Zapiski Talbotta o USA i Rosji. "Putin ma do ciebie szacunek"

Za czasów prezydentury Billa Clintona Stany Zjednoczone nie traktowały Rosji jak równorzędnego partnera, forsując własne interesy bez oglądania się na sprzeciw Moskwy - wynika z dziennika sekretarza stanu Strobe'a Talbotta. Analizę zapisków polityka publikuje najnowszy "Der Spiegel". 

2026-05-01, 08:30

Zapiski Talbotta o USA i Rosji. "Putin ma do ciebie szacunek"
Bill Clinton i Władimir Putin podczas spotkania w 2010 r.Foto: PHOTOSHOT/East News

Zapiski Talbotta o traktowaniu Rosji przez USA

"Faktem jest, że my i Związek Sowiecki nigdy nie byliśmy równorzędnymi partnerami. Tak samo będzie w relacjach z Rosją. Albo Rosja będzie się orientować według nas, albo nie, ale wtedy zginie tak samo jak ZSRR" - zapisał Talbott, wtedy wiceszef dyplomacji, pod datą 24 marca 1995 w swoim cyfrowym notatniku. 

"Der Spiegel" pisze, że Talbott, rocznik 1946, jest prawdopodobnie "najbardziej znanym znawcą Rosji swojego pokolenia". Wielokrotnie nagradzany dziennikarz i autor bestsellerów, był dyplomatą, a następnie szefem think tanku Brookings Institution w Waszyngtonie. W latach 1991-2001 niemal codziennie zapisywał w komputerze swoje wypowiedzi, myśli i spostrzeżenia. Jego dziennik liczy 5 tys. stron.

"Nie będziemy równorzędni"

Niemiecki historyk Stephan Kieninger przeanalizował udostępnione przez polityka dokumenty. Zdaniem "Spiegla" są one dowodem na "nieograniczone poczucie władzy i misji" przedstawicieli USA wobec Rosji, co zraziło do nich nawet prozachodnich polityków z Rosji. Talbott przytacza opinię szefa MSZ Rosji Andrieja Kozyriewa: "Wystarczy, że mówicie nam, co zrobicie, niezależnie od tego, czy nam się to podoba, czy nie. Ale nie przesadzajcie i nie mówcie nam, że postępowanie zgodne z waszymi zarządzeniami jest w naszym interesie".

Talbott i Clinton byli przekonani, że powstała historyczna szansa na stworzenie nowego porządku świata zgodnego z amerykańskimi interesami i ideałami. Talbott forsował rozszerzenie NATO na wschód, zapewniając Rosję, że nie jest to polityka skierowana przeciwko niej. W zapiskach Talbott zanotował: "Właściwie powinno się powiedzieć Rosji: jeżeli będziecie się dobrze zachowywali i będziecie się rozwijali w dotychczasowym kierunku, który odpowiada naszym standardom i interesom, to NATO nie skieruje się przeciwko wam".

"Rosji nie należy się żadne odszkodowanie"

Komentując żądania prezydenta Borysa Jelcyna, który chciał mieć wpływ na proces rozszerzania Sojuszu, Talbott pisał: "Rosji nie należy się żadne odszkodowanie, nie musimy jej nic oferować. Zgoda na rozszerzenie nie jest przysługą". Jelcyn zgodził się w końcu w 1997 r. na rozszerzenie - "pod presją", jak przyznał Clinton.

Z dokumentów wynika, że nawet prozachodni rosyjscy politycy nie uważali Białorusi, Kazachstanu czy Uzbekistanu za niepodległe państwa. Największym punktem sporu już wtedy była Ukraina. Podczas polemiki z nowo mianowanym (1996 r.) ministrem spraw zagranicznych Rosji Jewgienijm Primakowem, Talbott oświadczył: "Jedną z naszych czerwonych linii jest to, że żaden kraj nie może być wykluczony z członkostwa w NATO, szczególnie przez kraj trzeci. Dotyczy to także Ukrainy. Jeżeli Rosja tego nie zaakceptuje, to znajdziemy się w ślepej uliczce, a nawet może dojść do katastrofy".

Talbott zanotował wypowiedź Jelcyna podczas spotkania z Clintonem w 1999 r.: "Daj Rosji Europę. Możesz mieć wszystkie inne kraje i troszczyć się o ich bezpieczeństwo. Ja wezmę Europę i będę się troszczył o jej bezpieczeństwo" - czytamy w amerykańskich dokumentach. Z analizy wynika, że Talbott wcześnie wykazywał sceptycyzm wobec Putina. Podczas wizyty Clintona w Petersburgu, Putin jako wiceburmistrz miasta izolował amerykańskich gości od mieszkańców. "Zamknęli mnie w kokonie" - skarżył się Clinton.

"Putin ma do ciebie szacunek"

W roku 2000 Talbott organizował spotkanie na szczycie Clintona z Putinem. Ostrzegł wówczas prezydenta: "Putin ma do ciebie szacunek, ale widzi w tobie przeciwnika". Sekretarz stanu USA zdawał sobie sprawę z tego, że polityka Clintona była wyzwaniem dla Rosji. "Rosja musiała już trzykrotnie połknąć żabę i to bez cukru" - zanotował 24 kwietnia 2000 r. Jak wyjaśnia "Der Spiegel", minister miał na myśli rozszerzenie NATO, nowy kurs Sojuszu, który dotychczas miał funkcje obronne, a teraz interweniował poza swoim terytorium oraz wojnę w Kosowie w 1999 roku.

Czytaj także: 

Początkowo Talbott liczył na to, że uda się pogodzić realizację amerykańskich interesów z dobrymi relacjami z Rosją. Pod koniec rządów Clintona z jego optymizmu niewiele pozostało. Na kilka tygodni przed odejściem z urzędu w 2002 r. powiedział brytyjskiemu dyplomacie: "Zachód będzie musiał prawdopodobnie zapłacić za to, że w minionych siedmiu latach zdecydowane »nie« Jelcyna zamieniał na niechętne »tak«". Putin podąży inną drogą - przewidywał dyplomata. Prognoza okazała się jak najbardziej słuszna - podsumowała redakcja "Der Spiegel".

Źródła: "Der Spiegel"/PAP/hjzrmb

Polecane

Wróć do strony głównej