Orzeł, "kogut" i karmazyn. Tak zmieniały się symbole narodowe Polski
- W Warszawie sprzedawano wstęgi białe i czerwone, które podrożały wielokrotnie. Panie na sukniach miały założone szarfy, a mężczyźni kokardy (dzisiejsze rozetki) - opowiada o 3 maja 1792 roku dr Janusz Sibora, historyk dyplomacji i badacz ceremoniału państwowego. Tego dnia, w pierwszą rocznicę uchwalenia Konstytucji, upowszechniły się polskie barwy narodowe.
Łukasz Lubański
2026-05-03, 13:46
Łukasz Lubański, PolskieRadio24.pl: W niedzielę obchodzimy Święto Narodowe Trzeciego Maja. W sobotę obchodziliśmy Dzień Flagi. Jak na przestrzeni dziejów ewoluowały symbole narodowe?
Dr Janusz Sibora: Już u Galla Anonima pojawiło się określenie Signa Polonica (z łac. znaki polskie). Pierwsza opisana chorągiew przedstawiała postać św. Wojciecha na żółtym tle. Z kolei w kronikach Wincentego Kadłubka pojawił się "znak zwycięskiego orła, pod którym zbierali się rycerze". Chodzi o rok 1182 i rycerzy księcia Kazimierza Sprawiedliwego, walczących z Rusinami pod Brześciem.
Orzeł (jeszcze bez korony - red.) pojawiał się na pieczęciach Piastów wielkopolskich i śląskich. Przełomem była pieczęć majestatowa Przemysła II z 1295 roku. Pojawił się na niej Orzeł Biały ukoronowany, który był nie tylko znakiem osobistym władcy, ale też znakiem państwa. Na otoku pieczęci napisano (po łacinie - red.): "Bóg przywrócił Polakom zwycięskie znaki". To był początek naszego herbu państwowego, który stanowił podstawę do stworzenia barw narodowych. Później były m.in. piękne pieczęcie majestatowe Kazimierza Wielkiego. Warto nadmienić, iż wysoki był kunszt ich wykonania.
Wówczas orzeł miał koronę otwartą.
Ona wskazywała na suwerenność. Z kolei za Zygmunta Starego, Zygmunta Augusta i za Wazów pojawiła się korona zamknięta. Świadczyła o tym, że król jest cesarzem w swoim królestwie. Korona zamknięta (z krzyżykiem na górze - red.) często była stosowana jako dodatkowa korona w iluminacjach, zwłaszcza w drukach propagandowych. Na przykład do walki politycznej w Europie, choćby z Habsburgami. Był w tym zawarty pewien program ideologiczny.
Tarcza herbowa się rozwijała. Orzeł Biały został uzupełniony Pogonią (w herbie Rzeczypospolitej Obojga Narodów - red.), później - wraz z dziejami - kolejnymi elementami.
Kiedy upowszechniły się nasze barwy narodowe?
W pierwszą rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja, kiedy kształtował się nowoczesny naród polski. W Warszawie sprzedawano wstęgi białe i czerwone, które tego dnia podrożały wielokrotnie. Panie na sukniach miały założone biało-czerwone szarfy. Z kolei mężczyznom, żony bądź matki, przygotowały kokardy narodowe (dzisiejsze rozetki) - pomysł ten został zaczerpnięty z Francji (z tradycji rewolucji francuskiej).
Kolejnym momentem przełomowym był dzień 7 lutego 1831 roku. Sejm Królestwa Polskiego, w czasie powstania listopadowego, ustalił barwy narodowe, pod którymi mieli łączyć się Polacy. Kolory określono jako biały i czerwony. Nie wskazano odcienia. Najczęściej pojawiał się karmazyn (najdroższy barwnik), ale nie była to jedyna odcień czerwieni. W źródłach pojawiał się m.in. pąs, ale też amarant, cynober czy minia.
W czasie zaborów Joachim Lelewel miał pomysł, by zamiast korony wprowadzić czapkę frygijską. To było zbyt radykalne, ale w 1832 roku Towarzystwo Demokratyczne Polskie w Paryżu zastosowało orła bez korony. W 1848 roku pojawiły się sztandary z orłem bez korony - tak było w przypadku Legionu Mickiewicza.
A jak sytuacja wyglądała po wybuchu I wojny światowej?
W Związku Strzeleckim i I Brygadzie Legionów Polskich również pojawił się znak orła bez korony. Niektórzy mówili, że to był wyraz socjalistycznych poglądów Józefa Piłsudskiego i jego otoczenia. Orzeł był odbijany na oryginalnej sztancy, którą przechowywała w Krakowie Maria Jarnuszkiewiczówna - kuzynka projektanta Orła - Czesława Jarnuszkiewicza.
Anegdota głosi, że gdy chciano pokazać woskowy wzór orła Piłsudskiemu, podczas przenoszenia odlewu korona odpadła - czego nie zauważył, ale teraz już nie rozstrzygniemy, czy rzeczywiście tak było. Natomiast w wielu oddziałach polskich, w czasie I wojny, były orły z koroną (wykonywane z tej samej lub podobnej sztancy - red.).
W II RP początkowo też nie było korony...
Powstało wtedy powiedzenie: "Za Thugutta zrobili z orła koguta". Stanisław Thugutt był ministrem spraw wewnętrznych w rządzie Jędrzeja Moraczewskiego. Wyemitowano wtedy jeden lub dwa znaczki: z orłem bez korony. Rząd Moraczewskiego trwał krótko. Niemniej orzeł bez korony oddawał klimat tamtych dni.
Stanisław Thugutt, minister spraw wewętrznych w rządach Ignacego Daszyńskiego i Jędrzeja Moraczewskiego, w latach 1925-1926 wicepremier (Fot. PAP/Alamy) Barwy i symbole narodowe ustalono - tymczasowo - w ustawie z 1 sierpnia 1919 roku. Orzeł był krytykowany jako zbyt ciężki, historyczny, nieodpowiadający duchowi epoki. Miał złote szpony i koronę zamkniętą z krzyżykiem. W ustawie przywrócono również Chorągiew Rzeczypospolitej.
O Chorągwi było głośno także w ostatnich latach. O jej przywróceniu mówiono, chociażby przed obchodami 100. rocznicy odzyskania niepodległości, ale skończyło się na zapowiedziach.
Przypomnę, że prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski 22 grudnia 1990 roku przekazał insygnia władzy - Chorągiew Rzeczypospolitej (razem z pieczęciami i Orderem Orła Białego), gdy Lech Wałęsa obejmował urząd prezydenta. Chorągiew powinna zostać przywrócona, niezależnie od temperatury sporów politycznych. Brakuje nam symbolu, który by odpowiadał chorągwi prezydenckiej, jak ma to miejsce w USA czy we Francji.
Wracając jeszcze do godła - orzeł obecną formę uzyskał w 1927 roku...
Rozpisano wówczas konkurs. Wpłynęło ponad sto projektów, z których wyłoniono pracę prof. Zygmunta Kamińskiego. Komisja konkursowa, która wybierała wzór, dbała o jego funkcjonalność. O to, by proporcjami wpisywał się w pieczęcie urzędowe i monety. Mennica żądała takiego orła. Słowem, miał dobrze wpisywać się w okrąg. On nadal jest bardzo funkcjonalny. Zresztą przyzwyczailiśmy się do niego.
Obecnie trwają jednak pracę nad ustawą o symbolach narodowych.
W przypadku godła przygotowywane zmiany dotyczą prześwitów w koronie i złotych szponów. Wydaje się, że zmiany pod względem heraldycznym są potrzebne. Uporządkują pewne nieścisłości.
Zresztą wizerunek Orła Białego został de facto zmodyfikowany (korona i szpony) przez rząd Mateusza Morawieckiego, ale zmianę wprowadzono tylko w uprzywilejowanej grupie urzędów. Lepszy, bardziej złoty orzeł był dla ministrów, a dla nas pozostał ten ustawowy. Wszystko to pod hasłem ujednolicenia identyfikacji wizualnej administracji rządowej. Zapewne chodziło o koszty. Proszę pomyśleć: jeśli niebawem pojawi się nowa ustawa o barwach narodowych i o godle, to trzeba będzie wszystkie orły na nowo wydrukować bądź wyhaftować. To jest bardzo kosztowne.
Czy jest coś - poza wspomnianą Chorągwią - czego nam obecnie brakuje?
Przydałby się protokół flagowy w formie dokumentu. Niekiedy MON publikuje wskazówki, jak umieszczać flagę, jak ją łączyć z innymi flagami. Kiedy jest więcej flag, np. występują w okręgu, pojawiają się problemy. Przykładowo, przed hotelami flagi często rozmieszczane są fatalnie. Przydałby się poradnik, gdzie umieszczać flagę unijną, gdzie wojewódzką, miejską, zagraniczną, NATO itd. Taki dokument posiada wiele państw.
Kolejny problem: flagi, które możemy kupić, w mojej ocenie powinny być certyfikowane. Są kraje, które nie pozwalają na produkowanie flag poza swoimi granicami. ONZ ma wymóg, że każda flaga, żeby zachować odpowiedni odcień błękitu, musi być certyfikowana. W Polsce, podczas Euro 2012, w wielu sklepach można było natrafić na biało-różowe flagi wytwarzane w krajach azjatyckich.
Ponadto flaga powinna być czysta, wyprasowana. Co ważne, o fladze mówimy, gdy znajduje się na maszcie (inaczej jest to płachta materiału -red.).
Flaga Polski na maszcie (Fot. Adam Burakowski/East News) Co pana najbardziej irytuje?
Pisanie po fladze i barwach narodowych. Umieszczanie na nich napisów, np. politycznych czy związanych ze sportem, ale najgorsze są sytuacje, kiedy - podczas zawodów narciarskich - barwy narodowe, flagi leżą na śniegu; w dodatku topniejącym, niemalże w błocie. Marzę o tym, by prezydent, który jest obecny na takich zawodach, powiedział, by tego nie robić. Jeszcze się tego nie doczekałem.
Nadal widzimy też cięcie naszych barw narodowych przez przedstawicieli najwyższych władz podczas uroczystości otwierania wystaw, targów, nowych odcinków dróg, nowych oddziałów szpitalnych itp. To całkowicie niepotrzebne. Lepiej zastosować wstęgę o neutralnych barwach lub rozwiązać kokardę, ale nie tnijmy naszych barw narodowych na kawałki.
Nie tnijmy narodowych barw - apeluje dr Janusz Sibora (Fot. Dawid Wolski/East News) Flaga nie może dotykać ziemi. Sądziłem, że na stulecie odzyskania niepodległości napiszemy nowe przepisy protokolarne, ceremonialne i etykietalne, aby nie było wątpliwości. Takie regulacje ułatwiają współżycie, pozwalają unikać wiele kłopotliwych sytuacji. Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię.
Dzień Flagi przyjął się bardzo pozytywnie. Obudził rywalizację regionalną. Obywatele chcą pokazać: tutaj jest mój dom, moja flaga. Znam stoczniowca, młodego inżyniera, który kupił maszt i przed domem jednorodzinnym w Gdyni Orłowie zawiesza flagę. To jest przykład - szczególnie dla dzieci - autentycznego patriotyzmu. W całej Polsce wywieszamy flagi. Jest to element dumy narodowej.
Polacy bardzo lubią flagę z godłem na białym pasie. Mam z tym pewien kłopot. Z jednej strony jest to niepoprawne, bo formalnie ta flaga przeznaczona jest dla placówek dyplomatycznych, lotnisk, statków, kapitanatów portów. Z drugiej strony rozumiem, że obywatele ją lubią, bo ona jest dostojna. Może w nowej ustawie powinniśmy pozwolić na to, by można ją było (w świetle przepisów - red.) stosować alternatywnie.
Obecnie popularna jest tzw. odzież patriotyczna, na której pojawiają się symbole narodowe. Jak pan postrzega to zjawisko?
Jako modę. W tej materii trzeba mieć sporo smaku i wyczucia. A to nie jest proste. To jest trochę tak, jak z pudełkiem od zapałek z orzełkiem, które w okresie międzywojennym leżało na ulicy, w błocie. Podniósł je oficer. Rozpętała się dyskusja o tym, czy orzeł może być stosowany w takich przedmiotach. Obecnie - niestety - godło jest niszczone na każdej butelce wódki...
Nawiązuje pan do banderoli, przerywanej podczas otwierania butelki alkoholu.
W ten sposób niszczymy orła. Nasze godło. Czasem znak akcyzy jest tak źle naklejony, że można go odkleić - ale zazwyczaj orzeł podlega zniszczeniu. Przecież - jeśli szanujemy orła - można zastąpić ten znak m.in. symbolem ministerstwa, literkami, kodem - naprawdę na wiele sposobów.
Wróćmy do flagi. Wspomniał pan o tym, że powinna być czysta i wyprasowana. Czy są jeszcze inne żelazne zasady?
Po zmierzchu flaga powinna być oświetlona (jeśli nie ma takiej możliwości, należy ją zdjąć po zachodzie słońca - red.). W razie burzy i deszczu należy ją zdjąć. Po meczach zdarza się, że flagi (papierowe, plastikowe, z poliestru - red.) trafiają do pojemnika na śmieci albo są rozrzucone na ulicy. To pokazuje, że jest problem z niszczeniem zużytych flag.
W niektórych ministerstwach czy jednostkach wojskowych są specjalne piece, ale to są wyjątki. Uważam, że z jednakową troską należy dbać, by flaga była wyprasowana i czysta w momencie, gdy ją prezentujemy, jak i później. Nie możemy dopuszczać do tego, żeby była nieszanowana czy wręcz poniewierana.
Z dr. Januszem Siborą rozmawiał Łukasz Lubański, dziennikarz portalu PolskieRadio24.pl