Polski bohater z europejskiego rodu. "Zamiast pałacu został mu tapczan"
Józef Czapski miał tytuł hrabiowski, choć nie używał go, nie znosił arystokratycznego snobizmu. Do historii przeszedł jako świadek straszliwych wydarzeń XX wieku, a przy tym malarz i pisarz.
Portret Józefa Czapskiego na tle odtworzonego pokoju artysty z Maisons-Laffitte (Pawilon Józefa Czapskiego w Krakowie)/ Foto: East News/Marek Lasyk/Reporter
Omówienie
Józef Czapski pochodził z arystokratycznego rodu o złożonych europejskich korzeniach.
Malarz traktował swoje dziedzictwo przede wszystkim jako kapitał kulturowy oraz moralne zobowiązanie.
Po utracie rodzinnego majątku w Przyłukach przeszedł długą i dramatyczną drogę – by na wiele dekad, aż do śmierci, zamieszczać w skromnym pokoju w Maisons-Laffitte.
Mieć taką rodzinę
Dziadek od strony matki – ambasador Austrii w Petersburgu, wcześniej w Sztokholmie. Brat matki – premier rządu austriackiego przy habsburskim dworze.
Dziadek od strony ojca – wysoki urzędnik na dworze cara Rosji, wicegubernator Petersburga, kolekcjoner i uczony. Pradziadek – szambelan na dworze króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Wśród przodków i powinowatych z tej linii znajdowali się też m.in. uczestnik wojen napoleońskich, oficer z Virtuti Militari; bliski współpracownik carycy Katarzyny II (kierował ratyfikacją I rozbioru Polski), a także (daleki kuzyn, siostrzeniec babci) współpracownik Lenina, następca Lwa Trockiego na stanowisku ludowego komisarza spraw zagranicznych sowieckiej Rosji.
"Co wuj, to przyjaciel Mickiewicza i Tocqueville’a, jeśli nie wróg Bismarcka; co ciotka, to uczennica Chopina, co kuzynka, to właścicielka Duino z Elegii Rilkego, co dziadek, to protektor Marii Duplessis – Damy Kameliowej". Tak o tej wielonarodowej konstelacji – bo i polskiej, i niemiecko-bałtyckiej, i austriacko-czeskiej – pisał Konstanty Jeleński.
130. rocznica urodzin
3 kwietnia 1896 roku w Pradze, w pałacu rodu Thunów (miał ponoć 100 gościnnych pokojów) nieopodal zamku na Hradczanach przyszedł na świat Józef Emeryk Ignacy Antoni Franciszek de Paula Maria, hrabia Hutten-Czapski. Jak miało pokazać jego życie, z tego całego katalogu imion i tytułów będzie korzystał w bardzo okrojony sposób.
Co wuj, to przyjaciel Mickiewicza i Tocqueville’a, jeśli nie wróg Bismarcka; co ciotka, to uczennica Chopina.
Matką chłopca była Józefa Leopoldyna z hrabiów Thun-Hohenstein. Arystokratka austriackiego pochodzenia (według domowej nauczycielki Józefa: "czysta Niemka"), sama określająca się jako Czeszka, ale z wyboru: Polka. "Mama, mając lat dwanaście, postanowiła wyjść za Polaka, bo Polska to kraj nieszczęśliwy, a poślubiwszy Polaka, stała się Polką", napisała Maria Czapska, siostra Józefa, w książce "Europa w rodzinie".
Tym Polakiem był Jerzy hrabia Hutten-Czapski. Jego przodkowie, ród szlachecki herbu Leliwa, pochodzili z Pomorza, nazwę swoją zawdzięczali wsi Czaple, a przydomek (to z kolei rodowa legenda) miał się wywodzić od niemieckiego rycerza Henryka von Huttena (X w.). Dzięki koligacji z potężnymi Radziwiłłami Czapscy osiedlili się na ziemi mińskiej oraz na Wołyniu. W 1872 roku hrabia Emeryk Czapski, ojciec Jerzego, kupił w Przyłukach, nieopodal Mińska, pałac. Tu Józef Czapski spędził dzieciństwo.
Emeryk Hutten-Czapski, dziadek Józefa Czapskiego/ Foto: Polona
Nie upiększać przeszłości
Kiedy w 1989 roku 93-letni Józef Czapski znalazł się w szpitalu po niefortunnym upadku (potknął się na schodach o psa w domu paryskiej "Kultury"), przyznawał, że nie mógł sobie przypomnieć, jak wygląda pokój, w którym mieszka. Ale doskonale pamiętał szczegóły dawno utraconego pałacu w Przyłukach. "Niebezpiecznie jest mitologizować takie powroty w przeszłość", mówił wówczas swojemu przyjacielowi Wojciechowi Karpińskiemu. I dodał: "Świadome upiększanie przeszłości mi nie grozi".
Potwierdzeniem tym słów mogą być choćby fragmenty wywiadu rzeki, który z Józefem Czapskim przeprowadził Piotr Kłoczowski. "Przyłuki to był bardzo białoruski lud, żyliśmy bardzo wyobcowani", mówił tam Czapski. Albo wspominał podrzędną pozycję dziecka w ówczesnej społeczno-rodzinnej hierarchii ("dziś dzieciom jest o niebo lepiej", zaznaczał). Nie ukrywał również, że relacje właściciela Przyłuk z carskim systemem były, z powodów pragmatycznych, bliskie ("ojciec miał duży majątek (…) i miał całe swoje stosunki w Petersburgu, których właściwie porządni Polacy nie powinni byli mieć").
Jednocześnie Józef Czapski – siedemdziesięcio- czy dziewięćdziesięcioletni – będzie z czułością przywoływać swój dawno utracony rodzinny dom. Chwile czystego szczęścia i wszechogarniającego bezpieczeństwa.
– Przyłuki to było nasze szczęście, byliśmy tam szczęśliwi: jeździliśmy konno, graliśmy w tenisa, robiliśmy spacery – opowiadał sam Józef Czapski w 1988 roku w Radiu Wolna Europa. – Sam dom był duży, nazywało się go pałacem, ale [nie był aż taki], jaki bywają pałace we Francji. Ładnie zbudowany, w stylu takim nibyangielskiego gotyku.
Widok pałacu w Przyłukach od strony stawów i ogrodu, akwarela Napoleona Ordy, 1872-1883 r./ Foto: Wikipedia
Wśród rodzinnych wspomnień Józefa Czapski wyróżnia się to związane z matką. Kilkuletni Józio na dywanie w ciemne desenie, bawiący się klockami, u stóp mamy siedzącej przy czerwonym biurku. Blask słońca w jej złotorudych włosach. Jej broszka przypięta do sukni. Zapach hiacyntów w wazonie.
Józefa Thun-Hohenstein zmarła w wieku 36 lat, osierociła siedmioro dzieci, w tym 7-letniego Józefa.
Nie znosił snobizmu
– On bardzo sobie cenił to dziedzictwo. Był świadom tego, że dziedzictwo jakoś człowieka określa – mówił o genealogii Józefa Czapskiego Henryk Woźniakowski, również należący do kręgu rodzinnego Czapskich. – Ale był absolutnie człowiekiem antysnobistycznym i zupełnie go nie interesowały te parantele i pokrewieństwa w sensie sfer społecznych i znaczenia klasowego. Interesowały go od strony przede wszystkim kulturowej. On na to dziedzictwo patrzył jako na pewien kapitał, z którego można korzystać, który coś oznacza, który przede wszystkim niesie ze sobą jakąś formę zobowiązania.
Przyłuki to było nasze szczęście, byliśmy tam szczęśliwi: jeździliśmy konno, graliśmy w tenisa, robiliśmy spacery
To był, w takim ujęciu, dla Józefa Czapskiego najważniejszy kapitał, największe dziedzictwo. I jedyne.
– Po traktacie ryskim, po pokoju zawartym z Rosją bolszewicką, ta część Mińszczyzny, w której znajdowały się majątki Czapskich, została po stronie sowieckiej – tłumaczył Henryk Woźniakowski. – Ojciec Józefa, który był majętnym człowiekiem, nagle został bez niczego, w gruncie rzeczy na łasce swoich zięciów.
Komitet Paryski, studenci Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, trzeci od lewej: Józef Czapski, 1925 r./ Foto: Polona
"Gdzie są pana krowy?"
Kiedy w latach 20. XX w. Józef Czapski, początkujący adept malarstwa, przyjechał po raz pierwszy do Paryża, wynajmował lokum u niejakiej pani Lapersonne. Paryżanka, skąpa bardzo, dowiedziała się któregoś razu, że rodzic jej skromnego klienta z Polski był zamożny, miał między innymi około trzystu krów. "Ilekroć później spotykała brata, zagadywała go z politowaniem: et vos vaches, M. Chaspi (tak sobie przekręciła nazwisko)... vos vaches, où sont elles?! (Pana krowy, gdzie są pana krowy?!)", wspominała Maria Czapska tę anegdotyczną, wiele jednak mówiącą historię.
Zygmunt Waliszewski, portret Józefa Czapskiego (fragm.), ok. 1924 r./ Foto: Muzeum Narodowe w Warszawie/domena publiczna
"Ojciec Czapskiego posiadał ogromny majątek pod Mińskiem, pałac w Przyłukach, służbę, powozy, drzewa, lasy, pola, jarzyny i róże. Józio miał tylko tapczan", dopowiadał Adam Zagajewski w szkicu o życiu Józefa Czapskiego. Ten tapczan stanowił centrum małego pokoju Józefa Czapskiego w domu paryskiej "Kultury". Mieszkał tam od powojnia, przez pół wieku.
"Od pałacu w Przyłukach do skromnego tapczanu w pokoju na pierwszym piętrze domu w Maisons-Laffitte", dodawał Adam Zagajewski, "od dawna fascynuje mnie ta wędrówka, ta zmiana, ta deklasacja, która przyniosła piękne rezultaty".
Od pałacu w Przyłukach do skromnego tapczanu w pokoju na pierwszym piętrze domu w Maisons-Laffitte.
Ocalenie od śmierci
Życie dopisało niesamowitą, dramatyczną historię do tematu "Józef Czapski i arystokracja".
Po wybuchu II wojny, we wrześniu 1939, major Józef Czapski (oficer rezerwy) należał do szwadronu rezerwowego 8. Pułku Ułanów stacjonujących na granicy województwa lwowskiego – tam został wzięty do sowieckiej niewoli. Wraz z tysiącami innych żołnierzy umieszczono go w obozie w Starobielsku.
Ocalał z masakry katyńskiej, jako jeden z niewielu. Dopiero 94-letni, na 3 lata przed śmiercią, dowiedział się, że skreślono go z listy śmierci po interwencji ambasady niemieckiej. Do niej zwracali się o pomoc w wydobyciu Józefa Czapskiego, polskiego hrabiego, członkowie europejskiej arystokracji, m.in. hrabia Ferdynad de Castel.
Źródło: PolskieRadio24.pl/Archiwum Polskiego Radia: audycja Doroty Gacek z cyklu "Tworzyć, pamiętać, być" - "Rok Józefa Czapskiego" (2026), archiwum Rozgłośni Polskiej RWE. Maria Czapska, "Europa w rodzinie. Czas odmieniony", Kraków 2014; Józef Czapski, "Świat w moich oczach", rozmowy przeprowadził Piotr Kłoczowski, Warszawa 2024; K. Jeleński, "Dział wód, o Europie w rodzinie Marii Czapskiej", "Kultura" 1971/4; Adam Zagajewski, "Najwyższy człowiek świata", red. A. Franaszek, Kraków 2023; Eric Karpeles, "Prawie nic. Józef Czapski. Biografia malarza", Gdańsk 2025.
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Jacek Puciato jest redaktorem serwisu PolskieRadio24.pl poświęconego tematyce historycznej. W mediach pracuje od ponad 15 lat. Na portalu przygotowuje materiały popularnonaukowe dotyczące m.in. historii literatury, filozofii i sztuki, a także te związane z edukacją. Opracowuje i publikuje nagrania z Archiwum Polskiego Radia.