Protest "Solidarności" ws. Zielonego Ładu. "Nie jest to ważny głos"
W środę związkowcy "Solidarności" przyjechali do Warszawy, by wyrazić swój sprzeciw wobec Zielonego Ładu. - Nie jest to ważny głos, ponieważ "Solidarność" przewodniczącego Dudy jest od wielu lat przybudówką Prawa i Sprawiedliwości. To nie jest jakaś tajemnica. Widzimy, że jest to zbieżne z pomysłem referendalnym prezydenta i widać, że te rzeczy są po prostu ustalane wspólnie - stwierdził w Polskim Radiu 24 Jan Rojewski.
2026-05-20, 16:30
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Związkowcy z NSZZ "Solidarność" wzięli udział w antyrządowej manifestacji przeciwko Zielonemu Ładowi
- Jednym z postulatów protestujących jest przeprowadzenie ogólnopolskiego referendum w tej sprawie
- Zdaniem Rojewskiego związkowcy mają zaburzoną optykę wobec unijnej polityki klimatycznej
Do Warszawy z całej Polski zjechały autokary wypełnione związkowcami z "Solidarności", którzy wzięli udział w manifestacji pod hasłem "Razem Dla Polski i Polaków". Głównym tematem protestu był sprzeciw wobec unijnej polityki klimatycznej i wprowadzenia Zielonego Ładu. Jego oponenci domagają się przeprowadzenia ogólnopolskiego referendum w tej sprawie, co jest wyrazem wsparcia wobec inicjatywy Karola Nawrockiego, który złożył już wniosek do Senatu o jego organizację.
Gość Polskiego Radia 24 przyznał, że manifestacja nie jest istotnym głosem sprzeciwu wobec rządu premiera Donalda Tuska, ponieważ "Solidarność" od wielu lat jest "przybudówką Prawa i Sprawiedliwości". - Oczywiście nie bronię związkowcom prawa do własnej optyki, ale mam wrażenie (…), że ta optyka jest nieco zaburzona i oni są w większości niedoinformowani. Nie wiedzą, czym jest tak naprawdę Zielony Ład. Mówienie, że przez Zielony Ład jest cokolwiek zamykane, to gigantyczne uproszczenie ekonomiczne - tłumaczył.
Posłuchaj
Wysokie koszty. "Zielony Ład nie ma tutaj nic do rzeczy"
Rojewski podkreślił, że polska energetyka przez lata była oparta na węglu, co miało dawać obywatelom poczucie bezpieczeństwa. - Ale dzisiaj oznacza wysokie koszty emisji, plus są stare bloki. Utrzymanie tego wszystkiego jest bardzo drogie, również ze względu na wynagrodzenia. To są powody tego, że energia elektryczna jest droga, a Zielony Ład nie ma tutaj absolutnie nic do rzeczy - zwrócił uwagę.
Publicysta dodał, że Polska bogaciła się na krytykowanym przez środowisko związkowców Europejskim Systemie Handlu Uprawnieniami do Emisji (ETS). - Tylko, że środki, które Polska uzyskała za sprzedaż tych uprawnień do emisji CO2, miały być przeznaczone na modernizację naszej energetyki, a były gdzieś przejadane. Pieniądze nie były znaczone, nie wiemy, na co rząd Prawa i Sprawiedliwości je wydawał, ale generalnie gdzieś zniknęły - wskazał. - W tym momencie to jest obudzenie się post factum, mimo że od początku wiedzieliśmy, jakie będą warunki gry oraz że te pieniądze mają być przeznaczone na modernizację energetyczną - kontynuował.
Plan na odzyskanie władzy?
Jak zaznaczył gość audycji, Zielony Ład jest dla Polski szansą. - Prawica i "Solidarność" robią z tego swego rodzaju chochoła, który ma pomóc prawicy w odzyskaniu władzy w wyborach za dwa lata. To może nie być takie proste, bo w podobne tony uderzają też inne partie prawicowe, w tym te skrajne i one mogą być wiarygodniejsze w tym przekazie niż Prawo i Sprawiedliwość, które jednak przez lata utrzymywało, że Unia jest zła, ale musimy w niej być. Teraz pojawiły się na scenie ugrupowania, które jednoznacznie mówią, że musimy opuścić Unię Europejską i myślę, że one będą dla wyborców bardziej wiarygodne - podsumował.
- Spór o stołówkę na UW. Uczelnia mówi o wandalizmie
- Strajk w Dino Polska bez referendum? Związkowcy idą na noże
- Suicydolożka: dzieciństwo skończyło się wraz z rozwojem technologii
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Ewa Wasążnik
Opracowanie: Dominika Główka