Radni chcą akustycznych fotoradarów. "Pamiętajmy, że hałas kosztuje"

Radni Warszawy chcą fotoradarów akustycznych. O tym, jak nadmierny dźwięk wpływa na zdrowie mówił w Polskim Radiu 24 Alan Grinde z Instytutu Ekologii Akustycznej. - To ma swoje konsekwencje zdrowotne. Nie tylko dla słuchu, ale także dla układu sercowo-naczyniowo - zaznaczył. 

2026-02-25, 15:33

Radni chcą akustycznych fotoradarów. "Pamiętajmy, że hałas kosztuje"
Warszawskie ulice. Foto: Zofia Bazak/EASTNEWS

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Warszawscy radni złożyli w Sejmie wniosek w sprawie wprowadzenia fotoradarów akustycznych, czyli urządzeń mierzących poziom hałasu
  • O tym, jaki wpływ na zdrowie ma hałas mówił w Polskim Radiu 24 Alan Grinde z Instytutu Ekologii Akustycznej
  • - Kamery dźwiękowe są świetnym sposobem, żeby działać prewencyjne - zaznaczył 

Do Sejmu trafiła petycja radnych Warszawy, którzy chcą wprowadzenia fotoradarów akustycznych. O sprawie mówił w Polskim Radiu 24 Alan Grinde z Instytutu Ekologii Akustycznej. - Ochrona przed hałasem jest bardzo istotnym elementem zdrowia publicznego - przekonywał. - Nie chodzi tylko o element komfortu wynikającego ze środowiska akustycznego w jakim żyjemy - podkreślił ekspert. Dodał, że największym zagrożeniem jest hałas ze zmodyfikowanego wydechu, z przyśpieszenia, wystrzałów z tłumików. - To ma swoje konsekwencje zdrowotne. Nie tylko dla słuchu, ale także dla układu sercowo-naczyniowo - mówił gość Polskiego Radia 24. Dodał, że może to mieć wpływać także na rozwój cukrzycy typu drugiego. - Chorób związanych z hałasem jest bardzo dużo. A w dużych miastach, zwłaszcza w Warszawie, jest bardzo dużo bezsensownego hałasu. Takiego bez którego moglibyśmy się obejść - tłumaczył Grinde.

Posłuchaj

Alan Grinde gościem Krzysztofa Grzybowskiego (Temat dnia) 17:46
+
Dodaj do playlisty

Warszawa chce akustycznych fotoradarów

Ekspert przekazał, że obecnie kamery dźwiękowe są najlepszym rozwiązaniem. Ich użytkowanie może sprawić, że zdarzenia będą wychwytywane, a dowody będą dostarczane policji. W rozmowie pojawił się też wątek przepisów, które określają dopuszczalne normy decybeli. - Przede wszystkim normy dopuszczalnego hałasu emitowanego przez pojazdy z rozporządzenia ministra infrastruktury są bardzo liberalne. Motocykl powyżej 125 centymetrów sześciennych może legalnie wyemitować 96 decybeli, czyli mniej więcej tyle, co przelatujący odrzutowiec. Ten sam motor w Szwajcarii ma limit 82 decybeli - mówił. - Ktoś, kto potrzebuje chwili szaleństwa może wynająć sobie tor Modlin i tam dać upust swoim emocjom, bez nękania warszawiaków - podkreślił Alan Grinde.

Krzysztof Grzybowski zapytał, czy tylko samochody i motocykle generują tak duży hałas. - Jest hałas, który wynika z rozwoju miast, związany ze zmianami infrastruktury i hałas bez którego się obejść - mówił. Jako przykład podał Szwajcarię, która początkowo zajęła się niepotrzebnym dźwiękiem, który generuje koszty. - Pamiętajmy, że hałas kosztuje. To zdrowie, produktywność, ale także wartość nieruchomości - powiedział. - Przede wszystkim myślmy o tym, kto hałasuje w sposób niepotrzebny - dodał. - Kamery dźwiękowe są świetnym sposobem, żeby działać prewencyjne. Z badań wynika, że we wszystkich miastach zarówno europejskich, jak i amerykańskich, gdzie wprowadzono kamery dźwiękowe, kierowcy jeżdżą bezpieczniej. Nawet ci, którzy nie hałasowali celowo - podsumował.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Krzysztof Grabowski
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk

Polecane

Wróć do strony głównej