Resocjalizacja nieletnich. "Marnujemy wysiłek państwa"
Helsińska Fundacja Praw Człowieka oceniła ustawę, która weszła w życie ponad trzy lata temu. Dotyczy ona resocjalizacji nieletnich. - System resocjalizacji nieletnich jest samotną wyspą, która nie widzi innych samotnych wysp związanych z wychowaniem dziecka - powiedział mecenas Maciej Wolny.
2026-04-09, 21:06
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Ponad trzy lata temu uchwalono ustawę dot. resocjalizacji nieletnich
- Helsińska Fundacja Praw Człowieka zorganizowała konferencję, podczas której oceniła realny wpływ ustawy na życie dzieci i młodzieży
- Chcieliśmy zwrócić uwagę na problem usamodzielnienia tych nieletnich - powiedział Maciej Wolny
Trzy i pół roku po uchwaleniu ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich odbyła się konferencja poświęcona jej funkcjonowaniu, będąca okazją do oceny dotychczasowych rozwiązań oraz wskazania obszarów wymagających zmian i dalszych kierunków reform. Mecenas Marcin Wolny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka przypomniał, że obecnie stosowane są rozwiązania z 1982 roku, czyli z czasów Wojciecha Jaruzelskiego.
- Jest to filozofia, że kiedy mamy dziecko, które powoduje problemy wychowawcze, to zamykamy je w miejscu odosobnienia, które różnie nazywamy - czasem ośrodkiem wychowawczym, czasem zakładem poprawczym - ale to wciąż jest odosobnienie. Liczymy, że kiedy zamkniemy to dziecko w tym miejscu, to po pięciu latach wyjdzie lepsze - mówił.
Wolny podkreślił, że ten pomysł się nie sprawdza. - Ta konferencja dała głos praktykom. Chcieliśmy pokazać, że powinniśmy porozmawiać o filozofii i oddziaływaniu. O tym, że system resocjalizacji nieletnich jest samotną wyspą, która nie widzi innych samotnych wysp związanych z wychowaniem dziecka - podkreślił.
Gość Pawła Wojewódki powiedział, że ma na myśli rodzinę, ale także brak przepływu informacji między szkołą a ośrodkiem resocjalizacji. - Chcieliśmy zwrócić uwagę na problem usamodzielnienia tych nieletnich - podkreślił mecenas. Zaznaczył, że dopóki te osoby są w ośrodkach, ktoś czuwa zarówno nad ich edukacją, jak i codzienną rutyną. Natomiast później zostają sami ze sobą. - Na pewno trudno im się odnaleźć w takim nowym układzie - dodał. - Tak naprawdę marnujemy wysiłek polskiego państwa - podkreślił.
Posłuchaj
"Z tyłu oczywiście są pieniądze"
Do mediów coraz częściej trafiają informacje, że w ośrodkach dla nieletnich jest coraz mniej osób. Mecenas Marcin Wolny nazwał to "sztuczką ustawodawcy".
- Mieliśmy system, w którym były tylko zakłady poprawcze i młodzieżowe ośrodki wychowawcze, a zakłady poprawcze zawsze były zazdrosne o wychowanków w młodzieżowych ośrodkach wychowawczych. Z tyłu oczywiście są pieniądze. Jeżeli w zakładzie poprawczym mamy kilkadziesiąt osób, a także osoby, które tam pracują, to koszt jednego wychowanka wynosi 17-18 tysięcy złotych miesięcznie. Trudno uzasadniać, dlaczego wydajemy taką kwotę na jedną osobę - przekazał.
Podkreślił, że zmiany w prawie spowodowały zmianę nazwy zakładów wychowawczych na okręgowe ośrodki wychowawcze. Zmieniła się jednak tylko nazwa, a cała reszta pozostała bez zmian.
- Obecnie w zakładach wychowawczych nadal narzekają na brak wychowanków, bo sądy ich tam nie kierują. Niektóre z nich mają osiem osób na 36 miejsc, natomiast w okręgowych ośrodkach wychowawczych powoli brakuje miejsc. Jest tam około 600 dzieci, podczas gdy wcześniej było 130-180 miejsc na całą Polskę we wszystkich zakładach - podsumował.
- Edukacja zdrowotna obowiązkowa. Piechna-Więckiewicz: liczy się dobro dzieci, nie polityków
- Zmiany w szkołach. Jest decyzja w sprawie edukacji zdrowotnej
- Sędziowie TK ślubowali w Sejmie. Myrcha: państwo ma być skazane na humory prezydenta?
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Paweł Wojewódka
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk