Przymrozki w maju, a nawet później? Klimatolog wskazał najbezpieczniejszy okres w roku

Oziębienie w środku maja – określane jako "zimni ogrodnicy" i "zimna Zośka" – tylko potwierdza, że na ataki chłodu trzeba być w Polsce prawie zawsze przygotowanym. Według znawców istnieje małe okienko czasowe, kiedy przymrozki najmniej nam grożą.

2026-05-13, 08:10

Przymrozki w maju, a nawet później? Klimatolog wskazał najbezpieczniejszy okres w roku
"Zimni ogrodnicy" i "zimna Zośka" to obserwowany od pokoleń czas majowego ochłodzenia . Foto: Artur Szczepański/REPORTER

Święci od majowych temperatur

Ochłodzenie występujące w połowie maja jest zjawiskiem powszechnie znanym i głęboko zakorzenionym w tradycji. Trzy dni, w których należy spodziewać się odczuwalnych spadków temperatury, nazwano "zimnymi ogrodnikami". Osobno zaś, jako dzień czwarty i wielki finał majowego ziąbu, wyróżniono "zimną Zośkę".

Kiedy te zjawiska występują i kto się kryje pod ich określeniami?

"Zimni ogrodnicy" przypadają 12, 13 i 14 maja. Dzięki tradycji ludowej – która obserwację zjawisk pogodowych często wiązała z kalendarzem kościelnych świąt – patronują tym dniom św. Pankracy (12.05), św. Serwacy (13.05 i św. Bonifacy (14.05). Za "zimną Zośką" z kolei (15.05) stoi święta patronka tego dnia: Zofia, rzymska męczennica z III/IV wieku.

Święci ci, Zofia i jej majowi poprzednicy o pięknych imionach, nie mieli za życia wiele wspólnego z osobliwościami pogodowymi. Los chciał, że zjawisko klimatyczne z drugiej dekady maja przypadło właśnie w te, a nie inne dni. I tak Pankracy, Serwacy, Bonifacy oraz Zofia stali się, mocą ludowo-religijnej wyobraźni, współodpowiedzialni za majowe temperatury.

"Przed Pankracym nie ma lata, po Bonifacym mróz odlata", głosiło z nadzieją jedno z dawnych przysłów. Inne przypisywało niesfornym świętym niechęć do upraw: "Pankracy, Serwacy i Bonifacy – źli na ogrody chłopacy". Bywały jednak i przysłowia krótkie, a poetyckie: "Św. Zofija kwiatki rozwija".

Józef Chełmoński, "Przed burzą" (szkic), ok. 1896 r. Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie/domena publiczna Józef Chełmoński, "Przed burzą" (szkic), ok. 1896 r. Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie/domena publiczna

Skąd te przymrozki?

Wróćmy jednak do rzeczywistości empirycznej. Co wiemy o tym majowym oziębieniu? – Jest to pewna powtarzalność, która dotyczy całego układu klimatycznego środkowej Europy – mówił w Polskim Radiu w 2022 roku Wojciech Czarnecki z Centrum Hydrometeorologii Sił Zbrojnych RP. Chodzi o cykliczną, przypadającą najczęściej w środku maja, zmianę cyrkulacji powietrza,  napływ zimnych mas powietrza z północy.

– Mimo tego, że będzie słońce (przeważnie bowiem masy powietrza z północy spowodowane są układami wysokiego ciśnienia, stąd słoneczna pogoda), w nocy następuje gwałtowny spadek temperatury. Słońce nie jest w stanie nagrzać powietrza do odpowiednio wysokiej temperatury, gleba również nie jest dostatecznie nagrzana, aby utrzymać ciepło. Stąd szybkie odparowanie ciepła powoduje, że w godzinach czwarta-szósta rano mamy przygruntowe przymrozki – opowiadał badacz.

"Generalnie wtedy nie występują"

Wojciech Czarnecki podkreślał jednocześnie, że polski klimat, ze względu na geograficzne uwarunkowania naszego kraju, określany jest jako "umiarkowany, zmienny". Innymi słowy: jest nieprzewidywalny. – Jedyną masą powietrza, która nie napływa na obszar Polski, jest powietrze równikowe. Wszystkie inne masy powietrza do nas docierają – zaznaczył Wojciech Czarnecki.

Ta nieprzewidywalność i zmienność oznacza, że majowe ochłodzenie niekoniecznie musi dokładnie wypaść w dniach wspominanych wyżej "zimnych ogrodników" (nie musi też towarzyszyć temu słoneczna pogoda). Ale prawdopodobieństwo, że przypadnie w maju, jest wielkie. – Zbadano stuletnią serię. W przeciągu od 1 do 25 maja przymrozki wystąpiły w 95 procentach przypadków – przywoływał Wojciech Czarnecki historyczne badania.

Kiedy zatem możemy w Polsce czuć się bezpieczni i nie obawiać się, w końcu, przymrozków? – Czasem, w którym przymrozki w Polsce generalnie nie występują, jest lipiec i pierwsza dekada sierpnia – oszacował klimatolog.

Wyjątkowo zimne maje (później też)

O tym, że maj potrafi być miesiącem przymrozkowym, świadczą przekazy historyczne. Niestety dowodzą one, że również czerwiec może przynieść uderzenie wielkiego chłodu.

Pod koniec XVII wieku przymrozki w Krośnie pojawiły się pod koniec czerwca (przynajmniej, jak chcą źródła, wygubiły ówczesną plagę: szarańczę).

Z kolei w 1834 roku "Gazeta Lwowska" donosiła: "po gorącu pogoda w ostatnich dni maja jeszcze dziwniej się zmieniła. Nastały dni pochmurne z wiatrami zachodniemi i północnemi, czasami z gwałtownemi deszczami przemijającemi. W górach śnieg spadł, poczem u nas nastąpiły szrony i przymrozki, a ciepłomierz spadł dnia 2 czerwca na dwa stopnie niżej zera. Tego dnia był ostatni i największy mróz, który w ogrodach i na polach wiele zrządził szkody".

W 1866 roku natomiast zima zapanowała w ostatnich dniach maja w rejonie Zamościa. "W zeszłym tygodniu mieliśmy obfite śniegi, a w nocy tęgie przymrozki, tak że warzywa, szczególnie fasola i wcześnie sadzone kartofle, zupełnie wymarzły; ozimina także ucierpiała", pisał "Kurier Warszawski".

"Między 19-20 maja z wiatrem północnym i pogodnym niebem w nocy ścisnął mróz minus 5 stopni", notował w roku 1876 Kajetan Kraszewski, astronom i meteorolog z Romanowa Podlaskiego. 34 lata później przełom maja i czerwca też był mało wiosenny: "W początku czerwca (…) miejscami wystąpiły nocne przymrozki i szron", donosiła "Gazeta Warszawska".

Na koniec dorzućmy jeszcze tę pełną zawodu informację z 1920 roku: "Maj nieszczególnie się spisuje", ubolewał "Dziennik Bydgoski". "Od kilku dni mamy powietrze dość suche i niezbyt ciepłe, a nocami silne przymrozki".

Źródło: Polskie Radio/jp

Ryszard Girguś, "Wyjątki ze źródeł historycznych o nadzwyczajnych zjawiskach hydrologicznych i meteorologicznych na ziemiach polskich w latach 1601-1920", IMGW-PIB we współpracy z Polskim Towarzystwem Geofizycznym, Warszawa 2022.

Polecane

Wróć do strony głównej