Stracili 400 tys. miejsc pracy. Niemcy tracą cierpliwość do Chin

Zdaniem „Handelsblatt” niemiecki rząd zaczyna być gotowy na ostrzejszy kurs wobec Pekinu. Chce dążyć do bardziej zrównoważonych relacji handlowych.

Andrzej Mandel
Andrzej Mandel (opracowanie)
28.05.2026, 15:463 min czytania
Obserwuj w Google
Salon chińskiej marki motoryzacyjnej

Salon chińskiej marki motoryzacyjnej/ Foto: Bartlomiej Magierowski/East News

Omówienie

  • Ekspansja chińskiego eksportu na europejskim rynku miała już kosztować Niemcy 400 tys. miejsc pracy.

  • Berlin pozytywnie ocenił dokument przygotowany przez Francję, Hiszpanię, Holandię, Litwę i Włochy, który zakłada ochronę wspólnego rynku poprzez cła sektorowe zamiast badania pojedynczych produktów.

  • Jedynym zastrzeżeniem niemieckiego rządu do dokumentu i propozycji w nim zawartych ma być zgodność środków ochrony rynku z regułami Światowej Organizacji Handlu (WTO).

Berlin bliżej zgody na cła wobec Chin

Europa przygotowuje się na wojnę handlową z Chinami, a Niemcy są skłonne poprzeć unijne plany wprowadzenia nowych ceł chroniących europejski przemysł - napisał w czwartek dziennik „Handelsblatt”. Jak podkreślił, to właśnie Niemcy stały się epicentrum nowego „chińskiego szoku”.

W opinii „Handelsblatt” w niemieckim rządzie rośnie gotowość do przyjęcia ostrzejszego kursu wobec Pekinu i dążenia do bardziej zrównoważonych relacji handlowych. Dziennik zwrócił uwagę, że oznacza to zmianę strategii, bo dotychczas Berlinowi trudno było sformułować jednolitą politykę wobec Chin ze względu na silne uzależnienie dużych koncernów, takich jak Volkswagen i BASF, od chińskiego rynku.

„Handelsblatt” wskazał, że chińscy producenci wkraczają z tanimi i coraz lepszymi jakościowo towarami w kluczowe sektory niemieckiej gospodarki - motoryzację, budowę maszyn i przemysł chemiczny. Według badania londyńskiego proeuropejskiego think tanku Centre for European Reform (CER) przez rozwój chińskiego eksportu Niemcy straciły już około 400 tys. miejsc pracy.

Według gazety rząd w Berlinie pozytywnie ocenia dokument przygotowany przez Francję, Hiszpanię, Włochy, Holandię i Litwę, w którym postulują one znacznie bardziej zdecydowaną politykę handlową. Kraje te domagają się m.in. wyższych ceł ochronnych oraz częstszego nakładania ceł na „sektorowe zakłócenia handlu”, zamiast żmudnego badania pojedynczych produktów – wyjaśniono. Dziennik zwrócił uwagę, że najdalej idącym pomysłem jest nowe „narzędzie odporności”, uruchamiane, gdy zakłócenia rynkowe zagrażają bezpieczeństwu gospodarczemu UE. Miałoby ono opierać się na wyjątku dotyczącym „bezpieczeństwa narodowego”, przewidzianym w przepisach Światowej Organizacji Handlu (WTO).

W dokumencie celowo nie wymieniono Chin z nazwy, co w ocenie niemieckiego rządu zmniejsza ryzyko, że Pekin uzna te plany za prowokację i odpowie cłami odwetowymi - zaznaczył „Handelsblatt”. Berlin ma jednak jeszcze zastrzeżenia i na razie nie przyłącza się do inicjatywy, żądając gwarancji, że działania pozostaną zgodne z regułami WTO - czytamy. Na razie ministerstwo gospodarki Niemiec ostrożnie ocenia szerokie cła z obawy, że mogą nie działać wystarczająco precyzyjnie.

Bruksela szykuje środki ochrony rynku, bo Chiny „zagrażają podstawowym interesom gospodarczym”

Jak podała gazeta, w Brukseli przygotowywane są środki, które jeszcze kilka lat temu uchodziłyby za radykalne - cła sektorowe i ostrzejsze procedury ochrony handlu. Unijny komisarz ds. przemysłu Stephane Sejourne powiedział „Handelsblatt”, że Europa musi ostrzej reagować na chińskie nadwyżki mocy produkcyjnych, bo „zagrażają one podstawowym europejskim interesom gospodarczym”.

Cytowany przez dziennik szef Austriackiego Instytutu Badań Ekonomicznych (WIFO) Gabriel Felbermayr pochwalił unijny dokument, ostrzegł jednak, by w reakcji wobec Chin „nie posuwać się za daleko”. Jego zdaniem właściwą drogą pozostaje konstruktywna oferta dla Pekinu, „a nie budowanie murów”.

Ministra gospodarki Niemiec Katherina Reiche przebywa z wizytą w Chinach, gdzie w środę zaapelowała o zapewnienie niemieckim firmom niezawodnego dostępu do metali ziem rzadkich. Opowiedziała się za modelem konkurencji przynoszącym obustronne korzyści, podkreślając, że rywalizacja gospodarcza powinna być ukształtowana w sposób służący interesom obu stron. Jednocześnie zaznaczyła, że nieuczciwej konkurencji należy przeciwstawiać się „odpowiednimi instrumentami”.

Niemcy, trzecia największa gospodarka świata, są szczególnie narażone na rosnący protekcjonizm i zmiany w światowym handlu, znajdując się pod presją zarówno rosnącej konkurencji ze strony Chin, jak i ceł USA.

W 2025 roku Chiny były największym partnerem handlowym Niemiec. Obecnie w Chinach działa około 5 tys. niemieckich firm.

Źródło: PAP

Chcesz czytać nas częściej?

Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.

Andrzej Mandel jest dziennikarzem ekonomicznym. Zajmuje się przede wszystkim kwestiami konsumenckimi, pisząc o działalności sieci handlowych czy gigantów e-commerce. Chętnie przygląda się też prawom pracowników czy tematyce transportu publicznego. W mediach pracuje od kilkunastu lat – zaczynał od polityki, by wyspecjalizować się w gospodarce.