Ekonomiści o koszcie obietnic PiS
Goście Pulsu Gospodarki oceniali, na ile gospodarcze obietnice Prawa i Sprawiedliwości są możliwe do realizacji. PiS wskazuje, że koszt jego propozycji wyniesie około 39 mld zł. Opozycja wylicza także, skąd weźmie potrzebne fundusze.
2015-07-07, 11:45
Posłuchaj
500 zł na każde drugie i kolejne dziecko, podniesienie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł – to tylko wybrane obietnice PiS. Pieniądze na realizacje tych postulatów miałoby przynieść m.in. uszczelnienie systemu podatkowego oraz opodatkowanie hipermarketów i banków.
Kamil Maliszewski z Domu Maklerskiego mBank stwierdził w Polskim Radiu 24, że propozycje PiS mają w sobie wiele z myślenia życzeniowego, a nie ekonomicznego.
– Plany PiS mają wiele nieścisłości. Najdroższa w długiej perspektywie będzie reforma emerytalna. Biorąc pod uwagę kadencję PiS koszt tej reformy wyniósłby 50 mld zł. Natomiast dodatek na drugie i kolejne dziecko jest bardzo słabo wycelowany. Nie ma kontroli, czy te środki trafiają do naprawdę potrzebujących – wymieniał ekonomista.
Jan Cipiur z „Obserwatora Politycznego” także nie miał wątpliwości, że proponowany przez opozycję program jest absurdalny. Szczególnie projekt uszczelnienia systemu podatkowego.
– To bzdura i rządzący nie powinni kierować się tą drogą. Opowiadanie o lepszej ściągalności podatków to banialuki. System podatkowy powinien być przede wszystkim przejrzysty i czytelny dla każdego, kto ukończył gimnazjum – ocenił redaktor.
– Wszystkie rządy deklarowały uszczelnienie podatków i nikomu się to nie udało. Wątpię, żeby podołał temu PiS. Propozycje opozycji to kupowanie głosów i jest to dramat z punktu widzenia odpowiedzialności za państwo – dodał prof. Adam Noga z Katedry Ekonomii ALK.
W całości rozmowy z gośćmi Pulsu Gospodarki także m.in. o wynikach greckiego referendum i możliwych scenariuszach dla Grecji.
Zapraszamy na audycję Grażyny Raszkowskiej.
Polskie Radio 24/gm