Morderstwo na UW. Nagrywali zamiast pomagać? Prokuratura wyjaśnia

Śledczy ocenili zachowanie świadków ataku Mieszka R. na Uniwersytecie Warszawskim i umorzyli postępowanie w tej sprawie. Uznano, że nikt nie dopuścił się przestępstwa, a obecni na miejscu nie mieli realnej możliwości udzielenia skutecznej pomocy ani powstrzymania napastnika.

2026-05-04, 09:35

Morderstwo na UW. Nagrywali zamiast pomagać? Prokuratura wyjaśnia
Atak na UW. Prokuratura umarza wątek zachowania świadków. Foto: STACH ANTKOWIAK/REPORTER

Mieszko R. nie odpowie za śmierć portierki. Biegli orzekli niepoczytalność studenta

Prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego w Warszawie wniosek o umorzenie śledztwa dotyczącego Mieszka R., podejrzanego o brutalne zabójstwo na terenie Uniwersytetu Warszawskiego. Z opinii biegłych wynika, że w chwili popełnienia czynu 22-letni student był niepoczytalny. Śledczy wnioskują jednocześnie o zastosowanie wobec niego środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia w szpitalu psychiatrycznym.

Do zbrodni doszło na początku maja 2025 roku. Mieszko R., student Wydziału Prawa UW, zaatakował siekierą 53-letnią portierkę uczelni. Kobieta zamykała drzwi do Audytorium Maximum, gdy została napadnięta. Napastnik zadał jej liczne ciosy w głowę, szyję, tułów i ręce. Poszkodowana zmarła na miejscu w wyniku odniesionych obrażeń. Na pomoc kobiecie ruszył 39-letni pracownik Straży Uniwersytetu Warszawskiego. Również on został zaatakowany i ciężko ranny. W stanie ciężkim trafił do szpitala.

Mieszko R. usłyszał zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, znieważenia zwłok i usiłowania zabójstwa. Ponadto w dniu zatrzymania, w trakcie zakładania mu kaftana bezpieczeństwa ugryzł policjanta w nogę czym naruszył jego nietykalność cielesną.

Nagrywali zamiast pomagać? Prokuratura oceniła zachowanie świadków ataku

Po tragedii na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego do internetu trafiły drastyczne nagrania z miejsca zdarzenia. W przestrzeni publicznej pojawiła się fala krytyki pod adresem świadków, którym zarzucano, że zamiast reagować, rejestrowali przebieg ataku.

Kwestia zachowania świadków została objęta odrębnym śledztwem Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ. Badano dwa wątki: brak zawiadomienia o zabójstwie oraz nieudzielenie pomocy poszkodowanej. Początkowo postępowanie toczyło się równolegle do głównej sprawy, jednak po skierowaniu do sądu wniosku o jej umorzenie z uwagi na niepoczytalność sprawcy, zostało wyłączone do osobnego postępowania.

Jak przekazał w rozmowie z TVN24+ rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, 17 kwietnia 2026 roku śledztwo zostało umorzone, ponieważ nie stwierdzono znamion czynu zabronionego. Ustalono, że bezpośrednio po ataku wiele osób jednocześnie dzwoniło pod numer 112, informowało Straż Uniwersytecką i inne osoby, mając świadomość, że służby zostały już powiadomione.

- Z uwagi na okoliczności zabójstwa, w szczególności działanie przez sprawcę na widoku, w miejscu publicznym, w obecności wielu świadków, w ogóle nie jest prawdopodobne, by którakolwiek z osób będąca świadkiem zdarzenia mogła zrealizować znamiona przestępstwa z artykułu 240 paragraf 1 Kodeksu karnego, gdyż zanim zamknąłby się dla niej termin na powiadomienie służb - w przepisie mowa o "niezwłocznym" zawiadomieniu - to służby nie tylko wiedziały, że doszło do popełnienia przestępstwa, lecz zdążyły już ująć sprawcę na gorącym uczynku - wyjaśnił Piotr Antonii Skiba.

Prokuratura uznała, że te same argumenty przemawiają za umorzeniem wątku dotyczącego nieudzielenia pomocy. Jak wskazał rzecznik, część osób celowo rezygnowała z ponownego dzwonienia pod numer alarmowy, aby nie blokować linii, a inni pojawili się na miejscu, gdy było już jasne, że ofiara nie żyje.

Śledczy wykluczyli również, by ktokolwiek ze studentów miał realną możliwość powstrzymania napastnika. Przypomniano, że zgodnie z przepisami odpowiedzialność karna dotyczy tylko tych osób, które mogły udzielić pomocy bez narażania własnego życia.

Rodzina ofiary o drastycznych nagraniach

Pełnomocniczka bliskich zmarłej Małgorzaty D., mecenas Sylwia Piechocińska-Para z kancelarii MAPP Legal, przekazała TVN24+, że rodzina nie występowała dotąd na drogę cywilną w sprawie nagrań z miejsca zbrodni. Jak zaznaczyła, ich publikacja budzi wątpliwości - czym innym jest przekazanie materiału śledczym, a czym innym jego rozpowszechnianie w mediach społecznościowych.

Dodała również, że pojawiały się sygnały o prośbach wykładowców, by dokumentować zdarzenie, co później mogło pomóc organom ścigania i biegłym w ocenie sytuacji. Jak wskazała, nie zapadła jeszcze decyzja, czy zaskarżyć umorzenie wątków dotyczących nieudzielenia pomocy i niezawiadomienia służb. Kwestia ta ma zostać przeanalizowana wspólnie z rodziną pokrzywdzonej.

Reakcja władz UW na publikację filmów

Sprawą nagrań z miejsca zbrodni zajęły się także władze Uniwersytetu Warszawskiego. Jak ustalił TVN24+, rektor polecił rzecznikowi dyscyplinarnemu wszczęcie postępowania wobec jednego studenta.

Sprawa trafiła do komisji dyscyplinarnej, która zdecydowała o ukaraniu go upomnieniem. Decyzja zapadła 23 października 2025 roku. Jak podkreśliła rzeczniczka uczelni dr Anna Modzelewska, wobec żadnego innego studenta, doktoranta ani pracownika nie prowadzono podobnych postępowań.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio/TVN24+/nł

Polecane

Wróć do strony głównej