Zmuszać do pracy?!

Rośnie liczba osób, które nie pracują lub w ogóle nie starają się o znalezienie zatrudnienia. Bardziej opłacalne jest dla nich życie na koszt państwa i rodziny.

2013-10-09, 21:22

Zmuszać do pracy?!
. Foto: flickr/Jeezny

Posłuchaj

10.10.13 Izabela Kielczyk i Dominik Owczarek o bezrobotnych, którzy nie szukają pracy
+
Dodaj do playlisty

Na taką tendencję wskazuje „Diagnoza Społeczna 2013”. Wedle badania co druga osoba niepracująca w latach 2011–2013 w ogóle nie starała się o zatrudnienie. To więcej niż w latach poprzednich. Wzrost liczby biernych zawodowo dotyczy głównie osób po pięćdziesiątce. Tendencja ta wynika ze zmiany podejścia Polaków do kwestii zatrudnienia, a także zaistnienia kryzysu ekonomicznego. Wskaźniki gospodarcze są co prawda dodatnie, ale społeczne stały się ujemne.

- Kryzys widać w kategoriach społecznych i przejawia się wzrostem bezrobocia. Jednocześnie ofert pracy wcale nie jest więcej. Zwiększyła się także liczba osób korzystających ze świadczeń społecznych. Dane GUS pokazują również wyższy poziom biedy ekstremalnej. Te wskaźniki kryzysu społecznego przekładają się na postawy społeczne. W momencie gdy praca jest dobrem ograniczonym, ludziom spada motywacja do poszukiwania zatrudnienia i korzysta się z pomocy państwa oraz rodziny – wyjaśniał w PR24 Dominik Owczarek, Instytut Spraw Publicznych.

Każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie, ponieważ każda grupa posiada inną motywację, która powoduje zaniechanie poszukiwań pracy. Po wielu nieudanych próbach znalezienia zatrudnienia wiele osób poddaje się i pozostaje na „garnuszku” państwa.

- Najgorsze co mogą zrobić osoby bezrobotne, to uwierzyć, że nie mają już szans. Do tego dochodzi przyzwyczajenie, że rodzina będzie nas utrzymywać. W tym wypadku rośnie zjawisko tzw. wyuczonej bezradności, czyli braku wpływu na jakiekolwiek zdarzenia, ponieważ cokolwiek się zrobi i tak zakończy się to porażką. Bardzo ważna jest rola rodziny, która we właściwym momencie taką bierna osobę zmusi do działania. Ludzie często lubią grać taką ofiarę, ponieważ dostają wszystko z zewnątrz – tłumaczyła w PR24 Izabela Kielczyk, psycholog biznesu.

Zwiększająca się grupa nieaktywnych zawodowo to strata dla budżetu państwa. Kosztowni są ci, którzy są zarejestrowani w pośredniakach, ale do pracy iść nie chcą. Rozwiązaniem byłoby rozdzielenie w urzędzie tych, którzy chcą podjąć zatrudnienie od pozostałych. Prace nad właściwą regulacją trwają w Ministerstwie Pracy od ponad roku, ale nie udało się wypracować optymalnego rozwiązania.

PR24/Grzegorz Maj

Polecane

Wróć do strony głównej