Stracili 400 tys. miejsc pracy. Niemcy tracą cierpliwość do Chin
Zdaniem „Handelsblatt” niemiecki rząd zaczyna być gotowy na ostrzejszy kurs wobec Pekinu. Chce dążyć do bardziej zrównoważonych relacji handlowych.
Salon chińskiej marki motoryzacyjnej/ Foto: Bartlomiej Magierowski/East News
Omówienie
Ekspansja chińskiego eksportu na europejskim rynku miała już kosztować Niemcy 400 tys. miejsc pracy.
Berlin pozytywnie ocenił dokument przygotowany przez Francję, Hiszpanię, Holandię, Litwę i Włochy, który zakłada ochronę wspólnego rynku poprzez cła sektorowe zamiast badania pojedynczych produktów.
Jedynym zastrzeżeniem niemieckiego rządu do dokumentu i propozycji w nim zawartych ma być zgodność środków ochrony rynku z regułami Światowej Organizacji Handlu (WTO).
Berlin bliżej zgody na cła wobec Chin
Europa przygotowuje się na wojnę handlową z Chinami, a
Niemcy są skłonne poprzeć unijne plany wprowadzenia nowych ceł chroniących
europejski przemysł - napisał w czwartek dziennik „Handelsblatt”. Jak
podkreślił, to właśnie Niemcy stały się epicentrum nowego „chińskiego szoku”.
W opinii „Handelsblatt” w niemieckim rządzie rośnie gotowość do przyjęcia
ostrzejszego kursu wobec Pekinu i dążenia do bardziej zrównoważonych relacji
handlowych. Dziennik zwrócił uwagę, że oznacza to zmianę strategii, bo
dotychczas Berlinowi trudno było sformułować jednolitą politykę wobec Chin ze
względu na silne uzależnienie dużych koncernów, takich jak Volkswagen i BASF,
od chińskiego rynku.
„Handelsblatt” wskazał, że chińscy producenci wkraczają z tanimi i coraz
lepszymi jakościowo towarami w kluczowe sektory niemieckiej gospodarki -
motoryzację, budowę maszyn i przemysł chemiczny. Według badania londyńskiego
proeuropejskiego think tanku Centre for European Reform (CER) przez rozwój
chińskiego eksportu Niemcy straciły już około 400 tys. miejsc pracy.
Według gazety rząd w Berlinie pozytywnie ocenia dokument przygotowany przez
Francję, Hiszpanię, Włochy, Holandię i Litwę, w którym postulują one znacznie
bardziej zdecydowaną politykę handlową. Kraje te domagają się m.in. wyższych
ceł ochronnych oraz częstszego nakładania ceł na „sektorowe zakłócenia handlu”,
zamiast żmudnego badania pojedynczych produktów – wyjaśniono. Dziennik zwrócił
uwagę, że najdalej idącym pomysłem jest nowe „narzędzie odporności”,
uruchamiane, gdy zakłócenia rynkowe zagrażają bezpieczeństwu gospodarczemu UE.
Miałoby ono opierać się na wyjątku dotyczącym „bezpieczeństwa narodowego”,
przewidzianym w przepisach Światowej Organizacji Handlu (WTO).
W dokumencie celowo nie wymieniono Chin z nazwy, co w ocenie niemieckiego rządu
zmniejsza ryzyko, że Pekin uzna te plany za prowokację i odpowie cłami
odwetowymi - zaznaczył „Handelsblatt”. Berlin ma jednak jeszcze zastrzeżenia i
na razie nie przyłącza się do inicjatywy, żądając gwarancji, że działania
pozostaną zgodne z regułami WTO - czytamy. Na razie ministerstwo gospodarki
Niemiec ostrożnie ocenia szerokie cła z obawy, że mogą nie działać
wystarczająco precyzyjnie.
Bruksela szykuje środki ochrony rynku, bo Chiny „zagrażają podstawowym interesom gospodarczym”
Jak podała gazeta, w Brukseli przygotowywane są środki, które jeszcze kilka lat
temu uchodziłyby za radykalne - cła sektorowe i ostrzejsze procedury ochrony
handlu. Unijny komisarz ds. przemysłu Stephane Sejourne powiedział
„Handelsblatt”, że Europa musi ostrzej reagować na chińskie nadwyżki mocy
produkcyjnych, bo „zagrażają one podstawowym europejskim interesom
gospodarczym”.
Cytowany przez dziennik szef Austriackiego Instytutu Badań Ekonomicznych (WIFO)
Gabriel Felbermayr pochwalił unijny dokument, ostrzegł jednak, by w reakcji
wobec Chin „nie posuwać się za daleko”. Jego zdaniem właściwą drogą pozostaje
konstruktywna oferta dla Pekinu, „a nie budowanie murów”.
Ministra gospodarki Niemiec Katherina Reiche przebywa z wizytą w Chinach, gdzie
w środę zaapelowała o zapewnienie niemieckim firmom niezawodnego dostępu do
metali ziem rzadkich. Opowiedziała się za modelem konkurencji przynoszącym
obustronne korzyści, podkreślając, że rywalizacja gospodarcza powinna być
ukształtowana w sposób służący interesom obu stron. Jednocześnie zaznaczyła, że
nieuczciwej konkurencji należy przeciwstawiać się „odpowiednimi instrumentami”.
Niemcy, trzecia największa gospodarka świata, są szczególnie narażone na
rosnący protekcjonizm i zmiany w światowym handlu, znajdując się pod presją
zarówno rosnącej konkurencji ze strony Chin, jak i ceł USA.
W 2025 roku Chiny były największym partnerem handlowym Niemiec. Obecnie w
Chinach działa około 5 tys. niemieckich firm.
Źródło: PAP
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Andrzej Mandel jest dziennikarzem ekonomicznym. Zajmuje się przede wszystkim kwestiami konsumenckimi, pisząc o działalności sieci handlowych czy gigantów e-commerce. Chętnie przygląda się też prawom pracowników czy tematyce transportu publicznego. W mediach pracuje od kilkunastu lat – zaczynał od polityki, by wyspecjalizować się w gospodarce.