Sierpień w Stoczni Gdańskiej. "Zryw, którego nie da się zapomnieć"
- To był niesamowity, fantastyczny zryw. Było prawdziwe poczucie więzi, przekonanie, że walczymy o coś bardzo ważnego i że trzeba to zrobić - wspomina dr Barbara Labuda w radiowej Jedynce, podkreślając, że w sierpniu 1980 roku Polacy pokazali siłę wspólnoty i odwagę w obliczu opresyjnego systemu.
2025-08-29, 12:05
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Pierwszy strajk w Stoczni Gdańskiej wybuchł 14 sierpnia 1980 roku po zwolnieniu Anny Walentynowicz i zakończył się szybko po częściowych ustępstwach władzy
- 16 sierpnia protest wznowiono, ogłoszono 21 postulatów i doprowadzono do powstania "Solidarności"
- Dr Barbara Labuda podkreśliła, że sierpień 1980 roku był "fantastycznym, niesamowitym zrywem"
Pierwszy strajk w Stoczni Gdańskiej wybuchł 14 sierpnia 1980 roku po zwolnieniu Anny Walentynowicz. Robotnicy domagali się jej przywrócenia, podwyżek i poprawy warunków pracy. Po spełnieniu części żądań protest szybko zakończono, ale wielu stoczniowców czuło, że to zbyt mało i że inne zakłady, które solidarnie strajkowały, zostały pozostawione same sobie.
Dlatego 16 sierpnia, z inicjatywy Lecha Wałęsy i opozycjonistów, strajk wznowiono - tym razem już jako solidarnościowy, obejmujący cały region. Powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy i ogłoszono 21 postulatów, w tym najważniejszy: prawo do niezależnych związków zawodowych. To doprowadziło do podpisania Porozumień Sierpniowych i narodzin "Solidarności".
Posłuchaj
Sierpień '80. "Czuliśmy prawdziwe poczucie więzi"
Dr Barbara Labuda podkreśliła w Polskim Radiu 24, że był to "niesamowity, fantastyczny zryw". - Wiem, że już o tym wielokrotnie mówiłam, ale nigdy dość powtarzać, jakie to było fantastyczne uniesienie i prawdziwe poczucie więzi oraz przekonanie, że walczymy o coś bardzo ważnego i że trzeba to zrobić - powiedziała była działaczka opozycji demokratycznej.
Zaznaczyła, że w tamtym czasie wszyscy wiedzieli o ryzku, jakie niesie ze sobą udział w protestach. - To był PRL, zamordystyczny, opresyjny system. Nie można było wyrażać swoich opinii politycznych, zrzeszać się niezależnie od partii PZPR. Ludzie byli ścigani przez bezpiekę. Przecież to były bardzo trudne czasy, może nie stalinowskie, ale jednak była to jeszcze Polska bardzo represyjna. Zatem wiadomo było, że samodzielne działanie, samoorganizacja ludzi - to, co dziś nazywamy społeczeństwem obywatelskim - były po prostu zakazane. Mieliśmy tego świadomość. Do dziś to pamiętam i wzrusza mnie to - powiedziała.
Wspomniała także o zaangażowaniu kobiet podczas strajków. - W wielu miejscach kobiety momentalnie się zaangażowały. Było bardzo dużo kobiet, które przystąpiły do strajku. Były to zarówno robotnice z fabryk i zajezdni, ale także moje koleżanki z uniwersytetu i z innych uczelni. Były to osoby różnych zawodów: pielęgniarki, urzędniczki, lekarki, inżynierki, architektki czy panie salowe - podkreśliła dr Barbara Labuda.
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzenie: Małgorzata Żochowska
Opracowanie: Robert Bartosewicz