Policjanci ukarali własnego komendanta. Pędził autem wraz ze swoim zastępcą

Komendant policji w Przemyślu pędził 110 km/h w terenie zabudowanym, a pasażerem był jego zastępca. Funkcjonariusze nie mieli wątpliwości - ukarali własnego przełożonego.

2026-04-03, 11:40

Policjanci ukarali własnego komendanta. Pędził autem wraz ze swoim zastępcą
Podinspektor Janusz Kiszka, komendant miejski policji w Przemyślu stracił prawo jazdy za przekroczenie prędkości. Foto: Andrzej Kulpita/East News

Komendant zatrzymany przez swoich ludzi. Bez taryfy ulgowej

Do nietypowej interwencji doszło w Przemyślu, gdzie patrol drogówki zatrzymał kierowcę jadącego zdecydowanie za szybko w terenie zabudowanym. Radar wskazał ponad 110 km/h, czyli o 63 km/h więcej niż dopuszczają przepisy.

Zaskoczenie przyszło chwilę później. Za kierownicą nieoznakowanego radiowozu siedział komendant miejski policji - podinspektor Janusz Kiszka. Na miejscu pasażera znajdował się jego zastępca.

Mimo sytuacji funkcjonariusze nie zastosowali żadnej taryfy ulgowej. Komendant został ukarany mandatem, otrzymał punkty karne, a jego prawo jazdy zostało zatrzymane na trzy miesiące. Jak podkreśla policja, wszystkie czynności przeprowadzono zgodnie z obowiązującymi przepisami.

"Każdy podlega prawu". Komendant stracił prawo jazdy

Sam zainteresowany przyjął konsekwencje bez sprzeciwu. W wydanym oświadczeniu podkreślił, że w pełni akceptuje decyzję funkcjonariuszy i traktuje całą sytuację jako ważną lekcję.

- Każdy, niezależnie od stanowiska, podlega tym samym przepisom prawa - zaznaczył, jednocześnie chwaląc podwładnych za profesjonalizm i bezstronność.

Sprawa wywołała jednak dodatkowe kontrowersje. W mediach pojawiły się doniesienia, że komendant mimo zatrzymanego prawa jazdy miał być widywany za kierownicą. Policjant stanowczo zaprzeczył tym informacjom, tłumacząc, że korzysta z samochodów wyłącznie jako pasażer, a pojazdy prowadzi jego żona.

Komendant zapewnił również, że w pełni przestrzega zakazu prowadzenia pojazdów przez cały okres obowiązywania decyzji.

Czytaj także:

Źródła: PolskieRadio24.pl/tvn24.pl/KZ

Polecane

Wróć do strony głównej