Śmierć Laridżaniego. "Duża strata, ale reżim nie zamierza się poddać"
Ali Laridżani - jeden z najważniejszych ludzi w irańskim systemie władzy - zginął w izraelskim nalocie. - Jest to duży cios dla establishmentu irańskiego, ale zmienia niewiele. Reżim trzyma się mocno i z całą pewnością nie zamierza się poddać - powiedziała w Polskim Radiu 24 Agnieszka Magdziak-Miszewska, była ambasador RP w Izraelu.
2026-03-18, 12:00
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Ostatniej nocy w izraelskim nalocie zginął jeden z najważniejszych przedstawicieli irańskich władz, Ali Laridżani - szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego
- Agnieszka Magdziak-Miszewska uważa, że śmierć Laridżaniego "jest dużym ciosem dla establishmentu irańskiego, ale zmienia niewiele"
- Była ambasador RP w Izraelu zwróciła uwagę na działania Iranu wobec państw Zatoki Perskiej. Iran może rzucić je na kolana - oceniła
Irańskie media państwowe potwierdziły śmierć Alego Laridżaniego - jednego z najważniejszych ludzi w irańskim systemie władzy. Były przewodniczący parlamentu i szef Rady Bezpieczeństwa zginął we wtorek w izraelskim nalocie. Szef sztabu generalnego irańskiej armii generał Amir Hatami oświadczył, że śmierć Laridżaniego zostanie pomszczona, a odwet będzie wymierzony w USA i Izrael.
Posłuchaj
"Reżim trzyma się mocno"
Agnieszka Magdziak-Miszewska powiedziała w Polskim Radiu 24, że śmierć Laridżaniego "jest dużym ciosem dla establishmentu irańskiego, ale zmienia niewiele". - Reżim trzyma się mocno i z całą pewnością nie zamierza się poddać. Jest to duża strata dla irańskiego systemu dowodzenia. Laridżani był de facto przywódcą państwa po śmierci Alego Chamenei, a mówi się, że tak naprawdę schorowany Chamenei oddał mu tę władzę już wcześniej - tłumaczyła. Była ambasador w Izraelu zwróciła również uwagę, że po śmierci Laridżaniego "nie ma chyba nikogo w Iranie, kto miałby taką pozycję w państwie, żeby zdecydować się na jakiekolwiek negocjacje z Donaldem Trumpem".
Jak oceniła, cele, które USA i Izrael chciały osiągnąć w Iranie oddalają się. - Chyba nikt nie spodziewał się tak zdecydowanej odpowiedzi Iranu. Wiedząc, że nie pokona Stanów Zjednoczonych i Izraela, Iran wybrał sobie cele, które zdecydowanie zmieniają sytuację w arabskich państwach Zatoki. Co prawda, nie udało się Iranowi zmienić stanowiska Arabii Saudyjskiej, która wręcz prosi Donalda Trumpa o kontynuowanie ataków, ani Zjednoczonych Emiratów Arabskich, ale jednocześnie ta taktyka, polegająca na pokazaniu całemu światu, że Iran jest zdolny zmienić sytuację ekonomiczną wielu sojuszników Izraela, przynosi sukces - stwierdziła.
"Może rzucić państwa Zatoki na kolana"
Agnieszka Magdziak-Miszewska wskazała na poważne konsekwencje działań Iranu dla krajów Zatoki Perskiej. - Dubaj, który miał ambicję zostania kolejną finansową stolicą świata, w zasadzie może się pożegnać z tym marzeniem. To wszystko zostało już zniszczone. Pytanie brzmi, czy bez Stanów Zjednoczonych kraje Zatoki będą w stanie podnieść się z tego kryzysu? Iran w tej chwili nie jest, i przez długie lata nie będzie mógł być, partnerem dla państw Zatoki. Jeżeli jeszcze Iran zdecyduje się na atak na największą inwestycję odsalania wody w Zatoce, to rzeczywiście może rzucić państwa Zatoki na kolana - przyznała.
Zdaniem gościni Polskiego Radia 24 "może w przekonaniu Donalda Trumpa Iran zdecydowanie przegrywa wojnę". - Prawda jest taka, że Iran w sposób bardzo przemyślany stosuje wielowarstwową obronę, poprzez ataki na państwa Zatoki - powiedziała.
- USA uderzyły w Iran. Dwutonowe bomby zniszczyły podziemne składy rakiet
- Biorą to miliony Polaków. Blokada cieśniny Ormuz może uderzyć w rynek leków
- Iran w natarciu. Zmasowany ostrzał Bagdadu, alarm w Katarze
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Małgorzata Żochowska
Opracowanie: Paweł Michalak