Cenzura prewencyjna polskich dziennikarzy. "Knebel na debacie publicznej"

Mimo konstytucyjnego prawa do wyrażania poglądów polskie sądy orzekają zabezpieczenia jednoznaczne z tak zwaną cenzurą prewencyjną. - Ostatnio takich przypadków jest coraz więcej - tak mówią eksperci - i jest to sytuacja niepokojąca, ponieważ cenzura prewencyjna może być stosowana tylko w wyjątkowych przypadkach - powiedziała w Polskim Radiu 24 Dorota Nygren (Towarzystwo Dziennikarskie).

2026-05-12, 22:00

Cenzura prewencyjna polskich dziennikarzy. "Knebel na debacie publicznej"
Polskie sądy wydają orzeczenia ws. publikacji dziennikarskich, co często kończy się tak zwaną cenzurą prewencyjną. Foto: Bartosz Krupa/East News

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • W Polsce dochodzi do przypadków tak zwanej cenzury prewencyjnej 
  • Eksperci wskazują, że zjawisko to jest coraz bardziej alarmujące
  • Jak podkreśliła Nygren, europejskie trybunały również zwracają uwagę na ten problem

Polskie prawo gwarantuje wszystkim wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Zgodnie z art. 54 Konstytucji RP zakazana jest prewencyjna cenzura środków społecznego przekazu. Jednak polskie sądy coraz częściej wydają orzeczenia, w których odmawiają dziennikarzom publikacji swojego materiału. Członkini zarządu Towarzystwa Dziennikarskiego Dorota Nygren podkreśliła, że sytuacja zaczyna robić się niepokojąca. 

Gościni Polskiego Radia 24 mówiła o jednym z niedawnych przypadków tego typu procedury. - Mamy przykład portalu Onet, który chciał opublikować artykuł o pewnej reżyserce. Ona wiedząc, że ten artykuł będzie publikowany postanowiła zadziałać trochę wcześniej i złożyła do sądu wniosek o zabezpieczenie, które nazywa się zabezpieczeniem powództwa. Sąd przychylił się do tego wniosku i to skutkuje tym, że dziennikarka nie może pisać o tym, o czym chciała pisać przez cały rok - tłumaczyła. 

Nygren zaznaczyła, że rolą dziennikarza jest poruszanie różnych, często trudnych tematów, a dochodzi do sytuacji, które im to uniemożliwiają. - To powoduje, że nie mamy tej dyskusji, a decyzja sądu oznacza tak naprawdę knebel na debacie publicznej. To jest zaprzeczenie naszego zawodu oraz tego, że mamy obowiązek poruszać kwestie publicznie istotne - oburzyła się.

Posłuchaj

Dorota Nygren o ograniczaniu dziennikarzy (Pomówmy o Tym) 20:54
+
Dodaj do playlisty

Jasne stanowisko Europy

Gościni audycji powiedziała, że polscy sędziowie z pewnością znają przepisy wynikające z konstytucji, natomiast dochodzi tutaj problem "pewnego wyważenia". - Wyważenia między dobrem, jakim jest wolność słowa oraz jaką rolę pełnią dziennikarze w społeczeństwie, a tym, o co wnioskuje dana osoba, czego się obawia. To jest oczywiście trudne, ale są pewne sugestie. Taką wskazówką jest orzecznictwo europejskich trybunałów, według których (...) prewencyjne ograniczenia publikacji, należą do najpoważniejszych ingerencji w wolność słowa. Państwo może chronić reputację, prywatność i inne dobra osobiste, ale nie może stosować takiego sposobu, aby zablokować debatę publiczną - wyjaśniała. 

Dorota Nygren odniosła się również do innego polskiego przepisu. Artykuł 212 Kodeksu karnego dotyczy pomówienia, czyli bezprawnego zarzucenia innej osobie, grupie lub instytucji zachowań niewłaściwych i mogących poniżyć je w opinii publicznej. Jest to przestępstwo ścigane z aktu oskarżenia prywatnego, zagrożone karą grzywny, ograniczeniem wolności lub maksymalnie rocznym jej pozbawieniem. - Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy wezwało państwa, które mają artykuł przewidujący kary pozbawienia wolności za takie czyny, do jego zniesienia. Walka trwa od wielu lat, bo ten artykuł sprawia także, że dziennikarze mogą się obawiać - zwróciła uwagę. 

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Paweł Wojewódka
Opracowanie: Dominika Główka

Polecane

Wróć do strony głównej