Wjechał w tłum w Lipsku. Policja szuka świadków i zabezpiecza ślady
Ulica w Lipsku na wschodzie Niemiec, na której 4 maja samochód wjechał w ludzi, pozostaje zamknięta. Policja zabezpiecza ślady i prosi świadków tragedii o zgłaszanie się. Dwie osoby zginęły, a trzy są w ciężkim stanie. Kilkudziesięciu poszkodowanych wymagało pomocy medycznej.
Adam Górczewski
2026-05-05, 12:57
Niemcy. Policja w Lipsku szuka świadków
Grimmaische Strasse jest zamknięta. Przecznicę dalej mieszkańcy Lipska i turyści układają wiązanki i znicze, żeby upamiętnić ofiary tragedii - 63-letnią kobietę i 77-letniego mężczyznę, którzy zginęli pod kołami samochodu prowadzonego przez 33-latka.
- Uważamy, że to czyn szaleńca. Nic nie wskazuje na motywację ideologiczną ani na jego współpracę z kimkolwiek - podkreśla Claudia Laube, stojąca na czele prokuratury Saksonii.
Podczas zatrzymania kierowca Volkswagena Taigo nie stawiał oporu. Jest mieszkańcem Lipska i obywatelem Niemiec. Dziennikarze MDR ustalili, że w niedzielę 3 maja, dzień przed tragedią wyszedł ze szpitalnego oddziału psychiatrycznego. Lokalne redakcje informują, że jest trenerem bokserskim, ma żonę i dziecko. Pracuje jako dozorca konserwator.
Jeszcze dziś - 5 maja - ma usłyszeć zarzuty podwójnego zabójstwa oraz usiłowania kolejnych.
- Wjechał w tłum w Lipsku. Prokuratura ujawnia, co kierowało sprawcą
- Strzelanina przy Białym Domu. Napastnik otworzył ogień do agentów Secret Service
- Wybuch w "stolicy fajerwerków" w Chinach. Są zabici i ranni
Źródło: Polskie Radio/Adam Górczewski/tw