Gawkowski: Miliardy zł wpłyną do budżetu. Kto zapłaci nowy podatek?
Do wykazu prac rządu trafił projekt ustawy o podatku od usług cyfrowych. Zakłada on 3% stawkę podatku od przychodów cyfrowych gigantów. Ale niektórzy uciekną spod podatkowego topora.
2026-03-25, 09:36
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Projekt ustawy o podatku od usług cyfrowych został wpisany do wykazu prac rządu
- Ustawa zakłada do 3% podatku od niektórych usług cyfrowych (np. reklam online). Kwota podatku będzie pomniejszana o płacony w Polsce podatek CIT
- Wicepremier Krzysztof Gawkowski zachwala podatek cyfrowy jako potencjalne źródło miliardów do budżetu. Przy tym wskazał, że nie wszyscy operujący na cyfrowym rynku będą musieli go płacić
Podatek cyfrowy trafi pod obrady rządu
Projekt ustawy o tzw. podatku cyfrowym został wpisany do wykazu prac rządu, co oznacza, że nadano mu oficjalny bieg jako rządowemu projektowi ustawy. Przed nim jednak jeszcze długa droga, nim trafi do Sejmu.
- To dobry dzień dla cyfryzacji, bo podatek od usług cyfrowych został wpisany do wykazu prac rządu - poinformował wicepremier Gawkowski na nagraniu opublikowanym w serwisie X.
- Globalne korporacje często płacą mniejsze podatki niż lokalne firmy - czas z tym skończyć. Czas, aby wielcy gracze, wielkie big techy, płaciły równe podatki na cyfryzację, rozwój dla przyszłości. Korzyści z wprowadzenia podatku cyfrowego naprawdę są potężne. To miliardy złotych do budżetu państwa co roku. To większa konkurencyjność dla polskich firm i w końcu to pieniądze, które wydamy na sztuczną inteligencję, cyberbezpieczeństwo, kompetencje cyfrowe, czy cyfrowe usługi. Podatek cyfrowy to dobra przyszłość dla Polski - przekonywał szef Ministerstwa Cyfryzacji.
Jak podał wicepremier, projekt zakłada do 3% podatku od przychodów z wybranych usług cyfrowych w Polsce, związanych, na przykład, z reklamami online, platformami łączącymi użytkowników i z handlem danymi. Podatek będzie dotyczyć tylko największych graczy o globalnych przychodach powyżej 1 mld euro i powyżej 25 mln zł w Polsce i będzie pomniejszany o zapłacony podatek CIT.
Krzysztof Gawkowski doprecyzował też, że podatek nie obejmie natomiast sprzedaży własnych produktów online, usług finansowych ani mediów publikujących treści.
Cel podatku? Wyrównanie szans
Resort cyfryzacji złożył wniosek o wpis do wykazu prac legislacyjnych projektu ustawy o podatku rekompensującym od niektórych usług, czyli o tzw. podatku cyfrowym 27 stycznia. Zgodnie z wtorkowym wpisem do wykazu resort zaproponował stawkę podatku na poziomie nie wyższym niż 3%. Według założeń przedstawionych przez Ministerstwo Cyfryzacji podatek cyfrowy ma objąć podmioty lub skonsolidowane grupy działające w Polsce, których globalne przychody przekraczają 1 mld euro, a opodatkowane przychody w Polsce wynoszą ponad 25 mln zł - bez względu na rezydencję podatkową podmiotów lub ich siedzibę.
Projekt zakłada możliwość ustanowienia przedstawiciela podatkowego, czyli osoby fizycznej, prawnej lub jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej, która posiada siedzibę działalności gospodarczej w Polsce, jest zarejestrowana jako podatnik VAT i przez ostatnie 24 miesiące nie zalegała z wpłatami poszczególnych podatków.
Wśród celów regulacji resort wymienił wyrównanie szans konkurencyjnych pomiędzy globalnymi korporacjami a przedsiębiorstwami, które obecnie znajdują się w mniej korzystnej sytuacji rynkowej. Kolejnym deklarowanym celem jest wsparcie rozwoju krajowych technologii i innowacji oraz jakościowych treści medialnych, które poniosły straty w wyniku zmian struktury rynku.
Podatek cyfrowy: kto zapłaci?
Nowa danina uderza w konkretne modele biznesowe. Sprawdź, czy Twoje ulubione serwisy wpadną w nowe widełki.
NIE ZAPŁACĄ
Netflix i Spotify uciekną spod podatkowego topora
Podatek cyfrowy miałyby płacić firmy, które umieszczają na interfejsie cyfrowym reklamy ukierunkowane, czyli tzw. personalizowane. Chodzi tu o reklamy dobierane pod konkretnego użytkownika na podstawie informacji o nim.
Podatkiem miałyby być też objęte firmy, które umożliwiają użytkownikom za pomocą interfejsu cyfrowego wchodzenie w interakcje z innymi użytkownikami lub ułatwiają im dokonywanie dostaw towarów albo świadczenie usług. Z opisu wynika, że chodzi tu o platformy typu marketplace (np. Allegro, Vinted) czy portale społecznościowe (np. Facebook, Instagram). Resort zaproponował też, aby podatkiem były objęte firmy, które sprzedają dane o użytkownikach.
Według propozycji MC z opodatkowania wyłączone mają być przedsiębiorstwa, które udostępniają użytkownikom interfejs cyfrowy w celu dostarczenia treści cyfrowych, a także przedsiębiorstwa świadczące usługi komunikacyjne i płatnicze. Z opisu wynika, że chodzi o portale streamingowe VOD (np. Netflix, Disney+) i muzyczne (np. Spotify), telekomy czy bankowość elektroniczną.
Z podatku mają być też zwolnione firmy, które zajmują się sprzedażą towarów lub usług online za pośrednictwem strony internetowej, której dostawca nie działa jako pośrednik. Chodzi o sklepy internetowe producenta, który sprzedaje swoje produkty, np. sklep marki odzieżowej sprzedającej swoje kolekcje - tu chodzi zarówno o małych sprzedawców, np. Pan Tu Nie Stał, jak i dużych, np. H&M, Reserved. Resort chce, aby podatku cyfrowego nie płaciły także firmy świadczące m.in. usługi bankowe, ubezpieczeniowe, emerytalne, inwestycyjne, rynku kapitałowego i finansowania społecznościowego.
Plan wprowadzenia w Polsce podatku cyfrowego wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zapowiedział po raz pierwszy w marcu 2025. Natomiast w sierpniu 2025 resort cyfryzacji przedstawił wstępne założenia projektu, z których wynikało, że podatek miałyby płacić firmy o globalnych przychodach powyżej 750 mln euro. Resort opowiadał się wówczas za podatkiem na poziomie 3 proc., co gwarantowałoby 1,7 mld zł wpływów do budżetu w 2027 roku, a w 2030 r. – ponad 3 mld zł.
Podatki cyfrowe obowiązują m.in. w Wielkiej Brytanii (w wysokości 2%), we Włoszech, Francji i Hiszpanii (3%), w Austrii (5%), na Węgrzech i w Turcji (7,5%), w Japonii (10%) czy w Kanadzie (3%). Nie wprowadziły go m.in.: Finlandia, Szwecja, Niemcy, Irlandia, Holandia, USA i Chiny.
Czytaj także:
- Nowy podatek 3% dla gigantów. Sprawdź, dlaczego Netflix uniknie płacenia w Polsce
- Sport napędza piractwo w sieci. Polacy idą pod prąd
- Nowy podatek od mieszkań. Lewica chce pieniędzy od inwestorów i właścicieli wielu lokali
Źródło: PAP/X/Andrzej Mandel