Strzały w Bystrzycy Kłodzkiej. Sąd zdecydował o areszcie 26-latka
Sąd Rejonowy w Kłodzku zdecydował o tymczasowym aresztowaniu 26-letniego Borysa B. Instruktor strzelectwa usłyszał zarzut zabójstwa rówieśnika w Bystrzycy Kłodzkiej. Podejrzany twierdzi, że działał w obronie własnej, a lokalna społeczność murem stanęła za mężczyzną, opisując ofiarę jako osobę, która od dawna terroryzowała mieszkańców.
2026-04-13, 13:50
Strzały w Bystrzycy Kłodzkiej. Borys B. z zarzutem zabójstwa trafił do aresztu
Sąd Rejonowy w Kłodzku zdecydował o tymczasowym aresztowaniu na dwa miesiące 26-letniego Borysa B., instruktora strzelectwa podejrzanego o zabójstwo swojego rówieśnika w Bystrzycy Kłodzkiej. Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa. Twierdzi, że działał w obronie własnej. Grozi mu kara od 10 lat pozbawienia wolności do dożywotniego więzienia.
Jak poinformował Polskie Radio rzecznik świdnickiej prokuratury, prokurator Mariusz Pindera, zdarzenie miało dwa etapy. Najpierw doszło do spotkania z trzema mężczyznami, którzy - według ustaleń - byli agresywni i znajdowali się pod wpływem alkoholu. W pewnym momencie strony się rozdzieliły, a jeden z mężczyzn wrócił do domu.
Następnie zabrał psa, wziął broń i ponownie udał się na miejsce zdarzenia. Tam oddał najpierw strzał ostrzegawczy, a później serię strzałów, w wyniku których zginął 26-letni mężczyzna. Ofiara poniosła śmierć na miejscu.
Posłuchaj
Mieszkańcy murem za instruktorem, ofiarę nazywają "najgorszym bandziorem"
Przed sądem w Bystrzycy Kłodzkiej zebrała się grupa mieszkańców, którzy wyrażają poparcie dla podejrzanego - mówią, że to doświadczony instruktor strzelectwa i dobry człowiek. Zmarły był znany lokalnej społeczności i miał wcześniej sprawiać problemy mieszkańcom.
- Znam Borysa osobiście. Jako instruktor współpracował z naszymi strzelnicami. Młody, opanowany człowiek, wywodzący się ze służb mundurowych. Borys miał wracać do służb i robić podchorążówkę - mówi nam jeden z mieszkańców.
- Najgorszy bandzior bystrzycki, wszyscy się go bali. Ludzie uciekali na drugą stronę przed tym człowiekiem, żeby się nie narazić. Policja w ogóle nie zwraca uwagi - mówi kobieta. - Robił to, co robił. Zaczepiał matki z dzieckiem, ciągle naćpani, napici, ciągle był jakiś problem - dodała kolejna mieszkanka.
Posłuchaj
- Łowcy Głów dopadli członka gangu mokotowskiego. Spektakularne nagranie z Puław
- Pilot obniżył wysokość i przeleciał tuż nad domami. "Myśleliśmy, że się rozbije"
- Napad na taksówkarza w Łodzi. Grozi jej nawet 20 lat więzienia
Źródło: Polskie Radio/Mateusz Czmiel/nł