Kulisy odejścia Sławomira Cenckiewcza z BBN. "Grabił, grabił i nagrabił"
Sławomir Cenckiewicz złożył rezygnację i przestał kierować Biurem Bezpieczeństwa Narodowego. - Tajemnicą poliszynela jest to, że to nie brak dostępu do informacji niejawnych był powodem tego odejścia - powiedział Roch Kowalski. - Pan minister Cenckiewicz sobie grabił, grabił i nagrabił - mówił Jacek Czarnecki w "Strefie Wpływów".
2026-04-24, 18:00
Najważniejsze wydarzenia w skrócie:
- Sławomir Cenckiewicz nie jest już szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego
- W oświadczeniu rezygnację tłumaczył bezprawnymi działaniami rządu Donalda Tuska, który nie szanuje prawomocnych wyroków sądów i bezpodstawnie odbiera mu prawo dostępu do informacji niejawnych
- Temat komentowali w "Strefie Wpływów" Roch Kowalski i Jacek Czarnecki
OGLĄDAJ. "Strefa Wpływów"
Sławomir Cenckiewicz złożył rezygnację ze stanowiska szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. W oświadczeniu podkreślił, że rząd Donalda Tuska uniemożliwił mu pełnienie funkcji, odmawiając mu dostępu do informacji niejawnych, mimo prawomocnych wyroków sądu. W swoim oświadczeniu Cenckiewicz napisał, że odchodząc ze stanowiska chce "jedynie uwolnić Urząd Prezydenta RP od nieustannej presji i ingerencji". Zapowiedział, że nie zamierza zejść "z drogi walki". Jak dodał, "nie ma żadnych złudzeń co do tego, że celem złych ludzi rządzących Polską jest delegitymizacja prezydenta, ograniczenie jego kompetencji i ostatecznie – zniszczenie i odwołanie prezydentury Karola Nawrockiego". Zadeklarował też swoje wsparcie dla Przemysława Czarnka. Wśród przedstawicieli koalicji rządowej dominuje przekonanie, że decyzja Cenckiewicza jest efektem wewnętrznych konfliktów w Pałacu Prezydenckim. Po dymisji Sławomira Cenckiewicza obowiązki szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego obejmie gen. Andrzej Kowalski - oficer związany przede wszystkim ze służbami specjalnymi, były szef Służby Wywiadu Wojskowego i współpracownik Antoniego Macierewicza.
Rezygnacja szefa BBN i raport WSI
Prowadzący "Strefę Wpływów" zauważyli, że dymisja Sławomira Cenckiewicza zbiegła się z informacją z Pałacu Prezydenckiego o podjęciu kroków w celu odtajnienia aneksu do raportu o likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Jacek Czarnecki zaznaczył, że Cenckiewicz stał na czele Komisji ds. Likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, która działała obok komisji weryfikacyjnej Antoniego Macierewicza. Przypomniał, że raport Macierewicza ujawnił nazwiska i zdekonspirował wielu polskich oficerów, a sam dokument został przez stronę polską przetłumaczony na język rosyjski z pomocą tłumaczki związanej z rosyjską ambasadą.
- Aneks do raportu to jest coś, co Antoni Macierewicz napisał już dość długo po opublikowaniu raportu - wskazał Czarnecki. - Prezydent Kaczyński odmówił publikacji tego aneksu - dodał dziennikarz Jedynki i przypomniał, że według Lecha Kaczyńskiego dokument był "publicystyką". Podkreślił, że kolejni prezydenci, w tym Andrzej Duda, nie zdecydowali się na opublikowanie aneksu.
Posłuchaj
Dziennikarze Polskiego Rada: Jacek Czarnecki i Roch Kowalski w "Strefie Wpłyów" 53:30
Dodaj do playlisty
Rosjanie będą badali każde słowo
Roch Kowalski zastawiał się, czy prezydent Nawrocki rzeczywiście chce ten raport ujawnić. - Czy to nie jest tak, że na odchodne dano mu nagrodę pocieszenia w postaci nadziei, że ten raport zostanie opublikowany? - pytał w odniesieniu do Cenckiewicza. - A jak Cenckiewicza już w BBN nie będzie, to prezydent o tym raporcie, o tej publikacji może zapomnieć - prognozował.
- Dokładnie tak sobie to wyobrażam - przytaknął Czarnecki. Przytoczył oświadczenie Cenckiewicza opublikowane w związku z dymisją, w którym atakował Donalda Tuska, ale napisał też, że wraca do działalności naukowej. - Myślę, że pierwszą działalnością naukową będzie badanie tego raportu i pisanie publikacji na ten temat - ocenił. - Ten raport ma być zanonimizowany i mają być z niego usunięte fragmenty, które narażają Polskę na jakiś uszczerbek - przypomniał.
Kowalski dociekał, czy dziś sprawa raportu WSI kogokolwiek jeszcze interesuje. - Młodzi ludzie kompletnie tego nie łapią - przyznał jego interlokutor. - Ja myślę, że 3/4 Polaków w ogóle to nie będzie grzało - ocenił Jacek Czarnecki. Dziennikarz Jedynki ocenił, że "to grzeje na pewno służby wywiadowcze, może nie całego świata, ale tego świata, który niekoniecznie jest nam przychylny". - Na pewno Rosjanie będą badali tam każde słowo, każdy kontekst tego raportu - stwierdził i porównał, że niczym archeolog będą wydłubywać każdy fakt i odtwarzać wydarzenia. - To jeszcze grzeje PiS - dodał. Jacek Czarnecki w kontrze do Rocha Kowalskiego wyraził przekonanie, że prezydent opublikuje ten aneks. - Tutaj żaden premier, żaden marszałek, nic już nie może panu prezydentowi zabronić - wyjaśnił.
Cenckiewicz kontra Przydacz
Komentując rezygnację Sławomira Cenckiewicza z funkcji w BBN, Roch Kowalski uznał, że tajemnicą poliszynela jest to, że to nie brak dostępu do informacji niejawnych był powodem tego odejścia. Wskazał na spór, jaki toczył się "wewnątrz szeroko rozumianego otoczenia prezydenta". - BBN i Kancelaria Prezydenta to dwie oddzielne instytucje, spokrewnione niejako unią personalną prezydenta, natomiast wiadomo, że był spór pomiędzy m.in. Marcinem Przydaczem odpowiedzialnym za kreowanie polityki międzynarodowej a Sławomirem Cenckiewiczem - powiedział. - Ponoć sprzysięgło się trzech ministrów w Kancelarii Prezydenta i "wysiudali" Sławomira Cenckiewicza - dodał. Przypomniał, że wcześniej Sławomir Cenckiewicz "dopuścił się dwóch bardzo krytycznych pod adresem Karola Nawrockiego wpisów". Wyjaśnił, że odnosiły się one do wizyty u Orbana oraz Donalda Trumpa.
Jacek Czarnecki wyraził opinię, że pierwszy wyłom pojawił się w grudniu, kiedy Cenckiewicz w wywiadzie powiedział, że trzeba wprowadzić obowiązkową służbę wojskową. - I natychmiast była reakcja Pałacu Prezydenckiego, szefa Kancelarii Prezydenta, który na konferencji prasowej powiedział, że absolutnie nie będzie żadnego poboru - dodał. Roch Kowalski przywołał natomiast historię MiG-ów, które rząd chciał przekazać stronie ukraińskiej. - Prezydent był zaskoczony i mówił, że nie było jego zgody na przekazanie tych MiG-ów - przypomniał. - Okazało się, że rząd o wszystkim poinformował Biuro Bezpieczeństwa Narodowego i że to prawdopodobnie pan Cenckiewicz nie przekazał panu prezydentowi informacji - opisał sytuację.
- Takich rzeczy było jeszcze kilka, więc ja myślę, że pan minister Cenckiewicz sobie grabił, grabił i nagrabił, że to już stało się dla Kancelarii Prezydenta dość kłopotliwe - powiedział Czarnecki. Ocenił, że ministrowie w Kancelarii Prezydenta musieli przekonać Nawrockiego. Zaznaczył jednocześnie, że Karol Nawrocki i Sławomir Cenckiewicz są ze sobą zaprzyjaźnieni. Przypomniał, że obecny prezydent został dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej dzięki rekomendacji Cenckiewicza. - Obaj wcześniej spotkali się w IPN i stamtąd się znali, są obaj z Gdańska - wyliczał wspólne punkty. - Przyjaźń nie wytrzymuje politycznej próby - puentował Kowalski.
Rozstanie bez zaproszenia
Czarnecki przyznał, że śmieszą go twierdzenia, że współpraca między Przydaczem i Cenckiewiczem przebiegała wzorowo i nikt się nie sprzysiągł przeciwko szefowi BBN. - Śmieszy to też premiera - zauważył. - Dzisiaj w Nikozji, spotykając się z dziennikarzami, powiedział, że go wygryźli i on wie, kto go wygryzł i że on nie miał z tym nic wspólnego - relacjonował.
Kowalski ocenił, że przyjaźń z prezydentem przyniosła efekt i "z Cenckiewiczem nie rozstano się źle". - Dla środowiska prawicowego został wysłany taki sygnał, że zły Tusk zablokował politykę - wyjaśnił. Inne spojrzenie na sprawę miał drugi z prowadzących. Zwrócił uwagę, że była "długaśna' konferencja rzecznika prezydenta, na której wychwalano zasługi szefa BBN, ale jego samego tam nie zaproszono. - To świadczy o tym, że tam nie było takiej zupełnej zgody - ocenił. - Później pojechał do Republiki, żeby przemówić do swojej części sympatyków - zauważył Kowalski. - Musiał korzystać z telewizji, a nie mógł skorzystać z obecności wszystkich publikatorów w Kancelarii Prezydenta - ripostował Czarnecki.
Cenckiewicz na przynętę
Roch Kowalski zwrócił uwagę, że "nie ma przypadków czasowych" a informacja o dymisji Cenckiewicza pojawiła się w momencie, kiedy wali się Zondacrypto. - Wszyscy pytają, dlaczego prezydent korzystał ze środków Zondacrypto, dlaczego PiS chroni Piesiewicza - wyliczał. - Nagle Cenckiewicz rezygnuje ze stanowiska. Myślę, że nieźle dobrano moment - ocenił. - Myślę, że po prostu stwierdzono, że jeśli zrzucić Cenckiewicza z sań i przekierować nieco uwagę opinii publicznej, to lepiej dziś niż za trzy miesiące - tłumaczył.
***
"Strefa wpływów" to wspólny podcast polityczny radiowej Jedynki, radiowej Trójki i Polskiego Radia 24. Renata Grochal, Jacek Czarnecki i Roch Kowalski analizują najważniejsze wydarzenia.
Każdy odcinek "Strefy wpływów" dostępny jest na platformie podcastowej Polskiego Radia i na kanale YouTube Polskiego Radia 24.
Czytaj także:
- Przydacz i Bogucki wpłynęli na decyzję Cenckiewicza? "Nie daliby rady"
- Tusk o rezygnacji Cenckiewicza. "Wykończyli go"
- Rezygnacja Cenckiewicza. Dorada prezydenta: odchodzi na własnych zasadach
Źródło: Polskie Radio
Prowadzący: Roch Kowalski, Jacek Czarnecki
Opracowanie: Filip Ciszewski