Nawrocki odmówił prezesowi ws. Boguckiego. Co z Morawieckim? Łapiński: tak było z Dudą
Jarosław Kaczyński ogłosił, że wybrał kandydata na premiera z PiS, a jego nazwisko zostanie ujawnione w marcu. W tle decyzji prezesa toczy się walka frakcji. - Najpierw musi być stworzony profil osoby na podstawie badań - sprawdzenia cech, jakie u szefa rządu najchętniej widzą ludzie. Potem wybiera się osobę najbardziej pasującą do tego profilu - powiedział w "Strefie Wpływów" Krzysztof Łapiński, były doradca Andrzeja Dudy. Stwierdził również, że dotarły do niego doniesienia o tym, że Karol Nawrocki nie zgodził się na to, aby kandydatem na premiera był Zbigniew Bogucki, obecny szef Kancelarii Prezydenta.
2026-02-27, 18:00
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Prezes PiS Jarosław Kaczyński poinformował, że wybrał już kandydata na premiera z ramienia swojej partii
- Nazwisko potencjalnego szefa rządu lider PiS zamierza ujawnić w marcu
- Choć kandydatem na premiera miał być Zbigniew Bogucki - obecny szef Kancelarii Prezydenta, to jego kandydaturze sprzeciwił się Karol Nawrocki
OGLĄDAJ. Renata Grochal i Jacek Czarnecki w "Strefie Wpływów"
Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński chce stosunkowo szybko - na 20 miesięcy przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku - ujawnić nazwisko potencjalnego kandydata na premiera swojej partii. Jak stwierdził, wyboru już dokonał in pectore, czyli w sercu. Ma to związek z chęcią jak najszybszego zażegnania sporów wewnątrz największego ugrupowania opozycyjnego. Lider PiS liczy, że po ogłoszeniu nazwiska, działacze formacji zjednoczą się w walce o zwycięstwo wyborcze. Na taki ruch czekają zarówno politycy obozu rządzącego, którzy będą chcieli skupić swoje ataki polityczne na osobie wybranej przez Kaczyńskiego, jak i sami członkowie PiS, którzy w zależności od tego, jakie nazwisko padnie z ust prezesa, mogą zachować się bardzo różnie. Jednak, póki co, politycy Prawa i Sprawiedliwości podkreślają, że wybór kandydatów to specjalność prezesa. I wskazują na Beatę Szydło, która wybrana wcześniej przez Jarosława Kaczyńskiego, została potem premierem. Pokazują także przykład Andrzeja Dudy i Karola Nawrockiego, którzy objęli najwyższy urząd państwowy, po wcześniejszym namaszczeniu ich przez szefa partii.
Dla Prawa i Sprawiedliwości, które słabnie w sondażach i coraz częściej znajduje się w politycznej defensywie, pokazanie kandydata na premiera, który - według zapowiedzi Jarosława Kaczyńskiego - miałby jeździć po kraju na spotkania z wyborcami, byłby także próbą powrotu do politycznej ofensywy. Jednak zdaniem Krzysztofa Łapińskiego, tak wczesne ogłoszenie nazwiska potencjalnego szefa rządu, z punktu widzenia PiS, może mieć szereg wad.
- Do wyborów parlamentarnych pozostało 20 miesięcy. Zatem jest dość duże ryzyko zużycia takiej osoby. Oczywiście, gdyby została taka przedstawiona, to partia musi zewrzeć szeregi, i przynajmniej teoretycznie nie ma już miejsca na wewnętrzne niesnaski - powiedział gość "Strefy Wpływów". Jak zaznaczył, "ktokolwiek to będzie, to część osób w partii będzie niezadowolona, a część powie, że to nie jest ich kandydat. - Zatem ci pierwsi powiedzą: "wszystkie ręce na pokład", a inni stwierdzą, że jest jeszcze 20 miesięcy i uznają, że jeśli obecny kandydat się zużyje, jego nazwisko nie będzie przyciągać nowych wyborców, nie będzie wyższego poparcia, to będzie jeszcze czas na zmianę. Zatem ryzykowne zewnętrznie i wewnętrznie jest to, że jest jeszcze dużo czasu do wyborów - podkreślił. W jego opinii "lepszą strategią jest ogłaszanie takich nazwisk na pół roku czy dziewięć miesięcy przed wyborami, na przykład po nowym roku".
Posłuchaj
Krzysztof Łapiński gościem "Strefy Wpływów" 2:02:02
Dodaj do playlisty
Spór między Kaczyńskim a Nawrockim? "Prezydent nie zgodził się na Boguckiego"
Prowadząca "Strefę Wpływów" Renata Grochal przypomniała, że jako kandydat na szefa rządu z PiS "pewniakiem" był Zbigniew Bogucki, ale - jak wynika z jej informacji - Karol Nawrocki powiedział, że nie zgadza się na wypożyczenie szefa swojej kancelarii. Dlatego - jak wskazała - Kaczyński musiał szukać gdzie indziej. Na placu boju natomiast pozostały takie nazwiska jak Patryk Jaki, Przemysław Czarnek czy Tobiasz Bocheński - wszyscy z frakcji "maślarzy", którzy są wewnętrzną opozycją dla "harcerzy" skupionych wokół Mateusza Morawieckiego. Bocheński, jak mówiła dziennikarka, ma być jednak - według wewnątrzpartyjnych badań - "zbyt wyniosły" dla elektoratu Prawa i Sprawiedliwości.
Krzysztof Łapiński zaznaczył, że "słyszał wersję" o niezgodzie Karola Nawrockiego na kandydaturę Zbigniewa Boguckiego. - Rozumiem stanowisko prezydenta. Bo szef kancelarii to jednak - obok szefa gabinetu - kluczowa postać. Poza tym trudno byłoby pogodzić funkcję szefa kancelarii z byciem premierem. Bogucki na pewno zbudował rozpoznawalność, spełnia też kryterium wieku w odniesieniu do kandydata z PiS. Polityk ten teraz nabiera jeszcze większego doświadczenia. Jest też bardzo sprawny medialnie. Jego nazwisko pojawiało się w tych rozważaniach, ale temat jego osoby na razie został zamknięty - stwierdził gość podcastu.
Jego zdaniem wskazany na potencjalnego szefa rządu może być ktoś zupełnie inny, niż osoby, które pojawiały się do tej pory w medialnym obiegu. - Jarosław Kaczyński może się kierować zupełnie inną logiką. Na przykład zagrywka z Karolem Nawrockim jako kandydatem na prezydenta była zupełnie nieoczywista. Prezes potrafi czasami zagrać va banque. Może postawić na kogoś zupełnie nowego. To się wyjaśni pewnie w ciągu najbliższych tygodni - powiedział.
Kuchnia polityczna PiS. W ten sposób wybierają kandydata na premiera
Zdradził również szereg sekretów politycznej kuchni w tym zakresie. Bo o ile powszechnie wiadomo, że Jarosław Kaczyński oczekiwał stosunkowo młodego kandydata, który ma rodzinę, to szereg innych czynników nie jest szerzej znany opinii publicznej. A zazwyczaj, w latach poprzednich, Prawo i Sprawiedliwość wybierało kandydatów, uwzględniając badania socjologiczne. - Najpierw musi być stworzony pewien profili wynikający z badań. Chodzi o to, co mówią ludzie. Nie musi być zbadane konkretne nazwisko. Najpierw w różnego rodzaju badaniach, fokusowych i ilościowych, ankietowani wskazują, jakie cechy powinna mieć osoba, która ma być premierem. Chodzi na przykład o to czy ma to być osoba w wieku 40 plus, bo poniżej 40 może być za młoda, mniej doświadczona. Dziś badania wskazują, że to musi być mężczyzna. Mówię o tym jak to powinno być robione i jak PiS to robiło w poprzednich latach. Myślę, że to się nie zmienia. Mówię tu również o tym, jak to wyglądało akurat w przypadku Andrzeja Dudy - podkreślił Krzysztof Łapiński.
- Pewnie dziś z badań wynika, że w czasach, jakich żyjemy, wyborcy z różnych względów wskazują, że powinien to być mężczyzna, a nie kobieta. W takich sytuacjach pewnie patrzy się też na aparycję kandydata, na rodzinę - czy ma żonę czy nie. To są rzeczy, które Amerykanie przerabiali już wiele lat temu, a teraz podąża za nimi Europa. Chodzi o profil kandydata, który się bardziej podoba ludziom. A potem jest szukanie osoby, która spełnia te kryteria, albo jest najbliżej ich spełnienia - dodał gość "Strefy Wpływów".
Były doradca prezydenta Andrzeja Dudy przypomniał również, że w kierownictwie Prawa i Sprawiedliwości były też oczekiwania, że osoba wskazana przez partię na potencjalnego szefa rządu "nie może być zbyt mocno kojarzona z poprzednimi rządami Prawa i Sprawiedliwości". - Zatem może to być bardziej jakiś wiceminister, a niekoniecznie minister. Przemysław Czarnek, na przykład, był wyrazistym ministrem. Jego nazwisko na pewno się pojawia - jako osoby, która spełnia niektóre kryteria, natomiast jest też mocno kojarzone z rządem. Poza tym taki kandydat, jak był minister, jest prześwietlany. Bada się jakie jego decyzje, czy inne sprawy, mogą być wyciągnięte w kampanii i świadczyć na jego niekorzyść - powiedział Łapiński.
Zaznaczył, że Kaczyński mógł wybrać też kogoś "z młodego pokolenia samorządowców, choć wypromowanie takiej osoby byłoby pewnie trudniejsze". Gość "Strefy Wpływów" wyjaśnił także, dlaczego prezes PiS nie bierze pod uwagę kandydatury byłego szefa rządu Mateusza Morawieckiego. - Być może to wynika z badań czy intuicji prezesa - skoro twierdzi się, że to musi być osoba młodsza, która poza tym mniej się kojarzy z rządami PiS. Morawiecki był sześć lat premierem, był twarzą rządów Prawa i Sprawiedliwości - powiedział. Wskazał także, że były premier nie ma wysokich notowań u bardziej prawicowych wyborców, a wielu polityków Konfederacji twierdzi, że nie wejdą do ewentualnej koalicji z PiS, gdyby szefem rządu miał zostać Morawiecki.
Czytaj także:
- Premier Tusk obala mity nt. SAFE. "Wielki zastrzyk pieniędzy"
- Nawrocki odrzuci SAFE? Leśkiewicz: to nie koniec dyskusji
- Odtajnienie listy projektów SAFE? Zalewski: jestem przerażony skalą informacji
***
Każdy odcinek "Strefy Wpływów" dostępny jest na platformie podcastowej Polskiego Radia i na kanale YouTube Polskiego Radia 24.
"Strefa Wpływów" to wspólny podcast polityczny radiowej Jedynki, radiowej Trójki i Polskiego Radia 24. Renata Grochal, Jacek Czarnecki i Roch Kowalski analizują najważniejsze wydarzenia polityczne tygodnia.
Źródło: Polskie Radio
Prowadzący: Renata Grochal i Jacek Czarnecki
Opracowanie: Robert Bartosewicz