Nawrocki chce nowej konstytucji. Kwaśniewski: dziś nie widzę żadnej szansy

W rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja prezydent Karol Nawrocki powołał radę, która ma przygotować projekt nowej ustawy zasadniczej. Aleksander Kwaśniewski, były prezydent, który aktywnie uczestniczył w pracach nad obowiązującą obecnie konstytucją, mówił w Polskim Radiu 24, że dziś nie wyobraża sobie nowelizacji ustawy zasadniczej. - Myśmy pracowali w innych jeszcze może nie tyle warunkach, co w innym duchu, ciągle istniał duch porozumienia między zwaśnionymi stronami - wyjaśnił.

2026-05-05, 17:00

Nawrocki chce nowej konstytucji. Kwaśniewski: dziś nie widzę żadnej szansy
Aleksander Kwaśniewski. Foto: Marcin Dlawichowski/Polskie Radio

Prezydent Karol Nawrocki chce doprowadzić do zmiany Konstytucji. Przygotowaniem projektu nowej ustawy zasadniczej ma się zająć specjalna rada. Obecnie obowiązująca ustawa zasadnicza została podpisana przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego w 1997 roku. Były prezydent w rozmowie z Polskim Radiem 24 podkreślił, że polskie społeczeństwo mocno się spolaryzowało przez lata, dlatego stworzenie nowej ustawy zasadniczej byłoby niemożliwe.

Aleksander Kwaśniewski zauważył, że konstytucja z 1997 roku, w przyszłym roku będzie miała 30 lat i jest pierwszą konstytucją zaakceptowaną w referendum ogólnonarodowym. Przypomniał też, że "historia konstytucyjna Rzeczypospolitej jest raczej tragiczna". - Konstytucja 3 Maja, którą słusznie celebrujemy, ona w gruncie rzeczy nie weszła w życie - wskazał i dodał, że po jej wprowadzeniu nastąpiły rozbiory, a Polska zniknęła z mapy. - Natomiast przeżyła jako legenda, przeżyła jako zapis intencji demokratycznych, patriotycznych, postępowych - podkreślił. 

Posłuchaj

Aleksander Kwaśniewski gościem Ewy Wasążnik (Temat dnia) 30:44
+
Dodaj do playlisty

Moment konstytucyjny

Wspominając uchwalenie konstytucji w 1997 roku, były prezydent mówił, że choć Polska na drogę zmian ustrojowych weszła w 1989 roku, to w pierwszym demokratycznie wybranym parlamencie, ze względu na duże rozdrobnienie, nie było możliwości zmiany ustawy zasadniczej. Wskazał, że powstała pierwsza komisja konstytucyjna, której przewodniczącym został Bronisław Geremek. - Prowadził taką beznadziejną walkę, żeby coś z tego wyszło, ale wyjść nie mogło, bo było za dużo ugrupowań, za dużo projektów i nie było żadnej szansy na większość konstytucyjną - opisał.

Kwaśniewski mówił, że tzw. moment konstytucyjny nastąpił w 1993 roku. - To jest wydarzenie niezwykle rzadkie w historii państw, że jest szansa uzyskać 2/3 poparcia dla jednego projektu - podkreślił. Przypomniał, że było to możliwe m.in. dzięki konfliktowi sił prawicowych. -  Nie dogadali się i wszyscy poszli osobno. Wszystkie partie prawicowe nie przekroczyły 5 proc. - wyjaśnił. - Była ta obawa, że w związku z tym, że prawicy w parlamencie nie ma, legitymizacja tej konstytucji będzie podważana - przyznał. 

- Ja bardzo chciałem zostać przewodniczącym Komisji konstytucyjnej, bo właśnie czułem, że to jest ten moment, że to jest ta chwila, w której możemy to zrobić, a Polska tego niezbędnie potrzebuje - powiedział gość Polskiego Radia 24. Tłumaczył, że aby legitymizacja nie była podważana, do prac zostały przyjęte wszystkie zgłoszone do tej pory, czyli także w poprzedniej kadencji, projekty konstytucji. Podkreślił, że nie parlament nie miał takiego obowiązku, bo obowiązuje zasada dyskontynuacji. - Doprowadziliśmy do tego, że strona tzw. społeczna, czyli głównie związek zawodowy Solidarność, mógł przedłożyć swój projekt - zaznaczył. Dodał, że stanowisko przewodniczącego komisji opuścił po zwycięstwie w wyborach prezydenckich w 1995 roku. 

"Istniał jeszcze duch porozumienia"

Pytany o ewentualną nowelizację konstytucji lub napisanie jej od nowa, stanowczo stwierdził, że sobie tego nie wyobraża. - Coś takiego dzisiaj jest, niestety, niemożliwe - ocenił. - Myśmy pracowali w innych jeszcze może nie tyle warunkach, co w innym duchu - dodał i wskazał, że ciągle istniał duch porozumienia między zwaśnionymi stronami. - On przede wszystkim doprowadził do tego, że doszło do obrad Okrągłego Stołu i zakończyliśmy te obrady konkluzjami, że mogły się odbyć wybory czerwcowe w 1989 roku - wskazał. Zaznaczył, że tego ducha porozumienia skorzystał też wcześniej plan Balcerowicza. - Wielka, głęboka zmiana polskiej gospodarki, bardzo trudna, dla wielu bolesna, ale jak się okazało skuteczna. Dzisiaj mówimy o 20. gospodarce świata - zauważył.

- Nieszczęściem polskiej sceny być może jest to, że główne wiodące siły wywodzą się z tego samego nurtu - analizował Kwaśniewski. Zwrócił uwagę, że z pokolenia na pokolenie przenoszone są podziały jeszcze z lat 80. z Solidarności. - Być może ten spór w rodzinie, jak każdy spór w rodzinie, jest trudniejszy do rozwiązania aniżeli takie spory, powiedzmy sąsiedzkie czy ludzi, którzy jednak przychodzą z innych stron - dodał. - Dziś nie widzę żadnej szansy - powiedział o ewentualnym porozumieniu ws. konstytucji. 

Kościół i prezydent

- Myśmy nie dość, że bardzo się spolaryzowali, podzielili, to też straciliśmy instytucje, które mogłyby pomóc w poszukiwaniu takiego porozumienia, bo wcześniej taką instytucją historyczną był Kościół - powiedział były prezydent. - Kościół, w związku ze swoim politycznym zaangażowaniem, dzisiaj takiej roli odegrać nie może - ocenił. Podkreślił, że taką rolę instytucjonalnie powinien odgrywać prezydent i "to jest zapisane w konstytucji właśnie z 1997 roku". 

Ocenił, że już Andrzej Duda nie ułatwiał szukania kompromisu. - No a prezydent Nawrocki wręcz definiuje się jako główny wróg, rządu, Koalicji Demokratycznej. To jakim on może być tu arbitrem, czy jakim może być tutaj moderatorem? - postawił pytanie Aleksander Kwaśniewski.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Ewa Wasążnik
Opracowanie: Filip Ciszewski

Polecane

Wróć do strony głównej