Podatek od kaucji za butelkę? Skarbówka tłumaczy
Rekordziści inkasują tysiące zł zwracając butelki i puszki i odbierając kaucję. Marcin Łoboda wyjaśnił, czy trzeba od tej kwoty płacić podatek.
Para oddająca plastikowe butelki do recyklomatu/ Foto: MAXHOP/East News/East News
Omówienie
Wiceminister finansów Marcin Łoboda oficjalnie poinformował, że dopóki sami zbieramy i oddajemy butelki, nie ma mowy o prowadzeniu działalności gospodarczej.
System kaucyjny wykreował zjawisko "łowców kaucji", a najwięksi rekordziści potrafią jednorazowo zwrócić ponad 7 tysięcy opakowań, odzyskując z butelkomatu blisko 4 tysiące złotych.
Eksperci ostrzegają jednak, że wysoce zorganizowane zbieranie cudzych butelek dla zysku może zostać uznane za niezarejestrowaną firmę, co niesie ze sobą ryzyko kontroli i kar finansowych.
Kaucja jak pensja. Co z podatkiem dochodowym?
W 2026 roku zjawisko zbierania butelek urosło do takich rozmiarów, że tematem ewentualnego opodatkowania tych pieniędzy zainteresowały się media i urząd skarbowy. W debacie publicznej pojawiły się opinie, że choć odzyskiwanie kaucji za własne butelki jest wolne od danin, to czerpanie przychodu ze znalezionych opakowań powinno być już rozliczane z fiskusem.
Nie dajmy się ogłupić – cel systemu kaucyjnego jest zupełnie inny, a mianowicie recykling. Samo zbieranie jest pozytywnym efektem. Jeśli sami zbieramy i sami oddajemy, to nie widzę możliwości, aby była to działalność gospodarcza.
Szef KAS zaznaczył jednocześnie, że sytuacja prawna zmienia się w momencie zatrudnienia do tego celu innych osób. Jeśli zjawisko przyjmuje wersję zorganizowaną, w której wynajęci pracownicy zbierają opakowania, a zlecający jedynie czerpie z tego korzyści, stają się widoczne systemowe ślady działalności gospodarczej, która na pewno będzie podlegać opodatkowaniu.
Rekordy "łowców kaucji" i drugie pensje
Stawki w polskim systemie kaucyjnym wynoszą 50 groszy za puszkę lub plastikową butelkę. Absolutny rekord należy obecnie do osoby z podwarszawskiej Kołbieli, która jednorazowo zwróciła ponad 7 tysięcy opakowań, co przełożyło się na wypłatę w wysokości 3925,50 zł.
Z szacunków wynika, że okazjonalni zbieracze zyskują w ten sposób od kilkudziesięciu do 200 zł miesięcznie. Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku zorganizowanych "łowców", dla których stało się to niemal drugą pensją. Zbierając opakowania w sposób zaplanowany – na przykład odbierając je za darmo od lokalnych domów weselnych – można zarobić na tym od 1000 do 1500 zł miesięcznie.
Kiedy butelka staje się dochodem? Możliwe podatkowe pułapki
Skąd wzięły się głosy mówiące o opodatkowaniu kaucji pochodzącej ze znalezionych opakowań? Do celów fiskalnych kluczowe jest źródło pochodzenia opakowania. Jeśli konsument oddaje do butelkomatu własną butelkę, po prostu odzyskuje zamrożone wcześniej pieniądze. To działanie całkowicie neutralne i nie ma tu mowy o dochodzie. Sytuacja zmienia się, gdy oddajemy butelkę znalezioną lub porzuconą przez kogoś innego – w świetle prawa następuje wówczas teoretycznie przysporzenie majątkowe, a więc uzyskujemy dochód.
Okazjonalne zbieranie cudzych butelek może zostać potraktowane jako przychód z innych źródeł, który teoretycznie powinien zostać wykazany w rocznym zeznaniu PIT-36 i opodatkowany stawką 12% lub 32%. W praktyce jednak, podatek ten nie zostanie naliczony, o ile całkowity roczny dochód zbieracza nie przekroczy kwoty wolnej od podatku, wynoszącej 30 000 zł.
Prawdziwa pułapka i ryzyko może czyhać jednak na "rekordzistów" i osoby podchodzące do tematu w pełni systemowo. Jeśli działalność polegająca na zbieraniu opakowań ma charakter ciągły, zorganizowany i jest nastawiona na zysk (co objawia się np. codziennym patrolowaniem parków czy spisywaniem umów z restauratorami), skarbówka mogłaby ją zakwalifikować jako niezarejestrowaną działalność gospodarczą. Wiązałoby się to z poważnymi konsekwencjami, w tym nakazem rejestracji firmy w CEIDG oraz nałożeniem obowiązku zapłaty zaległych podatków i składek ZUS.
Źródło: Ministerstwo Finansów
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Michał Tomaszkiewicz jest dziennikarzem ekonomicznym i wydawcą działu Pieniądze. Ma 20 lat doświadczenia w opisywaniu ewolucji technologii, cyfryzacji, biznesu, finansów osobistych oraz gospodarki. Specjalizuje się w analizie przenikania największych transformacji: energetycznej (w tym elektromobilności), cyfrowej (w tym AI) oraz demograficznej (rynek pracy, system ubezpieczeń społecznych). Laureat Blix Award 2024, Nagrody im. W. Grabskiego (Analiza) 2025, finalista Nagrody Dziennikarstwa Ekonomicznego Press Club Polska 2026. Autor Indeksu Miesięcznych Zakupów, twórca AutoVolta.pl.