Pierwsze ofiary Czarnobyla. W szpitalu rozegrał się dramat. "Oczu prawie nie było widać"
Katastrofa w Czarnobylu była tragedią dla wielu. Osoby wystawione na promieniowanie trafiły do szpitala, gdzie zmagały się z bardzo poważnymi skutkami. O tych wydarzeniach opowiada Roman Czejarek w najnowszym podcaście Polskiego Radia "Czarnobyl".
2026-04-23, 11:09
"Był opuchnięty, prawie nie było widać oczu"
W podcaście poruszono historię Ludmiły Ignatenko - żony strażaka, który pracował przy gaszeniu pożaru po wybuchu reaktora. Rano po otrzymaniu informacji o hospitalizacji męża pojechała do placówki, która była już wówczas obstawiona przez milicjantów. Nie wpuszczano nikogo z zewnątrz. Ze szpitala wyjeżdżały jedynie samochody pogotowia.
Na miejsce przybiegły także żony pozostałych poszkodowanych. Mimo wyraźnego zakazu funkcjonariuszy Ignatenko zdołała zobaczyć męża. - Ujrzałam go, ociekający cały, opuchły, oczu prawie nie ma - opisywała. Jak wspominała, poszkodowanym zalecano picie mleka.
Wkrótce zmarła pierwsza osoba, która trafiła do szpitala - operator z elektrowni. Wcześniej inny pracownik najpewniej pozostał w ruinach. Lekarze twierdzili, że ofiary katastrofy doznały zatrucia gazami. - Nikt nie mówił o radiacji - relacjonowała Ignatenko.
Poszkodowani zostali przewiezieni do Moskwy
W mieście zaroiło się od wojskowych. Transport publiczny nie funkcjonował. Ulice były myte, a żołnierze chodzili w respiratorach. Mieszkańcy w tym samym czasie wykonywali czynności życia codziennego.
Wieczorem pojawiła się informacja, że poszkodowani zostaną przewiezieni do Moskwy, co zostało potwierdzone przez personel medyczny. Żonom ofiar wybuchu polecono przyniesienie odzieży. W międzyczasie samolot z pacjentami odleciał do stolicy Rosji.
Waldemar Siwiński - jedyny polski świadek tamtych wydarzeń - relacjonował, że poszkodowanych wywieziono kilkoma lotami. - Oni tam trafili 24-48 godzin po wybuchu. (...) Oni wszyscy umierali w klinice nr 6 w Moskwie, która w systemie ministerstwa energetyki jądrowej była najlepiej wyposażona i miała najlepszych fachowców - mówił w podcaście.
Opóźniona reakcja polskich władz
Trzy doby po wybuchu w Polsce rozpoczęła się dyskusja na temat działań, które powinny zostać podjęte. - Eksperci forsowali "lockdown", wtedy mówiło się o zamknięciu kraju. Chodziło o to, żeby dzieci nie szły do szkół i przedszkoli, ludzie do pracy, przynajmniej we wtorek 29 kwietnia. Została powołana komisja rządowa. Nie było procedur - tłumaczył historyk dr Kamil Dworaczek.
Z początku tylko media takie jak Radio Wolna Europa informowały o katastrofie. Wkrótce zgodę władz otrzymały także media publiczne. Były to jednak ograniczone komunikaty, które miały uspokoić społeczeństwo.
"W Czarnobylskiej Elektrowni Atomowej doszło do awarii. Podjęto natychmiast energiczne działania ograniczające skutki i zapobiegające następstwom" - brzmiał jeden z nich. Przytoczono w nim informację z Radia Moskwa, które przekazało, że "radioaktywność na terenie elektrowni atomowej, jak i w przylegającym do niej osiedlu zmniejszyła się o 1,5-2 razy. Prowadzi się działania prowadzące do dezaktywacji skażonych terenów, znajdujących się wokół elektrowni".
Komunikaty polskiego rządu i spór o skażenie
Podano także, że poszkodowanym, spośród których 18 osób znajduje się w stanie ciężkim, udzielana jest pomoc. Polskie władze również uspokajały opinię publiczną. Ówczesny rzecznik rządu Jerzy Urban w komunikacie poinformował, że nad północno-wschodnią Polską przesunął się radioaktywny obłok powstały w wyniku awarii w Czarnobylu. Podkreślał jednak, że zagrożenia nie stwierdzono.
Ten komunikat stał się jednak później elementem sporu specjalistów ze stroną rządową, ponieważ poinformowano w nim, że poza jodem nie ma innych radioaktywnych pierwiastków. Było to niezgodne z prawdą. Lekarze zalecili spożywanie tzw. płynu Lugola - czyli rozcieńczonego jodu.
Podcastu "Czarnobyl. Prawdziwa historia" autorstwa Romana Czejarka można słuchać na platformie podcastowej polskieradio.pl, w popularnych serwisach podcastowych (Spotify, Apple Podcasts i Storytel) oraz w serwisie YouTube.
Czytaj także:
- Ryzyko poważnego wypadku w Czarnobylu. Alarmujący raport z Ukrainy
- Fałszywe oświadczenie ministerstwa ochrony przyrody Białorusi. Chodzi o tereny skażone radiacją
- Ukraińska jednostka w Czarnobylu. Wojsko bada promieniowanie
Źródło: Polskie Radio