more_horiz

"Zrozumiałem, że chciałbym się ofiarować". Ojciec Bogusław Dąbrowski o swojej książce "Oddech słońca"

Ostatnia aktualizacja: 25.09.2021 12:21
- Do wyjazdu zainspirowałem się świętym Franciszkiem, ale też śmiercią moich współbraci Zbyszka i Michała, którzy oddali życie za innych ludzi w Peru. To są wartości największe. I ja zrozumiałem, że są w moim zakonie ludzie, którzy idą na całość i ja też bym się chciał ofiarować, by powstały z tego jakieś owoce - mówił w Polskim Radiu 24 ojciec Bogusław Dąbrowski.
Zdj. ilustracyjne
Zdj. ilustracyjneFoto: shutterstock/Lukas Maverick Greyson

Ojciec Bogusław Dąbrowski napisał dwie książki w których ukazał swoje życie na misji w Kakooge (Uganda), gdzie przeżył 19 lat.

Prof. Wojciech Roszkowski 1200.jpg
Prof. Roszkowski: w skali świata trudno mówić o zaniku katolicyzmu, ale widać jego regres na Zachodzie

- Pomysł na napisanie pierwszej książki zrodził się, gdy powstała potrzeba utrzymania szkoły zawodowej. Z dochodu za pubikację wybudowaliśmy dom dla nauczycieli. (...) Dzięki wsparciu dobrodziejów, udało nam się zbudować kościół, stworzyć trzy szkoły: podstawową, zawodową i liceum, a także założyć szpital - mówił franciszkanin.

Posłuchaj
09:47 PR24_mp3 2021_09_25-11-48-53.mp3 Ojciec Bogusław Dąbrowski o książce "Oddech słońca" ("Oddech słońca"/Polskie Radio 24)

- Naszym głównym zadaniem i powołaniem jest głoszenie Dobrej Nowiny. Czynimy to również przez pomoc ludziom, podejmowane działania charytatywne. Służymy ludziom biednym, którzy potrzebują duchowej, ale także materialnej pomocy - podkreślił oo. Bogusław.

"Oddech słońca"

Niedawno ukazała się druga lektura z Ugandy - "Oddech słońca". Ojciec Bogusław Dąbrowski dobrze wspominał swój pobyt w Afryce. - Słońce daje nam ogromną energię, dlatego w Ugandzie dużo ludzi jest bardzo radosnych - powiedział. - Mi się tam trudno oddychało, jeżeli chodzi o klimat. Jednak jeśli spojrzymy szerzej, symbolicznie, to jest to radosny oddech w Ugandzie.

Na pytanie, skąd wziął się pomysł na wyjazd do Ugandy, franciszkanin odpowiedział, że jego "zakon dostał propozycję założenia tam misji ewangelizacyjnej". - Dziś ewangelizacja jest już inaczej pojmowana, bo duży wpływ mają na nią mass media, dzięki którym można usłyszeć o Bogu - zauważył duchowny. - W Ugandzie jest dużo powołań, kościół jest bardzo dynamiczny i młody - podkreślił.

"Zrozumiałem, że chciałbym się ofiarować"

PAP Wojciech Roszkowski 1200.jpg
Prof. Roszkowski: krzyż jest w dzisiejszym, coraz bardziej pogańskim świecie postrzegany zupełnie fałszywie

- Ja do wyjazdu zainspirowałem się świętym Franciszkiem, ale też śmiercią moich współbraci Zbyszka i Michała, którzy oddali życie za innych ludzi w Peru. To są wartości największe. I ja zrozumiałem, że są w moim zakonie ludzie, którzy idą na całość i ja też bym się chciał ofiarować, by powstały z tego jakieś owoce - tłumaczył franciszkanin.

Czytaj także:

Ojciec Bogusław Dąbrowski wyjaśnił także jak został przyjęty przez lokalną społeczność. - Zostałem zaakceptowany w Kakooge - powiedział. - Myślę, że trudno się akceptuje ludzi z innej kultury - dodał.

- Ja tam - jako biały - wszędzie byłem widoczny. Wszyscy wiedzieli, że jestem kapłanem, ale musiałem im tłumaczyć kim jest zakonnik, jak żyje, co to są śluby, dlaczego tam przyjechałem - opowiedział duchowny.

- Dając - otrzymujemy. Ja tam pojechałem z założeniem, że będę ewangelizował i przedstawiał Boga jako miłość, a otrzymałem tej miłości dużo. Traciłem bardzo dużo, ale myślę, że więcej otrzymałem - podsumował swoją misję franciszkanin.

Więcej w nagraniu.

PR24/ng

Zobacz także

Zobacz także