Trump wycofał się z pomysłu przejęcia Grenlandii. "Nie oznacza to końca problemu"
Donald Trump wycofał się z pomysłu włączenia Grenlandii do USA, ale wciąż nie wiadomo, jak miałoby wyglądać porozumienie z NATO i czy to koniec negocjacji. - Stany Zjednoczone będą chciały uzyskać dostęp do różnych obiektów wojskowych na wyspie - powiedział w Polskim Radiu 24 Piotr Szymański, główny specjalista z Zespół Bezpieczeństwa i Obronności Ośrodka Studiów Wschodnich.
2026-01-27, 09:37
Najważniejsze informacje:
- Donald Trump wycofał się z chęci przejęcia Grenlandii i ogłosił "ramy porozumienia" z NATO
- Dania nie brała udziału w rozmowie, a ustalenia Trumpa z NATO wciąż są niejawne
- Było to działanie wbrew duńskiemu sojusznikowi, wbrew sojusznikom europejskim i stanowisku NATO - powiedział Piotr Szymański
Donald Trump zrezygnował z pomysłu przyłączenia do Stanów Zjednoczonych Grenlandii i wycofał się z nałożenia dodatkowych ceł na kraje UE, które wysłały swoje wojska na wyspę. Prezydent USA podczas forum ekonomicznego w Davos rozmawiał z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte i oznajmił, że "ramy porozumienia" ws. Grenlandii są już gotowe. W spotkaniu nie brała udziału premierka Danii Mette Fredriksen. Władze Danii zdementowały zawarcie ugody, jednocześnie podkreślając kontynuowanie dialogu na temat bezpieczeństwa w tym obszarze. Mimo szerokiej dyskusji o dojściu do konsensusu, szczegóły pozostają nieznane.
Główny specjalista z Zespół Bezpieczeństwa i Obronności Ośrodka Studiów Wschodnich Piotr Szymański zauważył, że w samej Grenlandii sprawa także jest niejasna. - Padają różne deklaracje w tej sprawie. Między innymi można usłyszeć głosy niektórych grenlandzkich polityków, że "nic o nas bez nas" i że nie dojdzie do żadnego porozumienia bez głosu grenlandzkiego. Mogłoby to sugerować, że nie wszyscy w tym procesie decyzyjnym po stronie duńsko-grenlandzkiej są zaangażowani - powiedział w Polskim Radiu 24.
Ekspert ocenił, że "mamy do czynienia z dwutorowymi negocjacjami". Wspomniał o spotkaniu w Białym Domu, w którym udział wzięli duński minister spraw zagranicznych Lars Lokke Rasmussen oraz szefowa dyplomacji Grenlandii Vivian Motzfeldt. Ze strony USA zjawił się wiceprezydent J.D. Vance i sekretarz stanu Marco Rubio. - Powołano grupę roboczą, której celem jest wypracowanie rozwiązania tego kryzysu grenlandzkiego. Rozmowy będą dotyczyć amerykańskiej obecności na wyspie w dwóch wymiarach: wymiarze wojskowym i wymiarze gospodarczym - tłumaczył.
Szymański stwierdził, że "Stany Zjednoczone będą chciały uzyskać dostęp do różnych obiektów wojskowych na wyspie". - Może nawet uzyskać suwerenność nad fragmentami terytorium Grenlandii, żeby założyć tam nowe bazy wojskowe - powiedział. Jako przykład podał obecność brytyjskich wojsk na Cyprze. - Do czasu szczytu NATO w Ankarze, który odbędzie się w połowie bieżącego roku, zapewne rozmowy będą trwać. Podczas wydarzenia sojusznicy będą rozmawiać o tym, jak wzmocnić natowską, sojuszniczą obecność wojskową w regionie za kołem polarnym - wyjaśnił.
Posłuchaj
Posłuchaj
Pomysł przejęcia Grenlandii przez USA wciąż budzi emocje
Szymański stwierdził, że jego zdaniem dysputa nie będzie dotyczyć tylko Grenlandii. - Duńskie Dowództwo Arktyczne w Nuuk w swoim rejonie odpowiedzialności ma również północny Atlantyk i Wyspy Owcze. Spodziewam się szerszego zaangażowania nie tylko na Grenlandii, ale także na przejściach morskich między Grenlandią, Islandią a Wielką Brytanią - przekazał. Ekspert przypomniał, że ten obszar już w czasie zimnej wojny traktowany był jako strategiczny.
Prowadząca poruszyła wątek rozmowy Donalda Trumpa z Markiem Rutte. - Myślę, że sekretarz generalny NATO mógł odegrać pewną rolę w sprofilowaniu tej dyskusji w kierunku deeskalacji, ale to jest kwestia wieloczynnikowa. Warto podkreślić, że aspiracje i ambicje Donalda Trumpa i jego otoczenia w stronę Grenlandii były "kontrowane" w zasadzie ze wszystkich ze stron - stwierdził. Szymański dodał, że próba przyłączenia Grenlandii do USA była działaniem przeciwko mieszkańcom wyspy, którzy sprzeciwiali się pomysłowi prezydenta USA. - Było to działanie wbrew duńskiemu sojusznikowi, wbrew sojusznikom europejskim i stanowisku NATO - mówił.
Ekspert przypomniał, że przeciwko było także społeczeństwo amerykańskie i kongres USA. - Zbiór tych czynników wpłynął na krok wstecz. Ale nie oznacza to końca problemu i tego, że temat grenlandzki zniknie z rozmów między Europą a Donaldem Trumpem - stwierdził. Zaznaczył, że to zagadnienie wciąż będzie budzić duże emocje.
Piotr Szymański skomentował możliwość zbrojnej agresji USA na Grenlandię. - Na ten moment jest to mało prawdopodobny scenariusz. Po pierwsze Stany Zjednoczone już są obecne wojskowo na wyspie i wydaje się, że teraz czekają nas negocjacje na temat poszerzenia amerykańskiej obecności wojskowej. Po drugie było widać zdecydowaną reakcję europejskich sojuszników. Nie tylko działania dyplomatyczne, ale też zaplanowanie ambitnego programu ćwiczeń wojskowych na cały rok na Grenlandii z zaznaczeniem swojej obecności wojskowej w Nuuk czy Kangilinguit - mówił w Polskim Radiu 24. Rozmówca Małgorzaty Żochowskiej przekazał, co jego zdaniem sprawiło, że prezydent USA wycofał się ze swojego pomysłu. - Wydaje się, że sprzeciw po stronie amerykańskiej i po stronie europejskiej wobec takich działań sprawił, że administracja Trumpa zrobiła krok wstecz i ten scenariusz znalazł się w koszu - podsumował Piotr Szymański.
- Trump regularnie podważał NATO. "Dla kraju typu Polska jest to ogromny problem"
- Trump rozmawiał z szefem NATO. "Najgorszego scenariusza udało się uniknąć"
- Polska w Radzie Pokoju? "Ciekawa gra między premierem i prezydentem"
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Małgorzata Żochowska
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk