Spięcie prezydenta z dziennikarzem TVN24. Sekielski: wyszedł i prawie mu walnął
Prezydent Karol Nawrocki po konferencji w Przemyślu wdał się w utarczkę słowną z dziennikarzem TVN 24. - Myślałem, że naprawdę za chwilę zerwie z siebie marynarkę pan prezydent, krawat i będzie solówka jeden na jeden - skomentował incydent Tomasz Sekielski w Polskim Radiu 24. Zwrócił uwagę, że "tak agresywne zachowania wobec dziennikarza nie uchodzą głowie państwa".
2026-03-24, 11:35
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Podczas konferencji w Przemyślu doszło do spięcia między prezydentem a dzienikarzem TVN24, który zadał Karolowi Nawrockiemu pytanie dot. relacji z Viktorem Orbanem
- Tomasz Sekielski uważa, że prezydent Karol Nawrocki w relacjach z mediami naśladuje Donalda Trumpa, który także jest agresywny wobec dziennikarzy
- Gość Polskiego Radia 24 zwrócił uwagę, że chamskie zachowania polityków stają się normą i obniżają poziom debaty publicznej w Polsce
Po oświadczeniach prezydentów Polski i Węgier przedstawiciel stacji dopytywał Karola Nawrockiego, czy nie przeszkadzają mu dobre relacje Viktora Orbana z Władimirem Putinem. Spotkało się to z nerwową reakcją prezydenta. "Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski. Mówię do pana, panie redaktorze. Władimir Putin to zbrodniarz. Rozumie pan redaktor?" - powiedział prezydent.
Do sprawy we wpisie w mediach społecznościowych odniósł się premier Donald Tusk. "Proszę nie krzyczeć na dziennikarzy, panie Nawrocki. To nie oni wpakowali pana w to rosyjskie bagno" - napisał. Na wpis Tuska zareagował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Na platformie X udostępnił poniedziałkową wypowiedź Nawrockiego, w której prezydent podkreślił, że "są sprawy, w których zgadzamy się, że się nie zgadzamy; Polacy kochają Węgrów - nienawidzą Władimira Putina". Jednocześnie Leśkiewicz napisał, że udostępnia słowa Nawrockiego "ze specjalną dedykacją dla pana premiera Tuska". "W rosyjskim bagnie to pański rząd zostawił szczątki Ofiar z 10 kwietnia 2010 r." - dodał rzecznik prezydenta.
Posłuchaj
"Zapatrzony w Trumpa jak w obrazek"
W poniedziałek prezydent Nawrocki wraz z prezydentem Węgier Tamasem Sulyokiem wziął udział w obchodach Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej w Przemyślu. W drugiej części dnia rozmowy przeniosły się do Budapesztu, gdzie Nawrocki spotkał się także z premierem Viktorem Orbanem.
Dziennikarz Tomasz Sekielski, komentując incydent z dziennikarzem TVN24, przeprosił na wstępie słuchaczy Polskiego Radia 24 za kolokwializm, ale stwierdził, że zachowanie Karola Nawrockiego wyglądało "jakby z bańki chciał pojechać, czyli uderzyć z głowy". - Myślałem, że naprawdę za chwilę zerwie z siebie marynarkę pan prezydent, krawat i będzie solówka jeden na jeden (...) Pan prezydent ma powody do zdenerwowania, a tutaj mu jakiś tam dziennikarz z TVN24 będzie zadawał jeszcze niewygodne pytania. No to wyszedł i prawie mu walnął - dodał.
Tomasz Sekielski przyznał, że zachowanie Karola Nawrockiego przypomina mu bardzo Donalda Trumpa. - Też zachowuje się agresywnie wobec dziennikarzy, grozi im zamknięciem redakcji, zwolnieniem z pracy, wyrzuceniem i zabraniem akredytacji do Białego Domu. To takie trumpowskie też było. A ponieważ Karol Nawrocki jest zapatrzony w Donalda Trumpa jak w obrazek, to się zachowuje bardzo podobnie - powiedział. Gość Polskiego Radia 24 zwrócił uwagę, że "pan prezydent ma prawo do nerwów, ma prawo mieć gorszy dzień". - Ale takie zachowania, tak agresywne wobec dziennikarza, nie uchodzą głowie państwa. My naprawdę nie jesteśmy Stanami Zjednoczonymi. Nie przenośmy tych złych nawyków Trumpa i jego akolitów na grunt polski. Być może to się świetnie sprzeda, tylko ja apeluję do polityków, którzy chcą się tak zachowywać. To się może świetnie sprzedać, może im przynieść korzyść w jednej kampanii wyborczej, ale za chwilę obróci się przeciwko nim, bo chamstwo w polityce będzie postępować - tłumaczył.
"To były pieszczoty"
Dziennikarz TVP i Onetu uważa, że agresja wobec dziennikarzy prowadzi do obniżenia poziomu debaty politycznej. - Jeśli pozwalamy na pewne określenia, jeśli pozwalamy na pewne zwroty, pewne zachowania, to one stają się coraz częstsze, a w pewnym momencie stają się normą. Pamiętam, jak wyglądały debaty polityczne w latach 90. w Polsce, a jak wyglądają dzisiaj. Jak komentowali politycy w latach 90., jakich zwrotów używali i jak siebie wzajemnie wówczas atakowali, to były pieszczoty w porównaniu z tym, co mamy obecnie. I tylko politycy cały czas narzekają, że jest coraz więcej hejtu, że poziom debaty jest coraz niższy, a jednocześnie sami biorą udział w tej "zabawie", która obniża poziom debaty - ocenił.
- Chaos wokół Trybunału Konstytucyjnego. "10 lat temu TK był wyrocznią"
- Małżeństwa jednopłciowe. "NSA naraził się całej prawicy"
- Rola Komisji Weneckiej. Prof. Zoll: nie ma atrybutu władzy
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Małgorzata Żochowska
Opracowanie: Paweł Michalak