Katastrofa rosyjskiego statku. CNN: na pokładzie były reaktory

Rosyjski statek Ursa Major, który zatonął na Morzu Śródziemnym pod koniec 2024 roku prawdopodobnie przewoził dwa reaktory jądrowe dla Korei Północnej - to ustalenia dziennikarskiego śledztwa przeprowadzonego przez CNN. Według stacji statek mógł zatonąć w wyniku interwencji zachodnich wojsk. Jednostka uległa serii eksplozji niespełna 100 km od hiszpańskiego wybrzeża. 

2026-05-13, 11:44

Katastrofa rosyjskiego statku. CNN: na pokładzie były reaktory
Śledztwo dziennikarskie CNN ujawniło szczegóły zatonięcia rosyjskiego statku Ursa Major. Foto: HANDOUT/AFP/East News

Dziwne manewry wojskowe wokół wraku

Według CNN wiele wskazuje na to, że Zachód chciał uniemożliwić Rosji wysłanie technologii nuklearnej do Korei Północnej. Stacja wiąże owianą tajemnicą misję Ursa Major z wysłaniem wojsk przez Pjongjang na pomoc Rosjanom walczącym w Ukrainie. 

Spekulacje na temat zatonięcia okrętu podsycają niedawne działania wojskowe wokół miejsca, gdzie statek zatonął. Amerykańskie samoloty, służące do wykrywania śladów promieniowania, przelatywały nad tym obszarem dwukrotnie na przestrzeni ostatniego roku. 

Zresztą zaledwie tydzień po zatonięciu jednostki, w jej sąsiedztwie, operował rosyjski okręt wojskowy. Zbiegło się to w czasie z kolejnymi eksplozjami, wykrytymi przez hiszpańskie sejsmografy. Wydarzenia, które doprowadziły do katastrofy rosyjskiego statku pozostają niejasne. Ustalenia hiszpańskich śledczych wskazują, że do katastrofy mogło doprowadzić użycie rzadko spotykanego typu torpedy.  

Co transportowała Ursa Major?

Zanim jednostka zatonęła, 2 grudnia 2024 roku przypłynęła do portu w Ust-Łudze, a następnie do kontenerowi w Sankt Petersburgu. Oficjalnie miała transportować do Władywostoku puste kontenery, dwa dźwigi, oraz dwie pokrywy włazów. Dwa miesiące wcześniej właściciel statku - firma Oboronlogistics - poinformowała o uzyskaniu licencji na transport materiałów jądrowych

Pod koniec grudnia portugalska Marynarka Wojenna namierzyła Ursę Major na swoich wodach terytorialnych pod eskortą wojskowych okrętów "Iwan Grien" i "Aleksander Otrakowski". Kilka godzin później jednostka znajdowała się już na wodach hiszpańskich, gdzie gwałtownie zwolniła. To skłoniło tamtejsze służby do wywołania jej przez radio, aby sprawdzić, czy załoga nie potrzebuje pomocy. W odpowiedzi ratownicy usłyszeli, że wszystko jest w porządku. 

Wybuchy na pokładzie

Następnego dnia Ursa Major zboczyła z kursu i wezwała pilną pomoc. Na pokładzie miało dojść do serii eksplozji, w wyniku których śmierć poniosło dwóch członków załogi. Statek przechylił się i nie był w stanie kontynuować podróży. 14 pozostałych Rosjan ewakuowano łodzią ratunkową. W pobliże uszkodzonego statku wysłano również hiszpański okręt wojskowy, jednak spotkało się to z reakcją eskortujących go rosyjskich jednostek, które nakazały utrzymanie odległości 2 mil morskich. 

Służby ratunkowe Hiszpanii mimo tego wysłały helikopter w celu sprawdzenia, czy na pokładzie nie ma rozbitków. Uszkodzony statek był stabilny - nic nie wskazywało na to, że grozi mu zatonięcie. Późnym wieczorem "Iwan Grien" wystrzelił flary nad miejscem zdarzenia, a chwilę potem nastąpiły cztery kolejne eksplozje

Kapitan ujawnił, co było ładunkiem

Ursa Major zatonęła, ale to nie wszystko. Kolejny rosyjski okręt pojawił się w tym miejscu tydzień później. Sejsmografy wykryły cztery kolejne wybuchy. Wówczas jeszcze nikt nie wiedział o nuklearnym ładunku. Dopiero zeznania kapitana ujawniły, co przewożono na pokładzie. Wspomniane pokrywy włazów w rzeczywistości były elementami reaktorów jądrowych, używanych w okrętach podwodnych o napędzie atomowym. Dowódca Ursy Major twierdził, że nie zawierały paliwa jądrowego, ale nie miał na to dowodów. 

Rzekoma misja do Władywostoku mogła być więc przykrywką. Zresztą kapitan spodziewał się, że zostanie skierowany do północnokoreańskiego portu Rason. Ponadto - gdyby chodziło o transport ładunku wymienionego w oficjalnych dokumentach, Rosja mogłaby wykorzystać sieć kolejową. Rejs dookoła świata w tym celu jest mało prawdopodobny. Z kolei transportowane dźwigi miały posłużyć do rozładowania wyjątkowo delikatnych elementów. 

Gdzie są czarne skrzynki?

Hiszpański rząd w dość oszczędnej informacji przekazanej w parlamencie poinformował, że wrak spoczywa na głębokości 2,5 km, a wydobycie z niego czarnych skrzynek wymaga znacznych nakładów i jest obarczone ryzykiem. Skoro jednak na pokładzie nie było paliwa jądrowego, to - według ekspertów - niebezpieczeństwo nie było wyjątkowo duże. 

Rozmówca CNN - były kapitan hiszpańskiej floty handlowej - uważa, że ktoś wydobył rejestratory z Ursy Major. - Obecnie czarne skrzynki zazwyczaj wypływają na powierzchnię z lokalizatorem, dzięki czemu można je znaleźć w razie wypadku. Myślę, że ktoś ma czarną skrzynkę. Ale nie wiemy, czy to Hiszpania, czy sami Rosjanie ją zlokalizowali - wskazał. 

Amerykańskie wojsko przeprowadziło dwie misje w rejonie zatonięcia jednostki - jedną w sierpniu 2025 roku i kolejną w lutym 2026 roku. Obejmowały one przelot nad tym obszarem samolotu WC135-R z bazy w Nebrasce, który służy do wykrywania materiałów jądrowych. Rzecznik bazy nie podał szczegółów dotyczących tych lotów. Nie są znane również ich wyniki, więc nie wiadomo, czy wykryto jakiekolwiek skażenie. 

Niepokojące doniesienia z Pjongjangu

W grudniu 2025 roku - rok po zatonięciu Ursy Major - Kim Dzong Un fotografował się przy nowym okręcie - według oficjalnych przekazów - o napędzie atomowym. Kadłub był zamknięty, więc nie ma potwierdzenia tych informacji. Jeśli jednak Pjongjang otrzymał od Rosji technologię atomową, to byłby to niepokojący sygnał dla państw regionu. 

Wiadomo również, że Korea Północna namawiała Rosję do podzielenia się wiedzą w tym zakresie - niejako w zamian za wysłanie do Ukrainy 10 tys. żołnierzy. Według CNN transportowane reaktory to prawdopodobnie modele VM-4SG, powszechnie stosowane w okrętach podwodnych Moskwy. Kwestia tego, czy mogło dojść do skażenia po zatonięciu Ursy Major, opiera się na kluczowym czynniku. Jeśli reaktory były nowe, to prawdopodobnie nie zawierały paliwa. Jeśli zaś były używane, to z całą pewnością były radioaktywne

Co zatopiło statek?

Zatonięcie Ursy Major - według ustaleń - spowodowała superkawitacyjna torpeda typu Barracuda. Dysponuje nią jedynie kilka krajów - Stany Zjednoczone, kilka państw NATO, Rosja, oraz Iran. Pocisk cechuje się ogromną prędkością, osiąganą dzięki wypuszczanemu przed siebie strumieniowi powietrza, który zmniejsza opór wody. Część ekspertów wskazuje jednak, że uszkodzenia jednostki sugerują użycie miny kumulacyjnej. 

CNN prosiło o komentarz przedstawicieli Pentagonu, armii rosyjskiej, hiszpańskiej oraz brytyjskiej. Wszyscy odmówili. Urzędnicy ds. bezpieczeństwa określali okoliczności zatonięcia statku jako "dziwne", a wnioski hiszpańskiego śledztwa jako "naciągane". Nie ma jednak alternatywnego wyjaśnienia dla pierwszych eksplozji na pokładzie Ursy Major, ani ostrej reakcji rosyjskiego wojska. 

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio/CNN/egz

Polecane

Wróć do strony głównej