Nawrocki chce nowej konstytucji. "Prawo powinno być elastyczne"
Karol Nawrocki chce stworzyć nową konstytucję i w związku z tym powoła Radę Nowej Konstytucji. - To próba stworzenia czegoś, co ma być wielkim dziełem. Bo czym można się bardziej zapisać w historii niż faktem doprowadzenia do stworzenia nowej ustawy zasadniczej? - zauważyła w Polskim Radiu 24 prof. Agnieszka Kasińska-Metryka, politolożka.
2026-05-02, 11:06
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Karol Nawrocki chce zmiany konstytucji
- Prezydent 3 maja powoła pierwszych członków Rady Nowej Konstytucji
- Pytanie, czy Nawrocki byłby w stanie przywrócić wizję systemu bardziej prezydenckiego swojemu obozowi politycznemu - powiedział Kacper Kita
Pałac prezydencki i Karol Nawrocki chcą zmiany konstytucji. 3 maja zostaną powołani członkowie Rady Nowej Konstytucji. Będą oni pracować nad projektem nowej konstytucji i planują stworzyć go do końca prezydentury Nawrockiego.
Prof. Agnieszka Kasińska-Metryka przyznała, że będzie to tylko konflikt deklaratywny i o charakterze symbolicznym. - Mamy świadomość, jak dużym przedsięwzięciem byłaby zmiana ustawy zasadniczej i jakie siły musiałyby zawrzeć ze sobą ugodę w tym obszarze. Na to się nie zanosi - mówiła. Gościni Polskiego Radia 24 podkreśliła, że tego typu rozmowy trwają już od 1997 roku. - Jest też faktem, że prawo powinno być elastyczne względem rzeczywistości, która jest zmienna. Natomiast deklaracje prezydenta i powoływanie kolejnych ekspertów - moim zdaniem - są grą wizerunkową. To próba stworzenia czegoś, co ma być wielkim dziełem. Bo czym można się bardziej zapisać w historii niż faktem doprowadzenia do stworzenia nowej ustawy zasadniczej? Nie widzę jednak w bieżącej polityce przestrzeni do ścierania się i dalszej eskalacji konfliktu - podkreśliła. Dodała, że ocenia to jako działania marketingowe ze strony prezydenta. - Nie jest to odpowiedź na rosnące potrzeby społeczne ani na sygnalizowane oddolnie oczekiwania, lecz inicjatywa prezydenta, by pokazać, jak silnym mężem stanu jest, czy raczej chce być - zaznaczyła.
Kacper Kita z portalu Nowy Ład zwrócił uwagę na inny aspekt. - Jeżeli chciałoby się zmienić konstytucję w Polsce, która niedługo będzie miała 30 lat, to wypadałoby najpierw przesuwać debatę w tym zakresie. Problem polega na tym, że w ostatnich latach konstytucja ewidentnie stała się przedmiotem rozgrywki, w której dwa główne obozy polityczne stawiały swoje interesy wyżej niż wspólne zasady. Z drugiej strony mamy sytuację, w której konstytucja obowiązuje już dość długo - mówił. Przypomniał także, jak dokument był uchwalany. – To była minimalna większość "za", przy frekwencji niższej niż 50 procent. Była przygotowywana przez parlament, w którym 35 procent głosów poszło pod próg wyborczy i w którym zdecydowaną przewagę miały środowiska SLD i PSL. Od początku konstytucja wywoływała duże kontrowersje, tym bardziej że ustanowiła trudne warunki zmiany, trudniejsze niż we Włoszech czy we Francji - powiedział.
Podkreślił również, że od kiedy Karol Nawrocki został prezydentem, robi wszystko, by poszerzyć swoje kompetencje - interpretując konstytucję w taki sposób, aby zwiększać swój wpływ, m.in. na nominacje konkretnych osób. - Oczywiście wetuje więcej niż jakikolwiek wcześniejszy prezydent. Myślę, że w ten sposób stara się budować społeczną akceptację dla projektów nowelizacji Konstytucji, które faktycznie wzmacniałyby jego władzę - stwierdził Kita. - To, co jest oczywiste, to fakt, że przy obecnym podziale nie będzie to możliwe. Pytanie, czy Nawrocki byłby w stanie przywrócić wizję systemu bardziej prezydenckiego swojemu obozowi politycznemu - dodał publicysta.
Posłuchaj
"Bieżąca polityka nie może dyktować zmian systemowych"
W Polskim Radiu 24 Aleksander Kwaśniewski wskazał, że kadencja prezydenta powinna być dłuższa, ale bez możliwości ponownego wyboru. Zaproponował też podniesienie wieku, od którego można startować w wyborach. - Kiedy tworzono konstytucję i rozdział dotyczący głowy państwa, wydawało się, że zakres kompetencji oraz współistnienie władzy wykonawczej odpowiadają standardom demokracji, do której zmierzaliśmy. Rzeczywistość okazała się jednak skrzecząco inna - mówiła prof. Agnieszka Kasińska-Metryka. Zaznaczyła też, że ma wątpliwości, na ile proponowane zmiany przełożyłyby się na rozwiązywanie konfliktów między dużym i małym pałacem. - Sprawa chyba nie tkwi w wieku - oceniła.
Wskazała, że w przeciwieństwie do Azji i Afryki, w Europie i Ameryce rządzą stosunkowo młodzi przywódcy. - Uważam, że w tym momencie nie ma potrzeby podnoszenia wieku. Pojawia się też pytanie, jaka miałaby to być granica. Czy mamy gwarancję, że 40-letni prezydent będzie bardziej rozsądny i wyważony? A może prezydent Kwaśniewski myślał o jeszcze dalszym przesunięciu tej granicy? - zastanawiała się. Poruszyła również temat jednej, ale dłuższej kadencji prezydenta. - Rozumiem, że perspektywa dwóch kadencji jest bardziej kusząca, ale to również niczego nie gwarantuje. Pytanie, czy warto rozpoczynać tak daleko idące zmiany bez kalkulacji ryzyka, że będzie to zmiana, po której w gruncie rzeczy nic się nie zmieni. Zapewne potrzebna jest dyskusja, ale bieżąca polityka nie może dyktować zmian systemowych - podsumowała prof. Agnieszka Kasińska-Metryka.
Czytaj także:
- Rywalizacja Nawrockiego i Tuska. "Nieco lepiej wypada premier"
- Tusk ostro o nowej inicjatywie Nawrockiego. "Nie będę udawał"
- Spór o sędziów TK. Urzędnicy prezydenta dostali wezwania
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Kamil Szewczyk
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk