Więźniowie małego druku. "To dotyczy nas wszystkich"

Zdarza się, że zarówno seniorzy, jak i osoby młodsze nie czytają etykiet. Powodem jest mała czcionka. Często korzystają z tego producenci. - Żeby maksymalizować swój zysk, wykorzystują prawidłowości psychologii postaci - powiedział prof. Andrzej Falkowski, kierownik Katedry Psychologii Ekonomicznej i Biznesu SWPS.

2026-04-27, 21:06

Więźniowie małego druku. "To dotyczy nas wszystkich"
Zdjęcie ilustracyjne. Foto: Eryk Stawinski/REPORTER/EAST NEWS

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Wiele osób nie czyta ulotek i etykiet z powodu drobnych napisów
  • Producenci wykorzystują to i czasami celowo wprowadzają konsumentów w błąd
  • Konsument łączy podobne elementy, a odsuwa te, które się różnią - powiedział prof. Andrzej Falkowski w Polskim Radiu 24

Wiele osób ma trudności z przeczytaniem treści etykiet produktów spożywczych, jednak jak podkreślił prof. Andrzej Falkowski, kierownik Katedry Psychologii Ekonomicznej i Biznesu SWPS, ten problem nie dotyczy wyłącznie osób starszych. - To dotyczy nas wszystkich. Jeśli mówimy o żywności, czyli produktach mało angażujących, takich jak masło, sok i inne tego typu artykuły, wkładamy je do koszyka i nie przyglądamy się opakowaniu. Głównie kierujemy się grafiką, a jeśli są tam jakieś nazwy czy treść słowna, to jest to coś, co niestety przy produktach mało angażujących zmusza do wysiłku poznawczego. A w tym wypadku konsument, wybierając takie produkty, posługuje się tak zwaną ekonomią poznawczą, czyli chce osiągnąć maksimum przy minimum wysiłku. On tego czytać nie będzie. (…) Kieruje się tylko nazwą produktu – mówił gość Polskiego Radia 24.

Gość Pawła Wojewódki przyznał, że czasami producenci celowo wprowadzają konsumentów w błąd dzięki małym czcionkom. - Żeby maksymalizować swój zysk, wykorzystują prawidłowości psychologii postaci - mówił. Jako przykład podał opakowania soków owocowych. - Często jest na nich napisane "bez dodatku cukru". Oznacza to, że nie jest tam dodawany cukier, ale może on pochodzić z owoców. To, co zdarza się do dziś, to różnica w użytych czcionkach - podkreślił. Przekazał, że dzięki takiemu zabiegowi konsument może zrozumieć, że produkt jest całkowicie bez cukru, kiedy słowo "dodatek" będzie wizualnie różnić się od pozostałych. - Konsument łączy podobne elementy, a odsuwa te, które się różnią. (…) Konsument pomyśli, że tego cukru nie ma w ogóle i to jest wprowadzenie w błąd - tłumaczył.

Posłuchaj

Prof. Andrzej Falkowski gościem Pawła Wojewódki 22:04
+
Dodaj do playlisty

"Zazwyczaj taka konsumentka czy taki konsument nie musi czytać ulotki"

Większość konsumentów leków to osoby starsze, ale nie tylko. Mimo to najczęściej treść na ulotkach napisana jest bardzo małą czcionką. Prof. Andrzej Falkowski powiedział, że jego zdaniem nie jest to działanie celowe. - Myślę, że tutaj farmaceuci muszą bronić siebie, ponieważ oni bardzo dokładnie muszą wyspecyfikować produkt. Muszą wszystko wypisać, bo gdyby coś się stało, to mogą się odwołać do tego, że było to napisane na ulotce - podkreśli.

- Osoba, która ma brać leki, czasem codziennie, czasem raz na tydzień, najpierw pyta lekarza, który dokładnie tłumaczy, jak przyjmować dany preparat. Zazwyczaj taka konsumentka czy taki konsument nie musi czytać ulotki - mówił. Gość Pawła Wojewódki dodał, że ulotka to nie tylko drobna czcionka, ale także znikome odległości między wierszami. - To wymaga takiego wysiłku poznawczego, że nie jest się w stanie tego przetworzyć - stwierdził. Dodał, że najczęściej ulotek nie czytają seniorzy. - Starsza osoba pójdzie do lekarza, który dokładnie jej to wytłumaczy - podsumował.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Paweł Wojewódka
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk

Polecane

Wróć do strony głównej