Decyzja Trumpa ws. żołnierzy. "Polska nie zdobywa pierwszych stron gazet"
Nagła zapowiedź Donalda Trumpa o zwiększeniu liczby żołnierzy USA w Polsce nie wzbudziła za oceanem takich emocji, jak w Polsce - przyznał w Polskim Radiu 24 dr Mariusz Wolf. - Polska, która jest nazywana wzorowym sojusznikiem w NATO, jednak nie zdobywa sobie pierwszych stron gazet i portali internetowych - zauważył amerykanista.
2026-05-22, 22:05
Informacje w skrócie:
- W czwartek późnym wieczorem prezydent USA Donald Trump poinformował, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych 5 tysięcy żołnierzy
- Wskazał, że to z uwagi na zwycięstwo wyborcze prezydenta Karola Nawrockiego i "relację z nim"
- Wpis o planowanym wysłaniu dodatkowych 5 tysięcy żołnierzy prezydent Trump opublikował, kiedy trwała polityczna dyskusja o wstrzymaniu rotacji amerykańskiej brygady do Polski
21 maja Donald Trump poinformował o planowanym zwiększeniu liczby amerykańskich żołnierzy stacjonujących w naszym kraju. Na razie nie podał jednak szczegółów. Zapowiedź pojawiła się tydzień po decyzji Waszyngtonu o wycofaniu z rotacji do Polski brygadowej grupy bojowej. Jak zmiana stanowiska prezydenta USA jest odbierana w USA?
- Ta informacja pojawiła się w każdym serwisie informacyjnym, ale nie przykuwała tak naprawdę żadnej większej dyskusji - powiedział dr Mariusz Wolf. Jego zdaniem Polska - patrząc z perspektywy USA - "jest chyba niezbyt wielkim krajem". - Rozumiem, że te emocje w Polsce są znacznie większe ze względu na sytuację geopolityczną, zagrożenie ze strony Rosji. To wszystko robi u nas dużo więcej szumu i większe wrażenie - przyznał. Zwrócił także uwagę, że "Polska, która jest nazywana wzorowym sojusznikiem w NATO, jednak nie zdobywa sobie pierwszych stron gazet i portali internetowych".
Posłuchaj
Zmierzch demokracji?
Dr Wolf zwrócił uwagę, że w relacjach między największymi mocarstwami coraz większą rolę odgrywają indywidulane kontakty między przywódcami. - Wydaje mi się, że cały świat zaczyna zmierzać powoli w stronę pewnego rodzaju jedynowładztwa, gdzie jedno nazwisko kojarzy się z jednym krajem. W Chinach Donald Trump nie rozmawiał z całym komitetem Partii Komunistycznej Chin, tylko z Xi Jinpingiem, który dzierży w swoich rękach władzę właściwie absolutną. Kilka dni później do tego samego Xi Jinpinga udał się Władimir Putin, który również dzierży władzę niemal absolutną - powiedział. - Nie zrównuję Xi Jinpinga, Putina i Trumpa, nie stawiam ich na jednym poziomie. Natomiast ten zwrot, który się obserwuje będzie coraz bardziej widoczny w polityce. To dlatego, że liberalna demokracja, która ma mnóstwo zalet, zaczyna się powoli zużywać - ocenił dr Wolf.
Amerykanista tłumaczył, że "wszystkie procedury, komitety, parlamenty, które miały stopować jedynowładztwo zaczynają się tak rozrastać i stają się tak przerośnięte, że zapominają o tym, że są zobowiązane również do podejmowania decyzji". - I wydaje mi się, że ludzie coraz częściej będą jednak zwracali się do takiego sposobu zarządzania nimi, że jednak ktoś musi podejmować pewne decyzje, żeby jakieś nazwisko konkretne stanęło za podejmowanymi decyzjami - powiedział.
- Płonie ropa dla rosyjskiej armii. Pożary w terminalu nad Morzem Czarnym
- Szpiedzy Łukaszenki w Polsce. Wyciekły tajne informacje
- Tajemnicza śmierć rosyjskiego miliardera. Wcześniej oddał majątek klanowi Kremla
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Magdalena Skajewska
Opracowanie: Paweł Michalak