Butelkomaty wychodzą ze sklepów. Zwrot kaucji na osiedlu, dworcu i plaży
Na osiedlach, dworcach, plażach, a nawet w biurach zaczynają pojawiać się butelkomaty. Stawiać mogą je miasta, gminy i przedsiębiorcy.
Butelkomat stojący na chodniku przed sklepem Intermarche/ Foto: Artur Szczepanski/REPORTER/East News/East News
Omówienie
Butelkomaty będą coraz częściej instalowane poza sklepami, na przykład na osiedlach, dworcach czy plażach.
Samorządy i zakłady pracy mogą samodzielnie stawiać własne automaty, co nie tylko ociepla ich wizerunek i ułatwia życie mieszkańcom.
Odbieranie butelek kaucyjnych może być opłacalne - właściciele automatów dotają taką samą opłatę operacyją (handling fee), jaka obowiązuje wielkie sieci handlowe.
Odzyskanie kaucji może być tak proste jak wyniesienie śmieci. Coraz częściej słyszy się o butelkomatach, które będą pojawiać się na osiedlach mieszkalnych. Zamiast stać w kolejce w supermarkecie z workiem pustych butelek, będize możnai oddać opakowania w drodze do pracy, podczas wakacyjnego wyjazdu czy na własnym osiedlu. Rozbudowa infrastruktury kaucyjnej poza murami sklepów to kierunek, który ma przynieść użytkownikom maksymalną swobodę.
To świetna inicjatywa, żeby te automaty stały w wielu miejscach w Polsce: na osiedlach, w gminach, a niekoniecznie w samych sklepach.
Nasza rózmówczyni podkreśliła, że takie automaty będą oddawać kaucję bezpośrednio na konto lub poprzez BLIK-a, a nie w formie kuponu na zakupy, które można dopiero wymienić na gotówkę w punkcie obsługi klienta.
Gdzie dokładnie pojawią się nowe maszyny? Wymieniane są przede wszystkim miejsca o dużym natężeniu ruchu. Jak zauważa Górecka, szczególne zainteresowanie widać ze strony miejscowości turystycznych – nad jeziorami, morzem, na plażach oraz w portach, a także w węzłach komunikacyjnych, takich jak dworce PKP.
Oprócz tego, systemem mocno interesują się duże zakłady pracy, administracja publiczna czy spółki Skarbu Państwa. Są to miejsca, w których kupuje się mnóstwo napojów na własne potrzeby pracownicze, a dzięki własnym punktom zbiórki instytucje te będą mogły sprawnie odzyskiwać koszty zapłaconej kaucji.
Samorządy mogą przejąć inicjatywę. Własne automaty szansą na dobry wizerunek
W budowę tej niezależnej, miejskiej sieci zbiórki mogą bardzo aktywnie włączyć się polskie samorządy.
Każde miasto, gmina może postawić taki zwrotomat. To jest o tyle praktyczne, że wtedy miasto pokazuje, że robi to dla mieszkańca.
Eksperta dodał, że na takim automacie można umieścić logo miasta oraz informację, że to element miejskiej czy gminnej kampanii chroniącej środowisko. W rozmowie z nami Kieszkowski zachęcił włodarzy miast, by nie czekali biernie na ruchy dużych sieci handlowych, lecz brali sprawy w swoje ręce, oferując mieszkańcom wygodną infrastrukturę miejską.
Zarabianie na kaucji. Identyczna opłata jak w wielkich marketach
Postawienie własnego butelkomatu to nie tylko kwestia dbałości o środowisko czy PR, lecz także szansa na wygenerowanie dodatkowych przychodów. Model rozliczeń z operatorem opiera się w tym przypadku na tzw. handling fee (opłacie manipulacyjnej / wynagrodzeniu za zbiórkę) i funkcjonuje na identycznych zasadach co w punktach handlowych.
Nie rozróżniamy w ogóle "handling fee" dla różnych podmiotów. Oznacza to, że gminy i miasta mogą na tym zarobić, zyskując wynagrodzenie za sam fakt, że organizują u siebie zbiórkę.
O jakich kwotach mowa? Stawki oferowane w Polsce za obsługę systemu należą obecnie do najwyższych w całej Europie. Choć dokładne kwoty zależą od negocjacji z operatorami, Joanna Górecka przyznaje, że rynkowe plotki mówią o stawkach zaczynających się od 5 groszy, a mogących sięgać nawet kilkunastu czy 20-paru groszy za jedno oddane opakowanie.
W skali wielkiego osiedla, popularnego dworca kolejowego czy ruchliwej letniej plaży, wpływy z tej opłaty mogą stanowić zauważalny zastrzyk gotówki dla miejskiej kasy lub prywatnego zarządcy biurowca.
Źródło: PolskieRadio24.pl
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Michał Tomaszkiewicz jest dziennikarzem ekonomicznym i wydawcą działu Pieniądze. Ma 20 lat doświadczenia w opisywaniu ewolucji technologii, cyfryzacji, biznesu, finansów osobistych oraz gospodarki. Specjalizuje się w analizie przenikania największych transformacji: energetycznej (w tym elektromobilności), cyfrowej (w tym AI) oraz demograficznej (rynek pracy, system ubezpieczeń społecznych). Laureat Blix Award 2024, Nagrody im. W. Grabskiego (Analiza) 2025, finalista Nagrody Dziennikarstwa Ekonomicznego Press Club Polska 2026. Autor Indeksu Miesięcznych Zakupów, twórca AutoVolta.pl.