Karta została podpisana 26 czerwca w 1945 roku na konferencji w San Francisco przez 50 z 51 krajów członkowskich.
- Była to konferencja państw koalicji, walczącej z państwami osi, czyli hitlerowskimi Niemcami, cesarstwem Japonii i Włochami. W dniu podpisania Karty odbył się uroczysty recital. Pianista Artur Rubinstein wszedł na podium, spojrzał na pięćdziesiąt flag państw, które ją podpisały. Następnie odwrócił się do publiczności i zapytał dlaczego wśród tych krajów nie ma flagi jego kraju – Polski. Następnie zaczął grać Mazurka Dąbrowskiego, a wszyscy zgromadzeni wstali - podkreślił doktor Zdzisław Rapacki, m.in. przedstawiciel przy Biurze ONZ w Genewie w latach 2004-2010, b. dyrektor gabinetu Krzysztofa Skubiszewskiego w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i wykładowca.
Polska podpisała Kartę dwa miesiące później. Tak oto powstał ONZ, który wielu ekspertów nazywa „nieruchawym molochem” czy „śpiącym niedźwiedziem”, który niewiele może zdziałać na arenie międzynarodowej. Inni, choć widzą te słabości, to jednak mówią, że „niczego lepszego nie wymyślono” i „trzymajmy się tego co jest”.
- ONZ została powołana w czasie wojny, od tego czasu upłynęło 68 lat, świat się zmienił, a nie zmieniła się organizacja. Nie była ona bowiem reformowana. Ciągle jeszcze w trzech artykułach Karty jest odniesienie do trzech państw wrogich wspomnianych wyżej. A reforma Organizacji bez reformy Karty jest niemożliwa – podkreślił Gość PR24.
PR 24/Anna Krzesińska