. Stawką pozostawało rozstawienie podczas losowania.
Ówczesny selekcjoner Paulo Sousa oszczędził w meczu z Węgrami m.in. Roberta Lewandowskiego i zagrożonego ewentualną pauzą za kartki w barażu Kamila Glika. Jak tłumaczył, decyzja zapadła po rozmowach z piłkarzami. Osłabieni gospodarze przegrali 1:2, co - w połączeniu z niekorzystnymi wynikami w innych grupach - sprawiło, że Polacy nie byli rozstawieni przed losowaniem. To z kolei oznaczało półfinał barażowy na wyjeździe, z teoretycznie mocnym rywalem.
Los wskazał na Rosję, a zwycięzca tej rywalizacji miał zagrać u siebie w finale z lepszym z pary Szwecja - Czechy. - To losowanie trochę wyprostowało nam błędy, które popełniliśmy w meczu z Węgrami. Zagramy w takim półfinale, który teoretycznie daje nam absolutnie możliwość marzeń o mistrzostwach świata. Oczywiście, to tylko teoria, ale można było wylosować gorzej i znaleźć się na miejscu Turcji lub Macedonii Północnej, które trafiły do ścieżki barażowej z Portugalią i Włochami - powiedział wtedy Zbigniew Boniek, ówczesny wiceprezydent UEFA i były prezes PZPN.
Jak się okazało, Włosi przegrali półfinał barażowy z Macedończykami 0:1. Natomiast kadra prowadzona wówczas przez Czesława Michniewicza miała zagrać 24 marca 2022 z Rosją w Moskwie, lecz po wykluczeniu reprezentacji tego kraju przez FIFA - w związku z agresją zbrojną na Ukrainę miesiąc wcześniej - zwyciężyła walkowerem.
W tej sytuacji Biało-Czerwoni awansowali bezpośrednio do finału. 29 marca spotkali się w Chorzowie ze Szwedami, zmęczonymi półfinałową dogrywką z Czechami (1:0). Zwyciężyli 2:0 po golach w drugiej połowie Lewandowskiego z rzutu karnego oraz Piotra Zielińskiego, dzięki czemu awansowali na rozegrany późną jesienią mundial. - To był chyba najtrudniejszy rzut karny w moim życiu - przyznał po meczu ze Szwecją Lewandowski.
Awans na Euro 2024 wywalczony w barażach
Na kolejną wielką imprezę, mistrzostwa Europy 2024 w Niemczech, polscy piłkarze również awansowali przez baraże, choć eliminacje były w ich wykonaniu bardzo nieudane, chwilami wręcz kompromitujące. Na przykład w dwóch meczach z Mołdawią zdobyli łącznie jeden punkt - w Kiszyniowie przegrali 2:3, a w Warszawie zremisowali 1:1.
Po porażce 0:2 z Albanią w Tiranie we wrześniu 2023 PZPN rozstał się z portugalskim selekcjonerem Fernando Santosem, zastąpił go Michał Probierz (remis z Mołdawią był już za jego kadencji). Ostatecznie w grupie eliminacyjnej, uznawanej za jedną z najsłabszych, Biało-Czerwoni zajęli dopiero trzecie miejsce, za Albanią i Czechami. Dostali jednak dodatkową szansę dzięki wcześniejszym występom w Lidze Narodów.
W półfinale trafili na notowaną w drugiej setce światowego rankingu Estonię (obecnie 128.), która uzupełniła stawkę uczestników baraży w nagrodę za triumf w najsłabszej dywizji LN. Na PGE Narodowym piłkarze Probierza wywiązali się z roli faworyta, wysoko zwyciężając 5:1. Trudniej - zgodnie z przewidywaniami - było w finale barażowym z Walią w Cardiff.
Po 90 minutach i dogrywce utrzymywał się wynik bezbramkowy. Bohaterem Biało-Czerwonych, którzy w trakcie meczu nie oddali żadnego celnego strzału, okazał się bramkarz Wojciech Szczęsny. Od początku spotkania był skoncentrowany i kilka razy ratował zespół z opresji. Najważniejszą paradą popisał się jednak w piątej serii rzutów karnych, przy stanie 5-4 dla Polski. Obronił strzał Daniela Jamesa i Biało-Czerwoni, bezbłędni w swoich próbach, mogli świętować awans.
„Mecze barażowe rządzą się swoimi prawami. Dziś liczył się tylko wynik, który idzie w świat i daje nam prawo gry w mistrzostwach Europy” - podkreślił w portalu społecznościowym prezes PZPN Cezary Kulesza.
Reprezentacja Polski ma fart?
Udane losowanie, wysoka forma, szczęście i koncentracja to atuty, które polscy piłkarze potrafili wykorzystać w marcu 2022 i 2024 roku. Fortuna, przynajmniej teoretycznie, nie opuszcza też Biało-Czerwonych w drodze na tegoroczny mundial w USA, Kanadzie i Meksyku.
Podczas listopadowego losowania baraży w Zurychu reprezentację, prowadzoną od lipca 2025 roku przez Jana Urbana, „wyciągano” z drugiego koszyka. Wiadomo było, że półfinał rozegra u siebie. Taki przywilej przysługiwał drużynom z dwóch najwyższych koszyków, natomiast gospodarzy finałów poszczególnych ścieżek wskazało losowanie.
Biało-Czerwoni mogli trafić w pierwszej rundzie na jednego z rywali z 3. koszyka, czyli Irlandię, Albanię, Bośnię i Hercegowinę albo rewelację 2025 roku - Kosowo. Ostatecznie los przydzielił im Albańczyków, czyli dobrych znajomych z ostatnich lat. Mecz odbędzie się w czwartek 26 marca na PGE Narodowym w Warszawie.
Baraże o mistrzostwa świata. Kiedy i z kim zagra reprezentacja Polski?
Polscy piłkarze raczej nie mogli narzekać na to losowanie, a tym bardziej na ewentualnego rywala w finale. W przypadku zwycięstwa nad reprezentacją Albanii ich przeciwnikiem będzie 31 marca lepszy z pary Ukraina - Szwecja. Spotkanie odbędzie się albo w Walencji (jeśli półfinał wygrają Ukraińcy), albo w Sztokholmie. Pokonani w półfinałach rozegrają w tym terminie mecz towarzyski.
Reprezentacja Polski zajmuje obecnie 34. miejsce w rankingu FIFA i uniknęła z pierwszego koszyka drużyn notowanych wyżej od będącej tam Ukrainy (30.). Ich potencjalnym rywalem mogły być Włochy (12.), Dania (21.) lub Turcja (25.).
Natomiast losowana z czwartego koszyka reprezentacja Szwecji (obecnie 42. lokata w rankingu), choć dysponuje ciekawymi graczami, przeżywa duży kryzys. W swojej grupie eliminacji MŚ 2026 nie wygrała żadnego meczu, zajmując ostatnie miejsce z dorobkiem dwóch punktów, za Szwajcarią, Kosowem i Słowenią. Ekipa „Trzech Koron” wystąpi w barażach tylko dzięki triumfowi rok wcześniej w dywizji C (trzeci poziom) Ligi Narodów.
- Nie możemy narzekać na losowanie. Jesteśmy faworytem w pierwszym spotkaniu i na własnym stadionie powinniśmy to wykorzystać. Jest duża szansa, że te baraże ułożą się po naszej myśli - skomentował trener Urban na antenie TVP Sport.
Wiadomo już, że Ukraińcy i Szwedzi przystąpią do półfinału w Walencji bez kilku kontuzjowanych gwiazd.
W pierwszej z tych drużyn zabraknie m.in. napastnika Romy Artema Dowbyka, w przeszłości króla strzelców hiszpańskiej ekstraklasy w barwach Girony (2023/24). Selekcjoner ekipy Szwecji Graham Potter nie będzie mógł skorzystać np. z Alexandra Isaka z Liverpoolu i Dejana Kulusevskiego z Tottenhamu Hotspur.
Zwycięzca „polskiej” ścieżki barażowej trafi do mundialowej grupy F. Tam jego rywalami będą Holandia, Japonia i Tunezja.
Źródło: PolskieRadio24.pl/PAP/ah