"Wirująca kula ognia". Eksplozja w bazie kosmicznej na Florydzie
Rakieta New Glenn należąca do firmy Blue Origin Jeffa Bezosa wybuchła w trakcie testu silników. Na niebie pojawiła się "kula ognia".
Eksplozja rakiety New Glenn podczas testów silników/ Foto: X/@NASASpaceflight/screen
Potężny wybuch w bazie kosmicznej na Florydzie
Do zdarzenia doszło w czwartek około godz. 21 (czasu lokalnego) na poligonie rakietowym na przylądku Canaveral na Florydzie. Testy miały być przygotowaniem do zaplanowanego na czerwiec startu rakiety, w celu wyniesienia na orbitę 48 satelitów internetowych "Leo", należących do Amazona.
Gdy inżynierowie Blue Origin zaczęli uruchamiać siedem silników BE-4, zasilanych metanem - silniki miały zostać "tylko" na krótko odpalone - doszło do awarii u podstawy rakiety.
Ogień i dym z wyrzutni podczas testu silników rakiety New Glenn/ Foto: Reuters/Reuters
Jak podaje CBS News, na pierwszym - mierzącym 57 metrów stopniu rakiety - pojawił się pożar, który szybko się rozprzestrzeniał. Ogień objął pozostałe stopnie rakiety, a po chwili doszło do silnego wybuchu. Mieszanka paliwa metanowego i ciekłego tlenu zapaliła się, tworząc "wirującą kulę ognia" - czytamy w serwisie amerykańskiej stacji.
Bezos: to dla nas ciężki dzień
"Cały personel jest bezpieczny. Jest za wcześnie, by mówić o przyczynie, ale już pracujemy nad jej znalezieniem. To dla nas bardzo ciężki dzień" - napisał na X Jeff Bezos. Jednocześnie zapowiedział, że zarówno on, jak i zespół inżynierów Blue Origin nie zrezygnują z obranej drogi.
Odbudujemy to, co trzeba i wrócimy do latania. Warto - podkreślił miliarder.
Do wybuchu odniósł się też konkurent Bezosa, szef SpaceX Elon Musk. "Ad astra per aspera (łac. przez trudy do gwiazd - red.)" - napisał Musk, komentując wpis szefa Blue Origin.
Z kolei szef NASA Jared Isaacman podkreślił, że loty kosmiczne są bezlitosne, a opracowanie nowych "możliwości wynoszenia ciężkich ładunków" - niezwykle trudne. "Będziemy współpracować z naszymi partnerami, aby wesprzeć badania dotyczące tego zdarzenia" - zapowiedział.
Szacowanie zniszczeń
Rakieta została całkowicie zniszczona. Gdy dym opadł, okazało się, że nie pozostał żaden ślad po suwnicy wykorzystywanej do transportu rakiety New Glenn z hangaru na platformę startową oraz do ustawiania jej w pozycji pionowej. Jak podano, zniknęła również jedna z dwóch wysokich wież piorunochronnych.
Blue Origin wciąż jest w posiadaniu satelitów Amazon "Leo", których nie wykorzystano podczas testów. Zarówno pracownicy bazy, na terenie której doszło do testów, jak i pracownicy Blue Origin, analizują zdarzenie, próbując ustalić przyczynę pożaru i późniejszej eksplozji.
Eksplozja Falcona
To pierwsze takie zdarzenie na poligonie rakietowym na przylądku Canaveral od 1 września 2016 roku, gdy na pobliskim stanowisku startowym doszło do wybuchu rakiety SpaceX Falcon 9. Jak ustalono, przyczyną wybuchu "okazało się pęknięcie zbiornika z helem pod wysokim ciśnieniem w górnym stopniu rakiety (zawierającej ciekły tlen)" - relacjonuje CBS News. Po tym zdarzeniu platforma startowa nie była dopuszczona do użytkowania przez ponad rok.
Dotychczas rakieta New Glenn została wystrzelona trzykrotnie. Podczas ostatniego lotu, który miał miejsce w kwietniu, doszło do awarii górnego stopnia rakiety. Uniemożliwiło to osiągnięcie przez komercyjnego satelitę docelowej orbity.
Źródło: CBS News/PolskieRadio24.pl
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Łukasz Lubański jest dziennikarzem i redaktorem zajmującym się tematami społeczno-politycznymi. W mediach pracuje od ponad dekady. Na portalu PolskieRadio24.pl przygotowuje materiały informacyjne i przeprowadza wywiady.