To pierwsza udana rewolucja pokolenia Z. Były raper został premierem

- Nepalskie wybory to pierwsze na świecie zwycięstwo rewolucji pokolenia Z i niewątpliwie święto społeczeństwa obywatelskiego - przyznał w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl dr Patryk Kugiel, analityk PISM, który na żywo obserwował przebieg historycznych wyborów parlamentarnych w Nepalu. W dniu zaprzysiężenia nowego premiera Balendry Shaha, dotychczas idola nastolatków, przyglądamy się bezprecedensowym zmianom u podnóży Himalajów.

Julia Lekki

Julia Lekki

2026-03-27, 10:36

To pierwsza udana rewolucja pokolenia Z. Były raper został premierem
35-letni raper Balendra Shah najmłodszym premierem w historii Nepalu. Foto: Reuters

Pół roku po rewolucyjnych protestach pokolenia Z 5 marca Nepalczycy ruszyli do urn, aby wybrać nowe demokratyczne władze. To pokłosie wydarzeń z ubiegłego września, gdy tysiące osób wyszło na ulice Katmandu, aby sprzeciwić się wszechobecnej korupcji, nieskuteczności systemu i braku życiowych perspektyw. Brutalne stłumienie tych zgromadzeń skutkowało śmiercią ponad 70 osób i obaleniem komunistycznego premiera K.P. Sharma Oli’ego. W przyspieszonych wyborach Nepalczycy dokonali historycznej zmiany - pełnię władzy przekazali w ręce Narodowej Partii Niezależnej (RSP). Ugrupowanie, funkcjonujące na scenie politycznej zaledwie od czterech lat, zdobyło prawie 2/3 mandatów. Co dziwi jeszcze bardziej, na czele zaprzysiężonego dziś rządu stanął idol młodego pokolenia, znany dotychczas ze swojej hip-hopowej kariery, raper o pseudonimie "Balen". W tym przełomowym dla kraju momencie, w sercu nepalskiej rewolucji - Katmandu - przebywał dr Patryk Kugiel, analityk ds. Azji Południowej Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Julia Lekki, PolskieRadio24.pl: Minęło sześć miesięcy od burzliwych wydarzeń z września 2025 roku, a wybory parlamentarne przebiegły w stosunkowo spokojnej atmosferze. Jakie nastroje towarzyszyły Nepalczykom w tych decydujących chwilach?

Patryk Kugiel: Dla młodych ludzi wynik ten nie stanowił zaskoczenia. Skala mobilizacji okazała się na tyle duża, że panowało silne przekonanie o zwycięstwie Balendry Shaha i jego partii RSP. Jednak eksperci spoza tego kręgu do końca pozostawali ostrożni w ocenie wyników. Wśród dziennikarzy panowało przekonanie, że wszystkie cztery główne partie dostaną po 25 proc. głosów i ponownie będą zmuszone do tworzenia kruchych koalicji. Ostateczny wynik tych wyborów to całkowite trzęsienie ziemi i kompromitacja urzędującego do września 2025 premiera. Sharma Oli (premier do września 2025 r. - red.) przegrał w swoim tradycyjnym okręgu z Balendrą Shahem, co może oznaczać koniec jego kariery politycznej. 

Były premier i lider komunistów K.P. Sharma Oli w dniu głosowania Były premier i lider komunistów K.P. Sharma Oli w dniu głosowania

Co poszło nie tak? 

Przeceniano wpływy starych partii i ich znaczenie na prowincji. Struktura demograficzna miała kluczowy wpływ na wynik głosowania - średnia wieku w Nepalu wynosi 26 lat, więc młodzi ludzie stanowią większość wyborców. Dodatkowo uprawnionych do głosowania było milion nowych wyborców. Pokolenie Z było najbardziej zawiedzione dotychczasową władzą, przez co mobilizacja do zmiany systemu była ogromna. Młodzi ludzie w poszukiwaniu zarobku wyjeżdżają do dużych miast, przez co tradycyjne partie nie mają już bazy wyborców odciętych od mediów i internetu. 

A to właśnie wspomniana kampania w mediach społecznościowych odegrała kluczową rolę w przebiegu wyborów… 

Już na etapie wydarzeń z września 2025 roku, decyzja rządu Sharmy Oli’ego o wprowadzeniu zakazu popularnych mediów społecznościowych, jak Facebook, X czy Snapchat, doprowadziła do fali przemocy i destabilizacji w kraju. Platformy te nie zarejestrowały się zgodnie z nowymi przepisami państwowymi. Decyzja ta wywołała oburzenie wśród przedstawicieli generacji Z, którzy tłumnie wyszli na ulice i doprowadzili do natychmiastowej dymisji premiera. Kampania przed wyborami parlamentarnymi również zresztą odbywała się głównie w mediach. Nowy premier Balendra Shah to fenomen popkultury, celebryta, który komunikuje się przez Facebooka i Youtube’a. Niewątpliwie Shah sprawnie wykorzystał pełniony przez siebie urząd burmistrza Katmandu do wyeliminowania przeciwników politycznych. Wprowadził w stolicy rozporządzenie zakazujące prowadzenia kampanii na ulicach miasta. Znalezienie rozwieszonych plakatów wyborczych było niemożliwe. Oficjalnie powodem była chęć utrzymania czystości w miastach. Jednak przy uwzględnieniu jego popularności w mediach społecznościowych, ruch ten zadziałał jedynie na jego korzyść.

Tłum nastolatek wita zwycięzcę wyborów Balendrę Shaha Tłum nastolatek wita zwycięzcę wyborów Balendrę Shaha

Wbrew częstym narracjom sugerującym brak doświadczenia do pełnienia urzędu premiera, Balendra Shah już od 2022 roku pełnił stanowisko burmistrza stolicy. 

Co więcej, rozmawiając z mieszkańcami stolicy odniosłem wrażenie, że uważają go za człowieka sprawczego, który poprawił jakość życia w Katmandu. Wśród Nepalczyków istnieje jednak obawa o jego brak doświadczenia w polityce na szczeblu państwowym. Przeciwnicy ironicznie przezywają go Beleński, od nazwiska Wołodymyra Zełenskiego, przywołując poprzedni zawód ukraińskiego prezydenta jako komika, który wszedł do polityki ze świata show-biznesu. Obawiają się, że Balendra przyniesie niestabilność w kraju bądź na arenie międzynarodowej. Dodatkowo mieszkańcy kraju podkreślają, że po raz pierwszy wyzwaniem dla nowego rządu nie będzie walka z opozycją, ale rozłamy wewnątrz partii. Chodzą słuchy o napięciach między Shahem a szefem ugrupowania Rabi Lamichhane. Zagrożeniem jest więc tworzenie frakcji wewnątrz RSP. 

Balen w drodze do komisji wyborczej 5 marca Balen w drodze do komisji wyborczej 5 marca

Co więc przekonało najmłodszych wyborców? 

Część przyznawała, że nie interesuje się polityką, choć jednogłośnie wyrażali zainteresowanie jego działalnością pozapolityczną. Reprezentanci pokolenia Z znają nowego premiera jako rapera, słuchają jego muzyki, pokazywali mi nawet jego teledyski. To jego osoba zbudowała poparcie dla tej partii, w której wąska grupa działaczy ma realne doświadczenie polityczne. Młodzi ludzie doceniają nowego premiera za werwę i bycie spoza skorumpowanego establishmentu. Istnieją jednak obawy o jego autorytarny styl sprawowania polityki. W Katmandu jego postać zdaje się polaryzować mieszkańców. Jedni określają go mianem "fajnego gościa", inni nazywają go faszystą czy terrorystą. Za otoczką rapera i przystojnego młodego mężczyzny stoi bowiem osoba o zdecydowanym i silnym charakterze. 

Postawienie na Balena było więc głosem na ulubionego celebrytę, a niekoniecznie na program polityczny? 

Oczywiście Balen szedł do wyborów z konkretnymi hasłami walki z korupcją i liberalizacji gospodarczej. Można to uznać za puste populistyczne obietnice wyborcze, jednak jako burmistrz Katmandu nie dał się złapać na żadnej malwersacji finansowej ani przekręcie. Zresztą podobna sytuacja miała miejsce na Sri Lance w 2024 roku, gdzie zmęczenie brakiem rozwoju i wszechobecną korupcją sprawiło, że władzę przejęli ludzie spoza polityki. Taka obietnica jest atrakcyjna, RSP nie bez powodu szło do wyborów z hasłami "enough is enough", czy "change" - Nepalczycy oczekiwali zmiany.  

Balendra Shah wita wyborców po ogłoszeniu wyników 7 marca Balendra Shah wita wyborców po ogłoszeniu wyników 7 marca

I to właśnie hasła rozliczenia polityków za korupcję doprowadziły Shaha do fotelu premiera. Polityk sprawnie wykorzystał wrześniowe protesty do zbudowania swojej popularności.

Tak, już w pierwszych godzinach protestów opublikował wpis na portalu X, w którym nawoływał do obalenia tej władzy, nie oglądając się na poprawność polityczną. Młodzi ludzie mają cztery główne oczekiwania od nowej władzy: odejście byłego premiera Sharmy Oli’ego, pociągnięcie do odpowiedzialności sprawców zabójstw podczas protestów oraz polityków za zbrodnie finansowe i nepotyzm. Dopiero na ostatnim miejscu wymieniają oczekiwanie poprawy sytuacji gospodarczej.  

Problemów gospodarczych Nepalowi jednak nie brakuje. Kraj ten boryka się z ubóstwem - PKB per capita na poziomie 1,447 USD jest niskie nawet na tle regionu Azji Południowej (dla porównania w Polsce wskaźnik ten wg. danych Banku Światowego wynosi 25,103 USD). Ze względu na brak perspektyw w kraju młodzi ludzie masowo emigrują do sąsiednich Indii, czy państw Zatoki Perskiej. Bezrobocie wśród młodych utrzymuje się na poziomie 20 proc., a co trzecie gospodarstwo domowe otrzymuje przekazy pieniężne z zagranicy. Możliwość samodzielnego rządzenia stawia partię RSP w wygodnej pozycji, ale również wiąże się z ogromną odpowiedzialnością (red.). 

Nowe władze będą musiały nauczyć się zarządzać oczekiwaniami społecznymi, bez oglądania się na nikogo. W demokratycznej historii Nepalu nie było tak stabilnego rządu, który miałby prawie 2/3 miejsc w parlamencie. Należy spodziewać się działań pro-liberalizacyjnych, które uwolnią potencjał młodych ludzi. Nepalczycy jako migranci są bardzo cenieni. Aby zatrzymać młodzież w kraju konieczne jest tworzenie nowych miejsc pracy. Pojawia się zatem ogromny potencjał na inwestycje zagraniczne.  

Biorąc pod uwagę szeroko zakrojone inwestycje Pekinu w regionie, główne skrzypce grać mogą Chiny? 

Chiny dużo inwestują w kraju, zresztą kilka lat temu Nepal dołączył do Inicjatywy Pasa i Szlaku (sztandarowy projekt infrastrukturalny ChRL rozciągający się na wszystkie kontynenty - red.). Mimo to nieufność wobec Pekinu pozostaje na wysokim poziomie, do czego niewątpliwie przyczyniła się afera korupcyjna wokół budowanego przez Chińczyków lotniska w Pokharze. 

Nepal od lat jest przedmiotem geopolitycznej rywalizacji o wpływy Indii i Chin. Czy położenie między dwoma azjatyckimi gigantami wpływa na niezależność państwa na arenie międzynarodowej? 

Katmandu od lat stara się prowadzić niezależną politykę, balansując między Nowymi Delhi a Pekinem. Strategia nowego rządu najpewniej będzie się opierać na elementach developmental diplomacy, a więc pragmatycznej współpracy z każdym, kto byłby chętny inwestować w kraju. Czy to będą Indie, Unia Europejska czy Polska. Nepal potrzebuje poprawy stanu infrastruktury i na tej płaszczyźnie Stany Zjednoczone są coraz bardziej obecne. To właśnie Amerykanie po zmianie władzy będą mieli najwięcej do powiedzenia. RSP często organizuje spotkania przy ambasadzie amerykańskiej, która promuje wartości demokratyczne i liberalne w kraju.  

W takim razie, czy któryś z sąsiadów z niepokojem patrzy na wyniki wyborów? 

Niewątpliwie największym przegranym są Chiny. Poprzedni premier Sharma Oli wywodził się z partii komunistycznej, zresztą rewolucja wybuchła na chwilę po powrocie premiera z Pekinu. Zmiana władzy na ugrupowanie centrowe o liberalnym profilu gospodarczym niewątpliwie zmniejszy wpływy KPCh w Nepalu. 

Historycznie Nepal łączyły bliskie stosunki z Indiami. Jednak gospodarcze uzależnienie od importu z tego kraju daje pole do nadużyć ze strony silniejszego partnera… 

Indie niejednokrotnie wykorzystywały blokady gospodarcze jako instrument wpływania na politykę Katmandu. Młodzi wyborcy nie pamiętają już okresu świetności w relacjach indyjsko-nepalskich. Uczestnicy protestów wspominają natomiast tragiczną w skutkach blokadę gospodarczą z 2015 roku. Oni mieli wtedy po 10, 15 lat i było to dla nich doświadczenie życiowe. Przez kilka miesięcy w kraju brakowało paliwa, jedzenia i podstawowych produktów. Mieszkańcy Katmandu wspominali historie, jak dojeżdżali do szkoły na dachach przepełnionych autobusów. To buduje sporą nieufność wobec tradycyjnych partnerów. 

A co z Rosją? W zasadzie o Nepalu w polskich mediach nie mówi się wiele, a jak już, to o nepalskich najemnikach wcielonych do rosyjskiej armii. Szacunki mówią o kilkunastu tysiącach osób, wielu z nich zaginęło bez śladu.   

Zacznijmy od tego, że w Polsce wiedza na temat Nepalu jest znikoma. Wydaje nam się, że to taki niewielki kraj, a pod kątem populacji niemal dorównuje on Polsce (populacja Nepalu wynosi ok. 30 milionów osób - red.). Co do pracy w rosyjskiej armii – krąży na ten temat wiele mitów. Często przewija się wątek sugerujący, że Nepalczycy niemal podstępem byli tam rekrutowani. Rozmawiałem z dziennikarzami śledczymi, którzy zajmowali się tym tematem. Przeważnie Nepalczycy byli świadomi tego, że trafią na front, oferowano im też atrakcyjne zarobki, bo ok. 2000 USD miesięcznie. Tak długo, jak jest bieda, zapotrzebowanie i obietnica pieniędzy, tak ludzie będą podejmować takie decyzje. Rząd nie mógł zapobiec temu procederowi, ale prosił Indie o pomoc w sprowadzeniu Nepalczyków z powrotem do kraju. Po dwóch latach zainteresowanie tym tematem zanikło. 

Wracając do wydarzeń w kraju, dziś zaprzysiężenie Balendry Shaha na nowego premiera Nepalu. Czego powinniśmy się spodziewać po pierwszych miesiącach jego rządów?

Zdecydowanie jednym z pierwszych palących tematów będzie kwestia rozliczenia brutalnego stłumienia wrześniowych protestów. W tym celu rząd przejściowy powołał komisję śledczą, żeby postawić sprawców do odpowiedzialności. Komisja zdecydowała się na publikację raportu dopiero po przeprowadzeniu wyborów, więc premier najpewniej w dniu objęcia urzędu dostanie raport ze śledztwa. Dziennikarze śledczy podkreślają, że nie ma dowodów na to, że Sharma Oli wydał rozkaz siłowego stłumienia protestów, wręcz chodzą głosy o tym, że chciał "dać się chłopakom wyszaleć". Możliwe, że decyzja ta należała do dowódcy któregoś batalionu. Jednak publikacja dokumentu może wywołać niepokoje społeczne i to będzie pierwszy test dla nowego rządu. Najbliższe miesiące niewątpliwie upłyną pod znakiem rozliczeń i "polowania na czarownice".

Wydarzenia w Nepalu dają jednak nadzieję na skuteczność instytucji tej młodej w skali świata demokracji…

Nepalskie wybory to zdecydowane zwycięstwo społeczeństwa obywatelskiego i pierwsze na świecie zwycięstwo rewolucji pokolenia Z. W trakcie głosowania nie zarejestrowano napięć, nikt nie podważył ich wyników. Najbliższe lata będą czasem totalnego otwarcia kraju, modernizacji – porównując z naszym podwórkiem, będzie to odpowiednik polskich lat 90. dla Nepalu. W Bangladeszu niedawno miały miejsce podobne protesty młodego pokolenia, jednak zakończyły się powrotem starej partii do władzy. W Nepalu natomiast proces transformacji się udał i tylko od rządzących zależy, jak to zwycięstwo wykorzystają. 

Z dr. Patrykiem Kugielem rozmawiała Julia Lekki, dziennikarka portalu PolskieRadio24.pl

Polecane

Wróć do strony głównej